Metabolizm alkoholu a pomiar stężenia alkoholu

Metabolizm alkoholu a pomiar stężenia alkoholu

Stężenie alkoholu we krwi człowieka jest dynamiczne – zmienia się w czasie zarówno podczas spożywania alkoholu, jak i po zaprzestaniu spożycia.Czytaj więcej w Autokult.plStężenie alkoholu we krwi człowieka jest dynamiczne – zmienia się w czasie zarówno podczas spożywania alkoholu, jak i po zaprzestaniu spożycia.Czytaj więcej w Autokult.pl

Racing&łomżing

Racing&łomżing

Dopuszczalne stężenie zawartości alkoholu we krwi w wybranych krajach Europy

Dopuszczalne stężenie zawartości alkoholu we krwi w wybranych krajach Europy

Motofilm

Okropny wypadek w Rosji [wideo]

Wideo poniżej niech będzie przestrogą dla tych, którzy niechętnie zapinają pasy w samochodzie. Incydent miał miejsce w Rosji i jak widać, kierowca z powodu zbyt dużej prędkości i alkoholu we krwi (mówWideo poniżej niech będzie przestrogą dla tych, którzy niechętnie zapinają pasy w samochodzie. Incydent miał miejsce w Rosji i jak widać, kierowca z powodu zbyt dużej prędkości i alkoholu we krwi (mówią, że był pijany), wypadł z samochodu podczas zderzenia z bandą i wolno jadącym ciągnikiem. Całość została zarejestrowana na kamerze i wygląda strasznie… Uwaga – nie polecamy oglądanie materiału osobom wrażliwym. http://www.youtube.com/watch?v=wH3NFS-UVhI

Promile a bycie pijanym

Zawsze interesowało mnie to, jak mają się do siebie te całe promile alkoholowe, a faktyczny stan bycia pijanym. Bo w telewizji i internetach głośno o tym, że jakiś tam kierowca jechał samochodem, a we krwi krążyło mu dwa i pół promila magicznej substancji. No dobra, promile...Zawsze interesowało mnie to, jak mają się do siebie te całe promile alkoholowe, a faktyczny stan bycia pijanym. Bo w telewizji i internetach głośno o tym, że jakiś tam kierowca jechał samochodem, a we krwi krążyło mu dwa i pół promila magicznej substancji. No dobra, promile promilami, ale był naje**ny, czy nie? Według prawa tak. Bo w kodeksie ktoś napisał, że w Polsce nie można prowadzić mając ponad 0,2 promila. A we Włoszech ta wartość wynosi już 0,5 promila. Wniosek. Czyli Włosi mają mocniejszą głowę? Nie sądzę :) Wydaje mi się, że ktoś po prostu tak wpisał w kodeks, jakiś urzędas dał pod tym pieczątkę i stąd takie rozbieżności. Nie rozumiem też skąd podejście do tematu, że promile, a bycie pijanym to to samo. Przecież jeśli jedna osoba ma 0,5 promila, a druga 0,7 to wcale nie znaczy, że ta druga osoba jest w gorszym stanie. Jeśli ktoś zagląda tu częściej to pamięta, że kiedyś nagrałem filmik A potem napisałem test alkomatów, w którym porównałem kilka różnych alkomatów z różnych półek cenowych, co skłoniło mnie do lekkich, poalkoholowych refleksji. Otóż wyszło mi, że promile nie są miarą bycia pijanym. Weźmy nawet kulisy nagrania powyższego filmu. Nagrywałem go z rana żeby mieć lepsze światło i być przez to bardziej profesjonalnym co zresztą widać, a co wiązało się z tym, że już z samego rana, tuż po śniadaniu z płatków na mleku musiałem wychylić z położenia równowagi dwa browary. Czyli prawie nic, bo co to są dwa piwa dla faceta. Alkomat pokazał ponad 0,6 promila i tak się też czułem (odradzam picie tuż po lekkim śniadanku). Zdecydowanie nie wsiadłbym do samochodu chwilę po wypiciu, bo byłoby to głupie i myślę, że mógłbym stwarzać dość poważne zagrożenie na drodze. I do tego momentu zgodzę się, że promile rzeczywiście świadczą o tym ile ktoś ma w czubie. Jednak wraz z upływem czasu zaczynają się pojawiać coraz większe rozbieżności. Bo alkomat wciąż pokazywał, że według prawa jestem pijany pomimo tego, że godzinę, góra dwie po tym jak opróżniłem zawartość dwóch puszek czułem się już całkiem nieźle. Na tyle dobrze, że jakbym nie wiedział o tym, że wypiłem i nie miałbym przy sobie alkomatu, stwierdziłbym, że jestem kompletnie trzeźwy. A alkomat nadal swoje. Pokazywał mi coś około 0,4 – 0,5 promila, czyli za mało żeby stać się twarzą choćby lokalnego wydania wiadomości, ale już dostatecznie dużo żeby sąd odebrał mi ciężko wywalczone prawko i nakazał wpłacić na swoje prywatne konto kilka stówek w ramach pokuty za grzechy. Doskonalę zdaje sobie sprawę z tego, że ktoś kto ogląda sporo telewizji chętnie zabrałby głos mówiąc, że pewnie źle oceniałem swoją trzeźwość, bo w wydychanym powietrzu były promile, więc pewnie jak doszłoby co do czego to mógłbym zachować się gorzej niż jakbym w ogóle nic nie wypił. Być może. Ale skąd ta pewność, że promile mówią wszystko? Że ten jeden parametr świadczy o moim stanie? Przecież tak jak wielkość mięśnia nie świadczy wprost o jego sile, tak i skład tego co mamy w żyłach nie musi odpowiadać naszej kondycji. W wiadomościach często mówią, że po kielichu należy odczekać więcej niż się wydaje, bo mimo faktu, iż czujemy się doskonale trzeźwi – alkomat lubi sobie coś wykazać. Zatem dostajemy mandat lub odbierają nam prawko za posiadanie promili, a nie za to że prowadzimy po pijaku i stwarzamy zagrożenie. Promile to po prostu parametr, który łatwo jest zmierzyć, choć osobiście wolałbym jakąś bardziej skuteczną metodę. Coś w stylu dotykania palcem do czubka nosa z zamkniętymi oczami, chodzenie po linii, stanie na jednej nodze. Może to i prymitywne, ale taki sposób po pierwsze sprawdziłby faktyczny stan tego jak zadziałał na nas alkohol lub inna używka, a po drugie każdy mógłby sobie pyknąć taki test przed wejściem za kółko.   Post Promile a bycie pijanym pojawił się poraz pierwszy w Cromo.pl.

Czy można nawalić się Pawełkiem?

Czy można nawalić się Pawełkiem?

Wakacje w Chorawcji! - część 5.

Wakacje w Chorawcji! - część 5.

Alcomobilizer – nowy bat na zwalczanie głupoty na drodze.

Alcomobilizer – nowy bat na zwalczanie głupoty na drodze.

Volkswagen XL1 Sport - precz z ekologią

Volkswagen XL1 Sport - precz z ekologią

Superekologiczne auto przerobiono na samochód sportowy z krwi i kości.Czytaj więcej w Autokult.plSuperekologiczne auto przerobiono na samochód sportowy z krwi i kości.Czytaj więcej w Autokult.pl

POM #10 – na bani

POM #10 – na bani

Test: Ssang Yong Rexton W 2.0 e-Xdi Sapphire

To nie jest auto dla delikatnego mężczyzny, który smaruje ręce trzy razy dziennie specjalnym kremem. Rexton to przedstawiciel wymierającej rasy, samochód z krwi i kości, w którym wygląda się najlepiejTo nie jest auto dla delikatnego mężczyzny, który smaruje ręce trzy razy dziennie specjalnym kremem. Rexton to przedstawiciel wymierającej rasy, samochód z krwi i kości, w którym wygląda się najlepiej w wytartych jeansach i kraciastej koszuli. Ale hipsterzy też powinni […]

Żwawy objazd miasta

Żwawy objazd miasta

Alkomaty Promiler AL8000, Alcoforce XS (kalibracja, test, recenzja)

Dawniej alkomat kojarzył nam się głównie z policjantami. Teraz każda osoba może kupić dla siebie takie urządzenie i poza oczywistą funkcją – mierzenia ilości alkoholu w wydychanym powietrzu, technologia znacząco rozszerzyła możliwości współczesnych alkomatów. Dlaczego warto...Dawniej alkomat kojarzył nam się głównie z policjantami. Teraz każda osoba może kupić dla siebie takie urządzenie i poza oczywistą funkcją – mierzenia ilości alkoholu w wydychanym powietrzu, technologia znacząco rozszerzyła możliwości współczesnych alkomatów. Dlaczego warto kupić alkomat? Przyznam, że z zamiarem kupna własnego urządzenia chodziłem dość długo. Po każdej mniejszej lub większej imprezie obiecywałem sobie, że następnego dnia w końcu zamówię dla siebie alkomat. Powód był prosty, nigdy do końca nie byłem pewny czy mimo świetnego samopoczucia, mogę kierować samochodem następnego dnia z rana. Generalnie wyznaję zasadę, że po wypiciu jakiekolwiek alkoholu nie wsiadam już do samochodu za kierownicę. Z drugiej strony, bardzo ciekawiło mnie, jak mój organizm reaguje na różne trunki, które lubię okazyjnie wypić. Tylko jaki alkomat wybrać i czym kierować się przy zakupie? W znalezieniu odpowiedzi na to pytanie pomógł mi Promiler i Alcoforce, od których otrzymałem do testów alkomaty. Muszę przyznać, że był to całkiem przyjemny test a w jego trakcie zniknęło kilka różnych butelek z gromadzonej przeze mnie od kilku lat kolekcji w barku. Pierwszy alkomat to Promiler AL8000. Sprzedawany jest w pudełku, w którym można znaleźć baterię, etui na alkomat, dwa ustniki, instrukcję obsługi oraz oczywiście sam alkomat. Urządzenie waży zaledwie 70 gramów i występuje w pięciu wersjach kolorystycznych. Jest w stanie zmierzyć zawartość alkoholu w naszym organizmie do nawet 4 promili. Odpowiada za to elektrochemiczny sensor z samokontrolą kalibracji. Producent dał też na urządzenie aż pięć lat gwarancji. Promiler AL8000 Urządzenie włącza się dużym przyciskiem umieszczonym centralnie. Po kilku chwilach sprzęt jest gotowy do działania, co sygnalizuje jego wyświetlacz oraz głośny dźwięk. Aby przeprowadzić pomiar, należy doczepić ustnik, nabrać powietrza i dmuchać kilka sekund przez ustnik. O zakończonym pomiarze urządzenie poinformuje nas piknięciem. Co ciekawe, alkomat działa również bez ustnika, ale producent ostrzega, że wyniki mogą nie być już tak precyzyjne. Obsługa jest bardzo intuicyjna i prosta. Pomocne jest również etui, które znalazłem w zestawie. Bez problemu mieści się do niego alkomat, a boczne siatki umożliwiają bezpieczne przechowanie ustników. Promiler AL8000 Drugi alkomat, który dostałem do testów to Alcoforce XS. Jest bardzo mały, lekki i naszpikowany elektroniką. Nie ma wbudowanego wyświetlacza, dzięki czemu producent ograniczył jego rozmiary. Mimo to, jest bardzo precyzyjny i wygodny w użyciu. Może pracować w dwóch trybach. Wskaźnikiem są czerwona i zielona dioda, które pokazują czy urządzenie wykryło alkohol w naszym organizmie.  Alternatywą jest aplikacja Alcofind, z którą alkomat łączy się dzięki Bluetooth 4.0. I to właśnie w tej opcji pojawiają się nietypowe rozszerzenia zastosowania alkomatu. Można ją pobrać zarówno na Android jak i iOS. Alcoforce XS Bluetooth Aplikacja wyświetla poziom naładowania baterii, liczbę przeprowadzonych pomiarów oraz upływającą liczbę dni. Gdy pierwsze wskazanie przekroczy 500 bądź liczba dni wyniesie zero, jest to podpowiedź dla nas, że warto wysłać urządzenie do kalibracji. Aplikacja pomagam nam też w przeprowadzeniu pomiaru oraz zapisuje statystyki w pamięci. Jeżeli chcemy, możemy prowadzić dziennik i uwzględnić w nim takie dane jak data, dokładny wynik pomiaru, miejsce, w którym został wykonany czy zrobić sobie zdjęcie i zapisać je w statystykach.  Co ciekawe, jest także miejsce dla naszych znajomych i podglądanie ich „wyczynów". Kalibracje alkomatów – dlaczego jest to ważne W trakcie opisu urządzeń wielokrotnie poruszyłem kwestię kalibracji alkomatów. Dlaczego jest to takie ważne? Kupując certyfikowany i atestowany alkomat, możemy mieć pewność, że jego pomiar znacząco nie będzie różnił się od wskazań policyjnego urządzenia. Gdy kupujemy alkomat, jest on domyślnie skalibrowany i odpowiednio ustawiony. Dzięki temu stosowany w nich elektrochemiczny sensor z dużą dokładnością odczytuje pomiar. Jednak po pewnym czasie od pierwszego użycia, bądź jeżeli korzystaliśmy z urządzenia już bardzo wiele razy, należy je ponownie skalibrować. Alkomaty wykorzystują skomplikowane czujniki, które z czasem mogą się po prostu rozregulować i nie wynika to z wady urządzenia. Dzięki kalibracji mamy pewność, że urządzenie wskazuje wynik z bardzo dużą dokładnością. Jak przebiega taka kalibracja? Alkomat trafia na szereg testów do symulatorów. Jeżeli wyniki różnią się od rzeczywistości, czujniki i zapisane w nich parametry są resetowane a następnie ponownie kalibrowane. Jak często wykonuje się taką kalibrację? Zależy to od konkretnego urządzenia i jest to opisane w instrukcji. W przypadku testowanych przeze mnie modeli, wynosi to kolejno rok bądź 500 użyć. Promiler AL8000 Promiler AL8000 i Alcoforce XS w praktyce Nie lubię czytać instrukcji obsługi i wychodzę z założenia, że każde urządzenie powinno być tak zaprojektowane by jego obsługa była orientacyjna. Jeżeli w trakcie zakrapianej imprezy chcemy skorzystać z alkomatu, ta czynność nie może być trudna zwłaszcza, że nasza zdolność logicznego myślenia może być mocno zaburzona. W przypadku tych dwóch alkomatów nie miałem większego problemu z ich uruchomieniem oraz sprawdzeniem poziomu alkoholu i to bez czytania instrukcji. Muszę jednak wspomnieć, że „dogadanie się" z Alcoforce XS zajęło mi nieco więcej czasu. W instrukcji znalazłem kod QR pomagający w pobraniu aplikacji. Jednak zakodowana w nim wersja programu nie chciała połączyć się z alkomatem. Przeszukując inne aplikacje znalazłem inną wersję Alcofind, która natychmiast połączyła się z alkomatem i działa bez zarzutu. Alcoforce XS Bluetooth Do testów posłużyło piwo typu radler, typu tequila, whisky znanego producenta, mój ulubiony ciemny rum, które opis znajdziecie w serwisie Wartokupic.co oraz nowy smak Martini, które niedawno otrzymałem. Byłem bardzo zaskoczony tym, że tak słabo na mnie działają radlery. Nie spodziewałem się, że po spożyciu dwóch półlitrowych puszek, w moim organizmie znajdzie się jedynie śladowa ilość alkoholu, po którym nie było śladu już po pół godziny. Po odczekaniu chwili, przyszła pora na whisky z colą oraz wersję z rumem. Trzy drinki sprawiły, że oba alkomaty pokazały zgodnie 0.15 promila i ten wynik dość powoli spadał. Tutaj warto wspomnieć jeszcze jedną rzecz. Oba alkomaty pokazują dokładny wynik, a wiele urządzeń dostępnych na rynku są tylko alkomatami z nazwy i ograniczają się do pokazania ostrzeżenia jeżeli wykryją alkohol w naszym organizmie. Tutaj możemy przeprowadzić nie tylko sam pomiar, ale również sprawdzać, jak szybko alkohol jest usuwany z naszego organizmu. Dzięki temu mamy pewność, że jesteśmy trzeźwi. Alcoforce XS Bluetooth Reasumując Na wstępie napisałem, że zawsze chciałem kupić alkomat. Czy po teście tych dwóch urządzeń zdecydowałbym się na któreś? Alcoforce jest bardzo mały i można go mieć przy sobie przez cały czas. Kosztuje około 500 zł. Aplikacja rozszerza jego funkcje, ale dla mnie pełnią raczej rolę ciekawostki. Z kolei Promiler AL 8000 jest nieco większy, ma wbudowany wyświetlacz, rok darmowej kalibracji oraz jest tańszy o sto złotych. Oba alkomaty są świetne i przede wszystkim – mają certyfikat, dzięki czemu możemy być pewni, że pomiar nie będzie znacząco różnił się od tego przeprowadzonego przez policjantów.  Kupiłbym oba. Post Alkomaty Promiler AL8000, Alcoforce XS (kalibracja, test, recenzja) pojawił się poraz pierwszy w Lifestyle, technologie, ciekawostki blog kulinarny.

Legendarne serie wyścigowe i rajdowe na VERVA Street Racing

VERVA Street Racing to wymarzone widowisko dla tych, którzy mają we krwi domieszkę benzyny. Tylko tu można zobaczyć najwspanialsze rajdowe i wyścigowe maszyny oraz śmiałków, którzy je ujarzmiają.   Legendarne, wyczynowe pojazdy, które zazwyczaj można podziwiać na torach wyścigów serii […]VERVA Street Racing to wymarzone widowisko dla tych, którzy mają we krwi domieszkę benzyny. Tylko tu można zobaczyć najwspanialsze rajdowe i wyścigowe maszyny oraz śmiałków, którzy je ujarzmiają.   Legendarne, wyczynowe pojazdy, które zazwyczaj można podziwiać na torach wyścigów serii […]

Motofilm

Tak kończy pijany motocyklista [wideo]

Pod wpływem alkoholu nie można wsiadać za kierownicę. I choć zdecydowana większość ludzi stosuje się do tego zakazu, niektórzy mają na ten temat inne zdanie. Na przykład ten motocyklista po spożyciu zPod wpływem alkoholu nie można wsiadać za kierownicę. I choć zdecydowana większość ludzi stosuje się do tego zakazu, niektórzy mają na ten temat inne zdanie. Na przykład ten motocyklista po spożyciu znacznej ilości alkoholu wybrał się na przejażdżkę po drogach publicznych. Efekt? Zobaczycie na wideo poniżej. http://www.youtube.com/watch?v=8cPxXaf0nLw

Blokada alkoholowa - kto i jak może ubiegać się o zwrot zabranego prawa jazdy?

Blokada alkoholowa - kto i jak może ubiegać się o zwrot zabranego prawa jazdy?

5 sierpnia 2016 roku Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa opublikowało Rozporządzenie dotyczące tzw. blokad alkoholowych czyli alkomatów montowanych na stałe w pojazdach samochodowych, które uniemożliwiają uruchomienie silnika osobom nietrzeźwym. Jest to rozwiązanie przewidziane...5 sierpnia 2016 roku Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa opublikowało Rozporządzenie dotyczące tzw. blokad alkoholowych czyli alkomatów montowanych na stałe w pojazdach samochodowych, które uniemożliwiają uruchomienie silnika osobom nietrzeźwym. Jest to rozwiązanie przewidziane dla kierowców, którzy zostali złapania na kierowaniu pojazdami mechanicznymi będąc pod wpływem alkoholu. Sprawdź co mówi rozporządzenie!Czytaj więcej w Autokult.pl

Motohistoria: Mid Night Club

Motohistoria: Mid Night Club

Dziś będzie nieco nietypowo. Na blogu często poruszam kwestię rajdów i wyścigów. Dziś jednak zajmiemy się nieco inną formą szybkiej jazdy. Tą mniej legalną.Ten wpis dość trudno było stworzyć, gdyż temat jest relatywnie mało znany, zaś wiarygodnych źródeł właściwie nie ma (z mało wiarygodnymi też nie jest lepiej). Przez lata pojawiło się też tyle mitów i domysłów, że na prawdę ciężko jest stwierdzić, co jest prawdą, a co tylko legendą. W każdym razie postaram się dziś przekazać to, co udało mi się znaleźć. Szukałem długo, a uporządkowanie tego było istnym koszmarem, dlatego wpis powstawał tyle czasu.1. WstępTematem wpisu jest grupa japońskich kierowców zebrana pod nazwą Mid Night Club (czasem także zwaną Mid Night Racing Team). Tak, wiem, powinno być "midnight", bez spacji. Ale to nie ja wymyślałem nazwę. Skoro nazwali się koślawym angielskim, to mi nie pozostaje nic innego, jak się tego trzymać. Z resztą, czasem podobno w osobliwej mieszance japońskiego i angielskiego, nazywano ich "Middo Naito Kurabo". Czym się zajmowali? Wyścigami ulicznymi. Ale takimi w dość specyficznym stylu.Normalnie, wyścigi uliczne kojarzą nam się z zajeżdżonym Golfem III próbującym wyprzedzić jeszcze bardziej zajeżdżone BMW E36. Wyścig zaczyna się na jakimś mało uczęszczanym kawałku kompletnie prostej drogi, a kończy w kronice policyjnej lokalnej gazety. Albo na latarni, zależnie od stopnia niedostosowania prędkości do zawartości alkoholu we krwi uczestników. W Japonii, w latach 80-tych i 90-tych wyglądało to nieco inaczej.Mid Night założono w 1987 roku (choć wedle jednego źródła, już w 1985). Dołączenie do niego nie było proste. Po pierwsze, ze zrozumiałych względów, starano się utrzymać wszystko w tajemnicy. Po drugie, klub miał jedno, dość wysokie wymaganie: auto kandydata musiało być zdolne osiągnąć i utrzymać przez dłuższy czas prędkość 250 km/h. No i tu właśnie dochodzimy do specyfiki wyścigów organizowanych przez ten klub. Zbierano się około północy na jakimś parkingu (podobno czesto używano w tym celu słynne Daikoku PA) i ścigano na obwodnicy Tokyo zwanej Bayshore Route lub Wangan-sen. Czyli długie proste i łagodne zakręty z nachyleniem. A na takiej trasie prędkości dochodziły do 300 km/h. Start zazwyczaj lotny, na prostej przed jednym z tuneli. Ścigały się dwa auta. Trzecie jechało z przodu i dawało sygnał do startu. Po czym zapewne zjeżdżało z drogi rozpędzającym się "zawodnikom". Kryterium wedle którego można było taki wyścig wygrać, uzgadniano przed startem. Czasem było to dojechanie do jakiegoś punktu trasy jako pierwszy, czasem zostawienie przeciwnika w tyle tak daleko, że ten nie mógł już zobaczyć rywala.Dość ciekawy był sposób powiadamiania uczestników o spotkaniu. W czasach przedinternetowych używano do tego celu ogłoszeń w gazetach (nie wiem dlaczego po prostu nie telefonem). Oczywiście "zaszyfrowanych". Po prostu w uzgodnionej wcześniej gazecie pojawiało się jakieś kompletnie niezwiązane z tematem wyścigów ogłoszenie, napisane tak, by nikt postronny (a w szczególności policja) się nim zbytnio nie zainteresował. Cos w stylu "sprzedam torebki damskie, w celu kontaktu proszę przyjść w godzinach wieczornych na parking [adres] w dniu [data]". No i w godzinach wieczornych na wspomnianym parkingu pojawiały się zamiast torebek, samochody.2. SamochodyCzym się ścigano? Różnie. Zazwyczaj mocno zmodyfikowanymi autami japońskimi. Choć początkowo popularnością cieszyło się Porsche 911. Wedle plotek z internetu i nie tylko, jeden z członków Mid Night Club miał wydać około dwa miliony USD na modyfikacje swojego egzemplarza 911. Podobno to ten pojazd (miał mieć 610 KM):Wiadomo, że do jednego z członków Mid Night Club (nazywanego Toshi, choć nie wiadomo, czy to jego prawdziwe imię) należał czerwony Nissan Fairlady Z, którego można zobaczyć na poniższym zdjęciu.Jedną z ciekawych rzeczy jest podejście do aerodynamiki. Na przykład po prawej stronie baku paliwa widać dospawany kawałek metalu mający zapewnić nieco lepszy przepływ powietrza pod autem. Wszelkie modyfikacje nadwozia opracowano w firmie ABR, podobnie jak wiele części użytych do modyfikacji jednostki napędowej.Pod maską znalazł się silnik L28E o pojemności powiększonej do 3,1 litra. Miał kute tłoki, korbowody ABR, wał ABR. Wałki rozrządu 268-stopni również były z ABR. Wyposażono go też w dwie turbosprężarki IHI.Sterowało tym wszystkim ECU Nissana. Do tego był kontroler doładowania GReddy PROFEC, kontroler wtrysku GReddy REBIC III, a także urządzenie o nazwie HKS GCC pozwalające w miarę łatwo zmieniać ich ustawienia.Skrzynia pochodziła z 300ZX Z31 i miała pięć biegów. Przełożenie piątego zmieniono na 0,779, co pomagało uzyskać wyższą prędkość maksymalną. Dyferencjał ze mechanizmem różnicowym o zwiększonym tarciu również pochodził a ABR i miał przełożenie 3,545.Żeby auto nadawało się też do skręcania, zastosowano w nim amortyzatory Bilstein i sprężyny TRD. Za hamowanie odpowiadały tarcze TRD Race (oryginalnie przeznaczone do Toyoty Supry) i zaciski z Nissana Skyline R32 GT-R.Poza tym we wnętrzu znalazła się klatka bezpieczeństwa ABR, zestaw dodatkowych wskaźników i fotele kubełkowe Recaro.Auto miało około 600 KM i mogło osiągnąć około 300 km/h. Dziś ta moc nie robi już ogromnego wrażenia, ale w latach 90-tych było inaczej. Przypomnijmy, ze np. zaprezentowane w 1995 roku Ferrari F50 miało 520 KM.Z czasem park maszyn klubu ulegał ewolucji. Szczególnie po pojawieniu się na rynku Nissana Skyline GT-R. Kombinacja świetnego prowadzenia i bardzo podatnego na modyfikacje silnika RB26DETT pozwalała na pokonanie nawet najlepiej zmodyfikowanych Porsche 911.Poza tym w klubie można było spotkać wszystkie najszybsze japońskie auta po odpowiednich modyfikacjach: Toyota Supra, Mazda RX-7 itp. I nie tylko japońskie. Plotki mówią o Ferrari. Podobno nawet Ferrari zmodyfikowane przez Koenig Specials. Wiadomo, że z logo Mid Night jeździło to auto:Jednak dalsze szczegóły nie są znane.Mocno osobliwym autem, powiązanym z Mid Night było to:Jest to coś przypominającego Autozama AZ-1 (przynajmniej z przodu), gdzie zamiast centralnie umieszczonego małego silnika Suzuki, z przodu zamontowano silnik Wankla 13B z Mazdy RX-7 FC3S. Powstało w znanej z tuningu Mazd firmie RE-Amemiya. Auto miało moc 265 KM przy wadze 820 kg. Plus z jakiegoś powodu przeniesiono mu kierownicę na lewą stronę (choć w Japonii obowiązuje przecież ruch lewostronny). Czy jednak faktycznie ten dziwny pojazd ścigał się nocą na obwodnicy Tokyo, czy też stanowił tylko auto demonstracyjne, a naklejkę umieszczono tylko dla efektu, ciężko stwierdzić. W każdym razie naklejkę Mid Night miało.3. Naklejka mocyWłaśnie, naklejka Mid Night! Poza pasem na szybie i ewentualnie napisem na progu, kluczową sprawą była prostokątna naklejka z logo klubu. Dla członków było jednak coś więcej niż tylko napis. Traktowali ją bardzo poważnie. Podobno były przypadki niszczenia i np. podpalania aut, których właściciele nakleili sobie logo Mid Night, nie będąc członkami klubu.Sama naklejka ewoluowała. Początkowo był to po prostu kawałek papieru z wydrukowanym logo. Potem nieco zmieniono czcionkę. A także zaczęto ją wykonywać w sporo lepszej jakości - papierowe odklejały się przy prędkościach z jakimi się ścigano.4. LudzieKto należał do Mid Night? Ciężko stwierdzić. Podobno jedną z głównych zasad tej grupy był zakaz pytań o życie pozaklubowe. Jeśli zaś jakieś dwie osoby w nim zrzeszone znały się osobiście także na co dzień, to były zobowiazane nie dawać tego po sobie poznać. Może i stąd wynikał też, wspomniany na początku, osobliwy system powiadamiania uczestników o spotkaniu przy pomocy ogłoszeń w gazecie, a nie telefonicznie - numer telefonu mógłby zbyt wiele zdradzić. W każdym razie na pewno nie byli to biedni ludzie. W artykule z gazety Max Power, z 1995 roku (niestety, nie udało mi się znaleźć żadnego skanu), napisano, ze właściciel jednej z Mazd RX-7 FD3S pracował w branży budowlanej, zaś inny, jeżdżący Nissanem Skyline R32 GT-R, handlował samochodami.Wielu szefów znanych, japońskich firm tuningowych miało należeć do Mid Night Club. W tym założyciel wspomnianej RE-Amemyia, Isami Amemyia. To by tłumaczyło naklejkę Mid Night na Autozamie - nawet jeśli to auto nie brało udziału w wyścigach, to w sumie właściciel jako członek klubu miał prawo jej użyć bez obawy, że ktoś zniszczy samochód. Ale to tylko domysły. Główną postacią i szefem klubu podobno miał być słynny Kazuhiko "Smoky" Nagata, założyciel Top Secret. W jednym wywiadzie, w 2010 roku, zapytano go o to bezpośrednio. Uniknął odpowiedzi.W połowie lat 90-tych do Mid Night należało około 75 osób. Pod koniec dekady ta liczba spadła jednak do mniej więcej czterdziestu kierowców.5. Poza ulicąAuta z napisami Mid Night jeździły nie tylko po ulicach. Pojawiały się też na owalnym torze testowym Yatabe, który wynajmowano na potrzeby organizowanych przez magazyn Option, zawodów polegających na osiągnięciu jak najwyższej prędkości. Obecnie tor ten nie istnieje - został wyburzony. Ale to nastąpiło już kilka lat po rozwiązaniu klubu.6. Koniec Mid NightJak skończyła się historia Mid Night? Dość gwałtownie. I nie miało to związku z tym, że w końcu wszystkich złapała policja. Podobno właśnie żaden członek Mid Night nie został nigdy zatrzymany przez panów w mundurach.Pewnej piątkowej nocy w 1999 roku, około trzeciej nad ranem, na Bayshore Route, członkowie grupy natrafili na grupę motocyklistów Bosozouku. To dość osobliwa subkultura - ich głównym zajęciem jest jeżdżenie absurdalnie zmodyfikowanymi motocyklami i pakowanie się w kłopoty. W kłopoty zamierzali się wpakować także tamtej nocy i podjęli próbę gonienia i przeszkadzania kierowcom Mid Night. Ot, tak, dla "zabawy". Zaczął się więc wyścig samochodów z motocyklami.Bosozuku - tak, oni tak na poważnieW pewnym momencie jeden z motocyklistów (jak się podobno później okazało, był pod wpływem alkoholu) stracił panowanie nad swoim pojazdem i uderzył w auto osoby postronnej. Samochód uderzył w barierę, a jego kierowca zginął na miejscu. Śmierć poniósł także motocyklista. W wyniku wypadku do szpitala trafiło osiem osób.Jedną z zasad Mid Night było to, że jeśli w skutek działań klubu ucierpią osoby postronne, to grupa ma być natychmiastowo rozwiązana. Tak też zrobiono. Mid Night Club przestał istnieć.Choć nie do końca. Plotki mówią, że co najmniej raz do roku członkowie Mid Night się spotykają. Ale nie po to, by się ścigać, a po prostu towarzysko.Powstała też seria gier na konsole (któraś część wyszła też na PC) pod nazwą Mid Night Club, lecz nie ma ona właściwie nic wspólnego z prawdziwym Mid Night.Czasem można też teraz trafić na auta z repliką naklejki Mid Night, których kierowcy nie byli w ogóle zrzeszeni w tym klubie.7. PodsumowanieBiorąc pod uwagę, że mimo pozorów tajemnicy, o Mid Night słyszało na prawdę mnóstwo osób, to aż dziwne, że to wszystko utrzymało się ponad dekadę. Nie chce mi się wierzyć, że przez tyle lat japońska policja zwyczajnie nie była w stanie nic zrobić z grupą osób jeżdżących z dużymi prędkościami po publicznych drogach. Do tego ich auta pojawiały się od czasu do czasu w rozmaitych czasopismach tuningowych. No i te pojazdy w żadnym wypadku nie można nazwać dyskretnymi. Cóż, jeśli mam snuć domysły, to trzeba przypomnieć, że w Mid Night zrzeszeni byli raczej bogaci ludzie. A pieniądze załatwiają wiele rzeczy.  Jednak po wspomnianym wypadku to nie miało szans dalej trwać. Grupa stała się zbyt znana. W programie Motorworld Jeremy'ego Clarksona, pokazano urywki amatorskich nagrań wyścigów Mid Night. Fragment ten (wraz z pokazem zdjęć aut klubu) można zobaczyć poniżej:Jeśli nawet nie doszłoby to tej sytuacji, to i tak Mid Night musiałoby się skończyć - utrzymanie tajemnicy w końcu nie byłoby możliwe.Inna sprawa, że jeśli ma się dość pieniędzy by ścigać się legalnie porządnym sprzętem i w Japonii jest na prawdę dużo torów wyścigowych (od tak znanych jak Suzuka i Fuji, po mniejsze, typu Ebisu i Tsukuba) to pomysł takiej jazdy w ruchu ulicznym wydaje się kompletnie absurdalny i zwyczajnie głupi.Ale z drugiej strony, patrząc co wyprawiają czasem osoby nazywające się sędziami sportów samochodowych w legalnych imprezach, jakaś odrobinka zrozumienia motywów Mid Night się we mnie pojawia. No i przyznajmy szczerze, kto z nas widząc kolejne fotoradary i absurdalnie umieszczone ograniczenia prędkości, nie marzył, by wcisnąć gaz do oporu i to wszystko zignorować?

Porsche 911 Carrera 4 1989 – 160000 PLN – Niemodlin

Kwintesencja motoryzacji, auto którego nie można pomylić z żadnym innym, na weekendy z benzyną we krwi – idealne. Porsche 911 Carrera 4 typ 964 oferuje 3,6-litrowy silnik B6 o mocy 250 KM i przyKwintesencja motoryzacji, auto którego nie można pomylić z żadnym innym, na weekendy z benzyną we krwi – idealne. Porsche 911 Carrera 4 typ 964 oferuje 3,6-litrowy silnik B6 o mocy 250 KM i przyspieszenie do pierwszej setki tylko ciut powyżej 5 sekund. To wszystko przy zapachu rozgrzanego oleju i opon oraz akompaniamencie pięknej muzyki chłodzonego […] Post Porsche 911 Carrera 4 1989 – 160000 PLN – Niemodlin pojawił się poraz pierwszy w Giełda klasyków.

Prawdziwe maszyny sportowe wolniejsze od hot hatcha ze stajni Mercedesa

Prawdziwe maszyny sportowe wolniejsze od hot hatcha ze stajni Mercedesa

Jaguar XJ8 X308 1999 – 19000 PLN – Kozy

Jaguar XJ8 X308 to Brytyjczyk z krwi i kości – szybki, luksusowy i absolutnie niepowtarzalny w swojej stylistyce, nawiązującej do klasycznej serii XJ. W ogłoszeniu – bezwypadkowy egzemplarJaguar XJ8 X308 to Brytyjczyk z krwi i kości – szybki, luksusowy i absolutnie niepowtarzalny w swojej stylistyce, nawiązującej do klasycznej serii XJ. W ogłoszeniu – bezwypadkowy egzemplarz z dokumentacją. Jeżeli nie zważacie na dobre rady wszelkich szwagrów bądź wujków, możecie w nim poczuć się doskonale. To coś dla tych, którzy zamiast bać się widma […] Post Jaguar XJ8 X308 1999 – 19000 PLN – Kozy pojawił się poraz pierwszy w Giełda klasyków. 

Motoryzacja w biurze - część 1.: akcesoria Porsche

Motoryzacja w biurze - część 1.: akcesoria Porsche

Każdy, u kogo we krwi płynie benzyna, a serce wchodzi na wysokie obroty na widok sportowego samochodu z dużą chęcią otacza się akcesoriami związanymi z motoryzacją. Swoje zainteresowanie czterema kołami chętnie pokazujemy nie tylko w domu, ale także jeśli to tylko możliwe - w pracy....Każdy, u kogo we krwi płynie benzyna, a serce wchodzi na wysokie obroty na widok sportowego samochodu z dużą chęcią otacza się akcesoriami związanymi z motoryzacją. Swoje zainteresowanie czterema kołami chętnie pokazujemy nie tylko w domu, ale także jeśli to tylko możliwe - w pracy. Dzisiaj przyjrzymy się jakie akcesoria biurowe oferuje w swoim sklepie Porsche.Czytaj więcej w Autokult.pl

Alfa Romeo TZ1 1964 – UK

Alfa Romeo TZ1 (Tubular Zagato 1) jest jednym z najwspanialszych projektów w historii zasłużonej włoskiej marki. Powstała w jedynie 124 egzemplarzach i była czystej krwi wozem wyścigowym. Jej karoseriAlfa Romeo TZ1 (Tubular Zagato 1) jest jednym z najwspanialszych projektów w historii zasłużonej włoskiej marki. Powstała w jedynie 124 egzemplarzach i była czystej krwi wozem wyścigowym. Jej karoseria ma absolutnie fenomenalny kształt i w doskonały sposób pokazuje włoski sposób konstruowania samochodów – miały być przede wszystkim szybkie, a piękne stawały się tylko „przy okazji”. […] Post Alfa Romeo TZ1 1964 – UK pojawił się poraz pierwszy w Giełda klasyków.

Toyota 2000GT 1967 – USA

Lata 60-te z pewnością nie były okresem, w którym ktokolwiek oczekiwałby powstania czystej krwi samochodu sportowego w Japonii. Zbudowana w ścisłej współpracy z koncernem Yamaha Toyota 2000GT miała wszystko, czego serce motomaniaka mogło zapragnąć – lekkie i piękne nadwozie,...Lata 60-te z pewnością nie były okresem, w którym ktokolwiek oczekiwałby powstania czystej krwi samochodu sportowego w Japonii. Zbudowana w ścisłej współpracy z koncernem Yamaha Toyota 2000GT miała wszystko, czego serce motomaniaka mogło zapragnąć – lekkie i piękne nadwozie, świetny sześciocylindrowy silnik, pięciobiegową skrzynię manualną i doskonałe drogowe maniery. Jedynie cena o 1000 USD wyższa […] Post Toyota 2000GT 1967 – USA pojawił się poraz pierwszy w Giełda klasyków.

Pierwsza Miura SV odnowiona przez Lamborghini

Pierwsza Miura SV odnowiona przez Lamborghini

Mazda MX-5 1992 – 26500 PLN – Luboń

Wzorowana na brytyjskich i włoskich roadsterach, stała się hitem gdy konkurencja powoli schodziła już ze sceny. Mazda MX-5 w perfekcyjny sposób połączyła tradycję z nowoczesnością, stając się najlepiej sprzedającym się roadsterem w historii. To czystej krwi samochód sportowy i...Wzorowana na brytyjskich i włoskich roadsterach, stała się hitem gdy konkurencja powoli schodziła już ze sceny. Mazda MX-5 w perfekcyjny sposób połączyła tradycję z nowoczesnością, stając się najlepiej sprzedającym się roadsterem w historii. To czystej krwi samochód sportowy i najlepszy dowód na to, że umiejętnie podane 115 KM może wystarczyć każdemu. Produkowana od 1989 roku, […] Post Mazda MX-5 1992 – 26500 PLN – Luboń pojawił się poraz pierwszy w Giełda klasyków.

BMW 740i E38 1994 – 15000 PLN – Nowe

BMW 740i E38 łączy mocny silnik, elegancką prezencję i wysoki komfort. Przylgnęło do niej miano ostatniej prawdziwej Siódemki – w odróżnieniu od jego futurystycznego następcy to samochód z krwi i kości, a nie naszpikowana elektroniką zabawka. Tu egzemplarz poliftowy w ładnym...BMW 740i E38 łączy mocny silnik, elegancką prezencję i wysoki komfort. Przylgnęło do niej miano ostatniej prawdziwej Siódemki – w odróżnieniu od jego futurystycznego następcy to samochód z krwi i kości, a nie naszpikowana elektroniką zabawka. Tu egzemplarz poliftowy w ładnym stanie i w dobrej cenie, w charakterystycznym dla BMW kolorze Navarraviolett Metallic, z fioletową […] Post BMW 740i E38 1994 – 15000 PLN – Nowe pojawił się poraz pierwszy w Giełda klasyków.

Proza życia

Posiadanie kilku samochodów przypomina życie w dużej rodzinie. Z każdym łączą Cię więzy krwi lub powinowactwo. Ba! Wiele z nich jest Ci bardzo bliskich. Nie dla każdego jednak zawsze da się znaleźć wystarczającą ilość czasu i poświęcać dużo uwagi....Posiadanie kilku samochodów przypomina życie w dużej rodzinie. Z każdym łączą Cię więzy krwi lub powinowactwo. Ba! Wiele z nich jest Ci bardzo bliskich. Nie dla każdego jednak zawsze da się znaleźć wystarczającą ilość czasu i poświęcać dużo uwagi. I tak jest obecnie z moim mini flotą samochodową. Nissan Almera jest na pierwszym planie jako samochód użytku codziennego. Dlaczego? Dwie córki. To wystarczający → The post Proza życia appeared first on Blog motoryzacyjny Moto Soul.

Lancia 037 Stradale 1982 – Monako

Jej sylwetka nieco przypominała seryjny model Lancia Montecarlo, lecz Lancia 037 była czystej krwi wozem wyczynowym, który w salonach i zwykłej sprzedaży pojawił się tylko dzięki homologacyjnemu wymogowi zbudowania co najmniej 200 cywilnych sztuk. W historii zapisała się jako ostatnio...Jej sylwetka nieco przypominała seryjny model Lancia Montecarlo, lecz Lancia 037 była czystej krwi wozem wyczynowym, który w salonach i zwykłej sprzedaży pojawił się tylko dzięki homologacyjnemu wymogowi zbudowania co najmniej 200 cywilnych sztuk. W historii zapisała się jako ostatnio tylnonapędowy wóz, który wywalczył tytuł Mistrza Świata Konstruktorów w rajdach samochodowych. Prezentowany egzemplarz to wersja […] Post Lancia 037 Stradale 1982 – Monako pojawił się poraz pierwszy w Giełda klasyków.

Z WIZYTĄ U: Tabenckiego

Z WIZYTĄ U: Tabenckiego

Jak zatrzymać pijanego kierowcę potężnego TIR-a?

Jak zatrzymać pijanego kierowcę potężnego TIR-a?

Kierowca tego TIR-a jechał pod wpływem alkoholu i zanim zaczęto pościg spowodował dwa wypadki. Białoruska Policja wykazała się wyjątkową odwagą m. in. jadąc autostradą pod prąd, podjeżdżając pod TIR-aKierowca tego TIR-a jechał pod wpływem alkoholu i zanim zaczęto pościg spowodował dwa wypadki. Białoruska Policja wykazała się wyjątkową odwagą m. in. jadąc autostradą pod prąd, podjeżdżając pod TIR-a, jeżdżąc na czołówkę z innymi kierowcami, oddając w tym czasie 80 strzałów, a nawet rzucając kamieniami w uciekiniera. Niektórzy z nich robili to wszystko bez zapiętych pasów bezpieczeństwa. Musicie to zobaczyć...Czytaj więcej w Autokult.pl