Opel Corsa C. Największe problemy i wady modelu

Opel Corsa C. Największe problemy i wady modelu

Ponad 1300 kilometów na 1 baku paliwa

Ponad 1300 kilometów na 1 baku paliwa

Audi TT Sportback Concept [Paryż 2014]

Audi TT Sportback Concept [Paryż 2014]

Audi zrobiło wielkie zamieszanie na targach w Paryżu pokazując Audi TT …Sportback. Kto by się spodziewał że legendarne Coupe doczeka się 5-drzwiowej wersji mieszczącej 4 osoby? Rozmiarem TT SporAudi zrobiło wielkie zamieszanie na targach w Paryżu pokazując Audi TT …Sportback. Kto by się spodziewał że legendarne Coupe doczeka się 5-drzwiowej wersji mieszczącej 4 osoby? Rozmiarem TT Sportback przypomina Audi A3 Limousine. Auto bazuje na tej samej plaftormie co TT, a pod maską egzemplarza koncepcyjnego znalazł sie nowy silnik 2,0 TFSI o mocy 395 KM i 450 Nm. 7-biegowa skrzynia S-tronic oraz napęd Quattro świetnie współgrają z takimi wartościami, ponieważ przyspieszenie do setki ma zająć tylko 3,9 sekundy, a średnie spalanie ma wynosić około 7 litrów na 100 km.

Volkswagen Golf VII R Variant [oficjalnie]

Volkswagen Golf VII R Variant [oficjalnie]

Lubisz szybką jazdę, ale masz większą rodzinę i tylko jedno miejsce parkingowe? Volkswagen stworzył samochód właśnie dla Ciebie. Oto nowy Golf R w odmianie Variant. Pod jego maską znalazł się 2-litrowLubisz szybką jazdę, ale masz większą rodzinę i tylko jedno miejsce parkingowe? Volkswagen stworzył samochód właśnie dla Ciebie. Oto nowy Golf R w odmianie Variant. Pod jego maską znalazł się 2-litrowy silnik TSI o mocy 300 KM. Moc ta przekazywana jest na wszystkie koła poprzez 6-biegową dwusprzęgłową skrzynię biegów. Przyspieszenie tym kombi do setki zajmuje zaledwie 5,1 sekundy a prędkość maksymalna to 250 km/h. Średnie spalanie wynosi około 7 l/100 km. Idealna zabawka dla szalonego ojca rodziny. W salonach będzie dostępny już wiosną tego roku.

BMW 325e E30 1986 – 16900 PLN – Kołobrzeg

BMW 325e E30 w klasycznej formie zawiera wszystko, czego niegdyś oczekiwaliśmy od samochodu na co dzień. W latach 80-tych taki wóz w naszej rzeczywistości był najczęściej niedoścignionym marzeniem, które dziś tak łatwo zrealizować. Prezentowana oferta to tzw. Eta – silnik BMW...BMW 325e E30 w klasycznej formie zawiera wszystko, czego niegdyś oczekiwaliśmy od samochodu na co dzień. W latach 80-tych taki wóz w naszej rzeczywistości był najczęściej niedoścignionym marzeniem, które dziś tak łatwo zrealizować. Prezentowana oferta to tzw. Eta – silnik BMW łączący gładką pracę sześciocylindrowego silnika z niskim spalaniem. Tu spalanie rzędu 7 l/100 km […] Post BMW 325e E30 1986 – 16900 PLN – Kołobrzeg pojawił się poraz pierwszy w Giełda klasyków.

Wielki czarny potwór, czyli test Isuzu D-MAX 2.5 diesel 4x4 LSX

Wielki czarny potwór, czyli test Isuzu D-MAX 2.5 diesel 4x4 LSX

Duże auto, spore pozytywne zaskoczenie i to nie tylko w terenie.Firma Isuzu Automotive Polska to oficjalny dystrybutor japońskiego koncernu Isuzu Moto LTD, którego bagażnik jest wypchany po brzegi dużym doświadczeniem jeżeli chodzi o motoryzację. Isuzu to światowy lider w zakresie technologii i produkcji silników diesla, ale nie tylko. Samochody dostawcze, ciężarowe, autobusy oraz pickupy to mocna strona tej firmy. Samych pickupów z logotypem Isuzu na masce rozeszło się, a w zasadzie rozjechało się po świecie już ponad 6 milionów egzemplarzy.Bohaterem dzisiejszego wpisu jest pickup Isuzu D-Max drugiej generacji, który produkowany jest od 2012 roku.Wygląd zewnętrzny. Pomimo tego, że jest to tzw. robol, czyli auto użytkowe z przeznaczeniem głównie do pracy to nie można powiedzieć, że jest brzydki. Wręcz przeciwnie - wygląda całkiem całkiem i jest w miarę zgrabny, a nawet po prostu wielki.529,5 cm długości x 186cm szerokości x 178,5cm wysokości - bydle, ale mnie to nie przeszkadzało. Nawet w ciasnym garażu czy niewielkim miejscu parkingowym w galerii dało się wbrew pozorom zaparkować tak duże auto. Pamiętajcie - nie ważne czym jeździsz - ważne natomiast jak. Z parkowaniem nie inaczej, a podobnie - nie wstydem jest źle zaparkować i się poprawić - wstydem jest źle zaparkować i zostawić! Można mieć duże auto i dobrze zaparkować? Ano jak widać można - wystarczy tylko chcieć.W parkowaniu i nie tylko w parkowaniu pomaga jeszcze jeden, kolejny atut D-Maxa - mianowicie prześwit, który wynosi aż 23,5cm. Dzięki tak wysoko położonemu nadwoziu bez trudu i żadnego stresu pokonamy każdy krawężnik w mieście. Bez trudu również będziemy zdobywać szczyty, które dla większości aut są po prostu nieosiągalne. Jest ciężki! Masa własna auta to 1992kg, czyli naprawdę sporo. Silnik jednak jaki znajdziemy pod wielką maską bez żadnego trudu sobie z nią radzi. Silnik to jednostka diesla o pojemności 2.5 litra - D-Max w swojej ofercie posiada tylko i wyłącznie jeden silnik. Jeden silnik, ale za to konkretny. Diesel ma moc 163KM i 400Nm - nie jest więc wyżyłowany, a co za tym idzie powinien starczyć na wiele tysięcy kilometrów. Bardzo duży plus za to, że silnik jest na łańcuchu rozrządu. W testowym aucie znalazła się także automatyczna 5-cio biegowa skrzynia biegów, która działała bez najmniejszych zarzutów. Całość pracowała bardzo elastycznie i bez żadnych kaprysów. Gdy dociskamy pedał przyspieszania delikatnie to w aucie jest cicho - słychać delikatny i przyjemny dla uszu odgłos klekotania diesla. Owszem, gdy depniemy ostro w podłogę - robi się głośno. Im szybciej tym głośniej, ale do 130km/h jest naprawdę okej. Szczerze mówiąc to w Polsce nie ma zbyt wiele miejsc, gdzie legalnie możemy przekraczać taką prędkość. Do setki dwutonowy potwór rozpędzi się, gdy odliczymy dokładnie 11,4 sekundy, więc wynik więcej niż przyzwoity. Dobre osiągi idą w parze z rewelacyjnym zużyciem paliwa. Auto nie jest kompletnie zaokrąglone czy zbytnio opływowe. Opór powietrza jest duży, a spalanie paliwa to bardzo mocna cecha D-Maxa. Pierwszy raz auto testowe spaliło mi mniej niż producent deklaruje w katalogu. Jadąc eko poziom master na trasie z prędkością ok 85km/h z Radomia do Skarżyska-Kamiennej uzyskałem spalanie na poziomie 6.5L/100km - rewelacja. W Skarżysku-Kamiennej jak wiadomo jest już ostro pod górę, gdzie nie pożałowałem prędkości. Następnie na ekspresówce do Kielc utrzymywałem wynik na budziku w okolicach 115km/h i ostateczny wynik na trasie Radom-Kielce to 7.3L/100km, czyli dokładnie tyle samo ile jest napisane w katalogu. Średnie spalanie jakie musimy przyjąć dla D-Maxa to zarówno moje jak i katalogowe 8,4L/100km - oczywiście jak zawsze będzie to uzależnione od naszego stylu jazdy, więc albo deptając wynik zwiększymy, albo będziemy jeździć eko i starać się pobijać swoje rekordy w niskim spalaniu, aż dojdziemy do perfekcji. Isuzu wyprodukowało już ponad 23 miliony silników, więc ten wynik daje nam do zrozumienia z jak dużą firmą mamy do czynienia.Skrzynia ładunkowa czyt. bagażnik ma 155,2cm długości x 153cm szerokości - łącznie daje nam to ok 1044 litry pojemności. Dodać należy, że załadować tam możemy bagaż, który może ważyć nawet tonę. Całość bardzo dobrze wykonana. Klapa bagażnika jest na sprężynach gazowych. Po zamknięciu klapy i burty zamykamy wszystko na kluczyk. Jakby komuś było nadal mało to zawsze można podpiąć przyczepkę do D-Maxa, której masa może wynosić do 3,5 tony.Kąty. W przypadku pickupów ważne są kąty. W przypadku D-Maxa najważniejsze z nich to:- kąt natarcia - 30 stopni- kąt zejścia - 25 stopni- kąt trawersowawnia (przechyłu bocznego) - 49 stopni.Wnętrze. Tu wbrew pozorom również nie ma powodów do narzekań. W użytkowym pickupie spodziewalibyśmy się z tyłu niewygodnej ławki czy innego babcinego taboretu, na którym można się przemieścić bez bólu kręgosłupa max kilkanaście kilometrów. W D-Maxie jest inaczej - dla pasażerów zajmujących tylne miejsca znalazła się spora, wygodna skórzana kanapa. Bez trudu zmieszczą tam swoje 4 litery nawet te bardziej rosłe osoby. Dla większej wygody zamontowano nawet podłokietnik. Pod siedziskiem znajdziemy średnich rozmiarów schowek.Jeśli chodzi o kokpit to nie budzi on u mnie żadnych zastrzeżeń. Owszem wydawać by się mogło, że skoro auto jest importowane z Japonii to będzie aż kapało elektroniką. Moim zdaniem wszystko co niezbędne jest na pokładzie i to w dodatku na wyciągnięcie ręki czy choćby kciuka.Za kierownicą znajdziemy spore, czytelne zegary z komputerem pokładowym po środku. Komputer poza standardowymi funkcjami pokazuje także jedną bardzo istotną rzecz - PM Level, czyli stopień zapełnienia filtra cząstek stałych. Niezwykle pomocna sprawa w codziennym użytkowaniu - obserwując wskazania komputera będziemy doskonale wiedzieć kiedy powinniśmy dodać gazu by oczyścić filtr.Schowek albo cupholder na napoje - dość ciekawe i praktyczne rozwiązanie, które występuje zarówno po stronie kierowcy jak i jego pasażera siedzącego na fotelu obok.Jeżeli chodzi o pozycję za kierownicą - bardzo dobra. Widoczność pod każdym względem bez zastrzeżeń. Owszem, może przez tą tylną szybę nie widać za wiele, zwłaszcza jeżeli ktoś akurat będzie siedział na tylnej kanapie po środku, ale w aucie z pomocą przychodzi kamera cofania. Generalnie cały ten multimedialny sprzęt działa bardzo dobrze - nie ma żadnych zwiech czy innych nieporządanych fochów.Podsumowanie. Egzemplarz dokładnie taki jak mój testowy to wydatek ok 140 tysięcy złotych. Najtańszy D-Max z pojedynczą kabiną kosztuje ok 98 tysięcy, kabina pojedyncza przedłużona - 106 tysięcy, a najtańsza kabina podwójna to ok. 109 tysięcy złotych. Za wymienione kwoty otrzymujemy wozidło dla budowlańca, elektryka wysokich napięć, drwala, leśniczego lub po prostu dla kogoś, kto lub spędzać czas w terenie gorszym niż dziurawy asfalt czy zepsuta kostka brukowa. W środku jak na auto robocze całkiem przyzwoicie. D-Max jest głównie przeznaczony do pracy, ale także po pracy dostarczy swojemu użytkownikowi wiele frajdy z jazdy. Może i jest nieco duży, ale dla mnie to akurat zaleta, a nie wada. Osiągi zadowalające, a spalanie znakomite - kompromis osiągnięty - czego chcieć więcej. D-Max cholernie mnie zaraził jazdą w terenie. Poniżej test w wersji dla leniuchów czyt. uzupełnienie w formie wideo, a jeszcze niżej taka tam nudna galeria amatorskich fotek blogera motoryzacyjnego.  AMStrefa Kulturalnej Jazdy

Czujnik spalania detonacyjnego/stukowego i jego rola w pojeździe

Czujnik spalania detonacyjnego/stukowego i jego rola w pojeździe

Spalanie detonacyjne, zwane też stukowym to jedno z najniebezpieczniejszych zjawisk do jakich może dochodzić w jednostce napędowej o zapłonie iskrowym. Dlatego ważną rolę pełnią czujniki, które takie Spalanie detonacyjne, zwane też stukowym to jedno z najniebezpieczniejszych zjawisk do jakich może dochodzić w jednostce napędowej o zapłonie iskrowym. Dlatego ważną rolę pełnią czujniki, które takie zjawisko są w stanie wykryć.Czytaj więcej w Autokult.pl

Test: Isuzu D-MAX – kałach pośród wiatrówek

Test: Isuzu D-MAX – kałach pośród wiatrówek

Motofilm

SsangYong XLV Concept [Salon Genewa 2014]

Wydaje się, że SsangYong ponownie próbuje trafić w gusta europejskich klientów. W Genewie marka zaprezentowała koncepcyjny model SUV, który oferuje wewnątrz 7 miejsc. Pod maską konceptu siedzi 1,6 l sWydaje się, że SsangYong ponownie próbuje trafić w gusta europejskich klientów. W Genewie marka zaprezentowała koncepcyjny model SUV, który oferuje wewnątrz 7 miejsc. Pod maską konceptu siedzi 1,6 l silnik diesla, który został połączony z jednostką elektryczną. Taka konfiguracja pozwala na uzyskanie bardzo niskiego spalania (prawdopodobnie w okolicach 3 l ropy na 100 km). Koreański producent przedstawia pojazd jako „prawdziwy samochód wielozadaniowy, zarówno do jazdy po mieście, jak i na trasie”. Zdjęcia z Genewy w galerii poniżej.Źródło: SsangYong

Nowe BMW serii 7 już jest. Wszystko co musisz wiedzieć o modelu

Przedstawiamy galerię zdjęć oraz pełne dane techniczne najnowszego modelu BMW serii 7. Sporo się zmieniło! Niemiecki producent zaprezentował najnowsze wcielenie flagowej limuzyny, czyli BMW serii... PPrzedstawiamy galerię zdjęć oraz pełne dane techniczne najnowszego modelu BMW serii 7. Sporo się zmieniło! Niemiecki producent zaprezentował najnowsze wcielenie flagowej limuzyny, czyli BMW serii 7. Auto ma się pojawić w salonach jesienią tego roku. My z kolei przyglądamy specyfikacji technicznej oraz nowościom, które wprowadził producent. Silniki w nowym BMW serii 7 mogą zaskoczyć. Otóż dostępne mają być cztery rodzaje silników. Flagowa jednostka to 4,4-litra o mocy 450 KM (oznaczenie BMW 750Li). Klasyczne V8 ma rozpędzać limuzynę do pierwszych 100 km/h w 4,4 sekundy. Dalej mamy 6-cylindrowy motor 3-litrowy o mocy 326 KM oraz o tej samej pojemności diesla, którego moc wynosi 265 KM. Na koniec warto się przyjrzeć jeszcze hybrydowej wersji z dwulitrowym benzyniakiem, połączonym z silnikiem elektrycznym. W środku znajdziemy oczywiście pełne luksusu wnętrze wyposażone w najlepszej jakości skóry, systemy multimedialne oraz inne udogodnienia. Najciekawszą nowością technologiczną jest natomiast system zdalnego parkowania, dzięki któremu auto samo wjedzie i wyjedzie z garażu. Pełną specyfikację techniczną silników, warianty opcji oraz zdjęcia nowego BMW serii 7 przedstawiamy poniżej. Jak Wam się podoba? Dajcie koniecznie znać w komentarzach pod tekstem. prev next jQuery(document).ready(function($) { $("#postCarousel20").carouFredSel({ next : "#postCarousel20_next", prev : "#postCarousel20_prev", auto: false, circular: false, infinite: true, width: "100%", scroll: { items : 1, wipe: true } }); }); Dane techniczne, silniki i warianty modelowe nowego BMW serii 7: BMW 750i xDrive (750Li xDrive): silnik benzynowy V8 z technologią BMW TwinPower Turbo (dwie dwuślimakowe turbosprężarki, wtrysk bezpośredni, VALVETRONIC, Double-VANOS), pojemność 4395 cm3, moc maksymalna 330 kW/450 KM/5500-6000 obr./min, maksymalny moment obrotowy 650 Nm/1800-4500 obr./min, przyspieszenie 0-100 km/h 4,4 s (4,5 s), prędkość maksymalna 250 km/h, średnie spalanie 8,3-8,1 l/100 km (8,5-8,3), emisja CO2 194-189 (197-192) g/km, norma czystości spalin Euro 6. BMW 740i (BMW 740Li): rzędowy, 6-cylindrowy silnik benzynowy z technologią BMW TwinPower Turbo (dwuślimakowa turbosprężarka, wtrysk bezpośredni, VALVETRONIC, Double-VANOS), pojemność 2998 cm3, moc maksymalna 240 kW/326 KM/5500-6500 obr./min, maksymalny moment obrotowy 450 Nm/1380-5000 obr./min, przyspieszenie 0-100 km/h 5,5 s (5,6 s), prędkość maksymalna 250 km/h, średnie spalanie 7,0-6,6 l/100 km (7,0-6,6), emisja CO2 164-154 g/km (164-154), norma czystości spalin Euro 6. BMW 730d (BMW 730Ld): rzędowy, 6-cylindrowy silnik wysokoprężny z technologią BMW TwinPower Turbo (turbodoładowanie ze zmienną geometrią łopatek kierownicy turbiny, bezpośredni wtrysk common rail), pojemność 2993 cm3, moc maksymalna 195 kW/265 KM/4000 obr./min, maksymalny moment obrotowy 620 Nm/2000-2500 obr./min, przyspieszenie 0-100 km/h 6,1 s (6,2), prędkość maksymalna 250 km/h, średnie spalanie 4,9-4,5 l/100 km (5,0-4,6), emisja CO2 129-119 g/km (132-122), norma czystości spalin Euro 6. BMW 730d xDrive (BMW 730Ld xDrive): rzędowy, 6-cylindrowy silnik wysokoprężny z technologią BMW TwinPower Turbo (turbodoładowanie ze zmienną geometrią łopatek kierownicy turbiny, bezpośredni wtrysk common rail), pojemność 2993 cm3, moc maksymalna 195 kW/265 KM/4000 obr./min, maksymalny moment obrotowy 620 Nm/2000-2500 obr./min, przyspieszenie 0-100 km/h 5,8 s (5,9), prędkość maksymalna 250 km/h, średnie spalanie 5,2-4,8 l/100 km (5,2-4,8), emisja CO2 137-127 g/km (137-127), norma czystości spalin Euro 6. BMW 740e (BMW 740Le, BMW 740Le xDrive): rzędowy 4-cylindrowy silnik benzynowy z technologią BMW TwinPower Turbo (dwuślimakowa turbosprężarka, wtrysk bezpośredni, VALVETRONIC, Double-VANOS), pojemność 1997 cm3, moc maksymalna 190 kW/258 KM/5000-6500 obr./min, maksymalny moment obrotowy 400 Nm/1250-4800 obr./min, technologia BMW eDrive z synchronicznym silnikiem elektrycznym – moc maksymalna 70 kW/95 KM, maksymalny moment obrotowy 250 Nm, litowo-jonowe akumulatory wysokoprądowe, łączna moc systemowa 240 kW/326 KM, przyspieszenie 0-100 km/h 5,6 s (740Le: 5,7, 740Le xDrive: 5,5 s), prędkość maksymalna 240 km/h (na silniku elektrycznym do elektronicznie ograniczona 120 km/h), średnie spalanie 2,1 l/100 km (2,1/2,3), 12,5 kWh/100 km (12,5/13,0), emisja CO2 49 g/km (49/53), norma czystości spalin Euro 6.   Post Nowe BMW serii 7 już jest. Wszystko co musisz wiedzieć o modelu pojawił się poraz pierwszy w MotoDay.pl.

Spalanie rzeczywiste - czyli: Jak „oszukuje" komputer pokładowy

Pod poprzednim wpisem zwróciliście mi uwagę że podając średnie spalanie opierałem się na wskazaniach komputera pokładowego. Z ciekawości postanowiłem na szybko sprawdzić jego wiarygodność i wykonać mały eksperyment moim autem roboczym.Czytaj więcej w Autokult.plPod poprzednim wpisem zwróciliście mi uwagę że podając średnie spalanie opierałem się na wskazaniach komputera pokładowego. Z ciekawości postanowiłem na szybko sprawdzić jego wiarygodność i wykonać mały eksperyment moim autem roboczym.Czytaj więcej w Autokult.pl

Ford Galaxy 2.0 TDCI PowerShift AWD Titanium [test]

Ford Galaxy 2.0 TDCI PowerShift AWD Titanium [test]

Klient staje się co raz bardziej wybredny i żeby sprostać jego oczekiwaniom producenci samochodów muszą z równą siłą pracować nad rozwojem wszystkich modeli w gamie. Minivan nie może już po prostu być nudnym autem służącym wyłącznie do przewożenia rodziny z punktu A do punktu...Klient staje się co raz bardziej wybredny i żeby sprostać jego oczekiwaniom producenci samochodów muszą z równą siłą pracować nad rozwojem wszystkich modeli w gamie. Minivan nie może już po prostu być nudnym autem służącym wyłącznie do przewożenia rodziny z punktu A do punktu B. Sprawdziliśmy zatem co do zaoferowania ma Ford Galaxy. Na samym początku zdradzę Wam, że to auto bardzo mnie zaskoczyło i zrobiło na mnie fenomenalne wrażenie. Szczerze mówiąc, byłem przekonany, że nie znajdę w nim nic porywającego. Na szczęście rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Nowy Galaxy jest jeszcze bardziej komfortowy, cichy i większy niż dotychczas. Za napęd naszego egzemplarza odpowiada 2-litrowy silnik TDCi o mocy 180 KM. Moc ta może być w razie potrzeby przekazana na wszystkie cztery koła za pomocą 6-biegowej skrzyni automatycznej PowerShift, która cechuje się niezwykle aksamitną pracą. To tylko potęguje odczucie komfortu. 180 KM i 400 Nm zapewniają wystarczające osiągi. Około 10 sekund do 100 km/h oraz prędkość maksymalna przekraczająca lekko 200 km/h w zupełności zadowolą każdą głowę rodziny. Dla nieco bardziej wymagających w ofercie istnieje także podwójnie doładowany diesel o mocy 210 KM. To co bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło w Fordzie Galaxy to sposób jego prowadzenia oraz apetyt na paliwo. Kierowca absolutnie nie czuje, że prowadzi auto wielkości autobusu. Wchodzenie w zakręty to czysta przyjemność, nie ma mowy o żadnych chwilach niepewności. Z pomocą przychodzi także genialne adaptacyjne zawieszenie, które w zależności od potrzeb zapewnia niezwykły komfort, a po wyklikaniu odpowiedniej kombinacji joystickiem na kierownicy (tak, znalezienie ustawień zawieszenia zajmuje trochę czasu) sprawia, że nasze Galaxy zaczyna przypominać Focusa, który wręcz połyka ostre zakręty. Silnik 2,0 TDCi zapewni nam niezbyt częste odwiedzanie stacji benzynowych. Szczególnie, jeśli wybierzecie model z napędem wyłącznie na przednią oś. W trasie uzyskanie spalania poniżej 6 litrów nie będzie dla nikogo problemem. Oczywiście przy normalnej jeździe. Na jednym tankowaniu będziemy w stanie pokonać spokojnie ponad 1000 kilometrów. Jadąc autostradą ze stałą prędkością 180 km/h, mając na pokładzie 4 osoby wraz z ich bagażem, komputer pokazał mi, że średnie spalanie wynosi 10,1 l / 100 km. Prawda, że świetny wynik? Wewnątrz znajdziemy masę gadżetów i funkcji umilających nam podróż. Nasz egzemplarz wyposażono między innymi w 3-strefową klimatyzację, elektrycznie sterowane fotele oraz kierownicę z pamięcią ustawień i funkcją podgrzewania, zestaw kamer 360, pół-skórzaną tapicerkę, asystenta parkowania, gniazdo 230V, oraz panoramiczny szyberdach. W podłodze bagażnika znalazło się miejsce dla dwóch dodatkowych foteli, których rozkładanie i składanie odbywa się za pomocą przycisków. Osobom dorosłym radziłbym podróżować jednak na jednym z pozostałych 5 siedzeń. Te dwa miejsca w bagażniku pełnią raczej funkcję awaryjną. Z kolei nic złego nie można powiedzieć o 5 standardowych miejscach. Każdy z foteli można indywidualnie przesuwać i zmieniać kąt oparcia. Zapewniają one świetny komfort podróżowania. Są wręcz idealne na dłuższe trasy. Przy 7 osobach na pokładzie nadal mamy do dyspozycji 300 litrów przestrzeni bagażowej. Po schowaniu wszystkich oparć uzyskujemy płaską podłogę i pojemność aż 2339 litrów. Jakość wykończenia stoi na bardzo wysokim poziomie. Plastiki są miłe w dotyku i nie skrzypią pod naciskiem palców. Wszystko wydaje się być piękne, gdyby nie jedno „ale". Chodzi mi o cenę. Cennik Forda Galaxy zaczyna się od 119,000 złotych. Ale gdy doposażymy go w odpowiedni silnik oraz we wszystkie wspomniane wyżej udogodnienia, cena rośnie drastycznie. Nawet dwukrotnie. Tak, testowany przez nas egzemplarz został wyceniony na… 224,900 złotych. Za taką kwotę moglibyśmy bez problemu kupić dobrze wyposażonego Forda Mustanga z 8-cylindrowym silnikiem, albo Focusa RS. Oczywiście porównywanie ich funkcjonalności z Galaxy jest totalnie nie na miejscu, ale chciałem Wam pokazać ile za tą funkcjonalność trzeba zapłacić. Tak czy siak, jeśli szukacie ciekawego samochodu dla dużej rodziny, jeśli chcecie żeby kierowca również czerpał frajdę z jazdy i jesteście gotowi wydać na to taką sumę pieniędzy, śmiało mogę Wam polecić Forda Galaxy, z pewnością nie będziecie żałować. Dane Techniczne: Napęd Rodzaj silnika: wysokoprężny, turbodoładowany, R4 Pojemność: 1997 cm3 Oś napędzana: obie osie Moc maksymalna: 180 KM / 3500 rpm Maks. moment Obr: 400 Nm / 2000-2500 rpm Skrzynia biegów: 6-biegowa automatyczna Nadwozie Długość / Szerokość / Wysokość: 4 848 / 2 137 / 1 747 mm Rozstaw osi: 2 850 mm Pojemność bagażnika w litrach: 1206 / 2339 Masa własna: 1 841 kg Dane eksploatacyjne Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 10,6 s Prędkość maksymalna: 203 km/h Zużycie paliwa – trasa: 5,3 l/100km Zużycie paliwa – miasto: 6,5 l/100km Zużycie paliwa – cykl mieszany: 5,8 l/100km Pojemność zbiornika paliwa w litrach: 64,4 Emisja CO2 [g/km]: 139 [See image gallery at motofilm.pl]

Spalanie rzeczywiste - czyli: osobisty współczynnik spalania

Czytając dane techniczne swojego auta możesz pomyśleć że coś jest nie tak z Twoim egzemplarzem. A w rozmowach o spalaniu odnieść wrażenie ze mało palą tylko czyjeś auta bo Twoje pali dużo i to dużo za dużo.Czytaj więcej w Autokult.plCzytając dane techniczne swojego auta możesz pomyśleć że coś jest nie tak z Twoim egzemplarzem. A w rozmowach o spalaniu odnieść wrażenie ze mało palą tylko czyjeś auta bo Twoje pali dużo i to dużo za dużo.Czytaj więcej w Autokult.pl

Świece zapłonowe do sportu i tuningu

Świece zapłonowe do sportu i tuningu

Modyfikacje silnika polegające na zwiększeniu mocy, a tym samym wysilenia wiąże się ze zmianami sposobu napełniania komory spalania i samego procesu spalania mieszanki. W związku z tym świece zapłonowModyfikacje silnika polegające na zwiększeniu mocy, a tym samym wysilenia wiąże się ze zmianami sposobu napełniania komory spalania i samego procesu spalania mieszanki. W związku z tym świece zapłonowe o fabrycznych parametrach mogą nie sprostać warunkom stawianym przez silnik po modyfikacjach. Jest na to rada.Czytaj więcej w Autokult.pl

Co to jest sprężarka doładowująca i jak działa?

Co to jest sprężarka doładowująca i jak działa?

Motohistoria: Isuzu 4200R

Motohistoria: Isuzu 4200R

Isuzu kojarzy się nam przede wszystkim z autami terenowymi i użytkowymi. Niektórzy pamiętają tez zapewne model Gemini - był niedużym sedanem i chyba najbardziej znanym osobowym modelem marki. Fanatycy japońskiej motoryzacji przypomną sobie zapewne jeszcze starsze, bardzo ciekawe modele. Mało komu jednak, gdy usłyszy nazwę Isuzu, przyjdzie do głowy sportowy samochód z centralnie umieszczonym silnikiem V8. A jednak takie coś istniało.W 1989 roku, na salonie samochodowym w Tokio, Isuzu zaprezentowało prototyp nazwany 4200R. Samochód został zaprojektowany przy współpracy z firmą Lotus (tak jak Isuzu, należącą wtedy do GM). To właśnie związani z brytyjską marką inżynierowie Julian Thomson, Simon Cox, Peter Stevens i Peter Horbury odpowiadają w znacznej części za ten pojazd. Od strony Isuzu projektem zajmował się Shirō Nakamura.Auto robiło spore wrażenie wyglądem, a także koncepcją nadwozia. Otóż było to jedno z niewielu w historii czterodrzwiowych, czteroosobowych aut z silnikiem umieszczonym centralnie. Fakt, że te cztery drzwi również były dość nietypowe - przednie otwierały się normalnie, zaś tylne odchylały się, a potem przesuwały.Wnętrze było jak na koniec lat 80-tych bardzo futurystyczne. Zwraca uwagę nietypowa dźwignia zmiany biegów, oraz podnoszony ekran na środku. W ogóle mam jakieś takie wrażenie, że deska rozdzielcza 4200R nie wyglądałaby przestarzale nawet dzisiaj. Isuzu miało też wyposażenie jakiego dziś nie można dostać w żadnym samochodzie - w jego skład wchodził odtwarzacz kaset wideo i faks! A oprócz tego system nawigacji i wysokiej klasy sprzęt audio.Jeszcze ciekawsza od wnętrza była technika. 4,2 litrowe V8 DOHC przekazywało moc (niestety, nie wiadomo dokładnie jaką) na wszystkie koła poprzez 5-biegową, manualną skrzynię biegów. Oprócz tego w uzyskaniu odpowiedniej przyczepności pomagało także aktywne zawieszenie opracowane przez Lotusa. Pamiętajmy, że rozwiązanie to dopiero wchodziło do Formuły 1 (potem oczywiście zostało zakazane, ale to inna historia)! Prototyp został bardzo ciepło przyjęty podczas prezentacji. Poważnie brano pod uwagę możliwość produkcji seryjnej. Choć nieco w innej formie - do napędu wersji drogowej Isuzu opracowało nawet 3,5-litrowy silnik V12, który testowano w wypożyczonym bolidzie Formuły 1 Lotusa (silnik trafił potem do prototypu Isuzu Como - temat na przyszły wpis). Niestety jednak, zarząd japońskiej marki podjął decyzję o skupieniu się na produkcji aut terenowych i użytkowych. Dla 4200R nie zostało już miejsca.Po pewnym czasie prototyp został rozmontowany i zapomniany. Pamiętał o nim jednak wspomniany już Shirō Nakamura. Pewnego razu przypadkiem spotkał on twórcę serii Gran Turismo, pana Kazunori Yamauchi. Efektem tego spotkania było odtworzenie 4200R w wirtualnej postaci. Dwadzieścia jeden lat po premierze, w 2010 roku na salonie samochodowym w Tokio, zaprezentowano publiczności ukończony wirtualny model 4200R, który następnie trafił do kolejnych części najbardziej znanej gry samochodowej na konsolę Play Station.Odtworzono także wnętrze:W sumie bardzo mnie dziwi fakt, że Isuzu nie zdecydowało się na wprowadzenie 4200R do produkcji. Lata 90-te to złoty okres dla japońskich aut sportowych. Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy publiczność ujrzała 4200R, Honda zaprezentowała model NSX, Nissan wprowadzał na rynek wspaniałego Skyline R32 GT-R, Mitsubishi prowadziło zaawansowane prace nad 3000 GT VR-4 itd. itp. Przez ostatnią dekadę XX-go wieku praktycznie każdy japoński producent miał w ofercie jakieś szybkie, zaawansowane technologicznie, sportowe auto. Osobiście podejrzewam, że wśród nich znalazłoby się także miejsce na rynku dla opisywanego dziś Isuzu. Niestety jednak, pozostanie to tylko w sferze domysłów.

Mercedes S500e L Plug-in Hybrid [test]

Mercedes S500e L Plug-in Hybrid [test]

Mercedes zapowiedział, że do końca roku 2017 chce do swojej oferty wprowadzić aż 10 modeli Plug-in Hybrid. Oczywiście ten proces nie mógł się rozpocząć od czegoś innego niż Klasy S. Sprawdziliśmy zatem co do zaoferowania ma Mercedes-Benz S500e L. O tym jak genialnym samochodem jest...Mercedes zapowiedział, że do końca roku 2017 chce do swojej oferty wprowadzić aż 10 modeli Plug-in Hybrid. Oczywiście ten proces nie mógł się rozpocząć od czegoś innego niż Klasy S. Sprawdziliśmy zatem co do zaoferowania ma Mercedes-Benz S500e L. O tym jak genialnym samochodem jest najnowsza generacja S-Klasy opowiadaliśmy Wam już dwa lata temu przy okazji testu Mercedesa S350L. Jak w przypadku każdej kolejnej flagowej limuzyny ze Stuttgartu naszpikowana jest ona najnowszymi technologiami, które dopiero później będą wprowadzane do pozostałych modeli marki. Oczywiście obecna generacja ma już swoje lata i z wielu tych nowinek możemy już korzystać w mniejszych propozycjach Mercedesa. Już wkrótce przekonamy się co pokaże nam wersja po faceliftingu. Z pewnością inżynierowie mają na celu dogonienie BMW, które stworzyło jeszcze bardziej innowacyjną Serię 7. Wróćmy jednak do naszej hybrydy. S500e jest dostępna wyłącznie w wersji długiej. Ponad 5-metrowa limuzyna, o szerokości niemal dwóch metrów robi kolosalne wrażenie. Mimo, że na naszych drogach jest to już dosyć często spotykany samochód, to i tak zdarza się, że przechodnie oraz inni kierowcy podążają za nami wzrokiem. Jeszcze więcej dzieje się nocą, kiedy wnętrze rozświetlone jest przez kolorowe diody oświetlenia ambientowego oraz cztery wielkie ekrany LCD. S500 – oznaczenie nad wyrost? S500 z pewnością kojarzy Wam się z 5-litrowym V8. Niestety pod maską nie znajdziemy aż ośmiu cylindrów. Zamontowano tam 3-litrowe V6 znane z S400, które generuje 333 KM i 480 Nm. Dodatkowo mamy do dyspozycji silnik elektryczny, który daje 115 KM i 340 Nm. Łącznie mamy więc pod prawą stopą 442 KM i aż 650 Nm. Dzięki temu, ta ważąca ponad 2 tony limuzyna potrafi rozpędzić się do 100 km/h w 5,2 sekundy. 8-cylindrowe S500 robi to w 4,8 sekundy, możemy więc mówić o porównywalnych osiągach, zatem oznaczenie tego modelu w sposób S500e jest w pełni wytłumaczalne. Napęd hybrydowy daje niesamowitą elastyczność. Wdepnięcie pedału gazu niemal przy każdej prędkości po prostu dodaje nam skrzydeł. Możemy się poczuć jak w samolocie, zdmuchując przy okazji wyprzedzane auta na pobocze mocnym podmuchem powietrza. Producent twierdzi, że na energii zgromadzonej w bateriach o pojemności 8,7 kWh będziemy w stanie przejechać bezemisyjnie 33 kilometry w totalnej ciszy. Rzeczywistość jednak nie jest aż tak kolorowa, przy normalnym użytkowaniu sukcesem będzie przejechanie połowy tego dystansu. Jednak jeszcze większą bajką jest deklarowane przez Mercedesa średnie spalanie wynoszące 2,8 l / 100 km. W momencie oddania auta komputer pokładowy wskazywał wartość 11,6 l / 100 km. Trasa Gdańsk-Warszawa (A1 / A2) pokonana w szybkim tempie poskutkowała spaleniem 10,8 litra benzyny na każde 100 kilometrów. Hybryda oczywiście najlepiej spisuje się w ruchu miejskim, ale zejście ze spalaniem poniżej 5-6 litrów jest już bardzo trudne do osiągnięcia, nie wspominając już o obiecanym 2,8 litra. Jeśli chodzi o napęd hybrydowy, możemy wybrać jeden z czterech jego trybów. Pierwszy z nich, Hybrid, po prostu działa jak w każdym samochodzie z takim napędem, optymalnie dobierając rodzaj zasilania. Drugą z możliwości jest E-Save, gdzie priorytetem jest utrzymanie poziomu naładowania baterii. Trzecia opcja to E-Charge, która skupia się na ładowaniu akumulatorów wykorzystując do tego silnik spalinowy. Ostatnim trybem jest E-Mode, który w 100 procentach napędza naszą limuzynę za pomocą silnika elektrycznego. Oczywiście na tyle, na ile pozwala na to poziom naładowania. Warto też wspomnieć, że używanie napędu elektrycznego jest możliwe do prędkości 140 km/h. Głównym bohaterem tego modelu jest jednak opcja ładowania akumulatorów z gniazdka. Proces pełnej regeneracji baterii trwa od 2 do 4 godzin, w zależności od tego, czy korzystamy ze specjalnej stacji ładowania 400V, czy ze zwykłego gniazdka 230V. Mercedes-Benz Klasy S to synonim komfortu. Nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Niestety w przypadku S500e nie mamy możliwości zamówienia opcji Magic Body Control, ale nawet bez niej nie ma mowy o jakimkolwiek narzekaniu na pracę zawieszenia. Gdy dodam jeszcze do tego niesamowicie komfortowe fotele, świetne wyciszenie kabiny i aksamitną pracę układu napędowego, musicie sobie wyobrazić jak bardzo przyjemne staje się pokonywanie nawet bardzo długich dystansów. Elektryczna regulacja w niezliczonej liczbie płaszczyzn, funkcja wentylacji, pogrzewania(nie tylko fotela, ale także podłokietników), 6 programów masażu, pamięć ustawień – to wszystko znajdziemy w każdym z foteli Klasy S. Ale to jeszcze nie wszystko. Zajmując najbardziej komfortowe miejsce, czyli z tyłu po prawej stronie, możemy przekształcić naszą limuzynę w łóżko pędzące nawet 250 km/h. Po naciśnięciu jednego z przycisków umieszczonych na drzwiach przedni fotel odsuwa się do przodu dając nam dodatkowe 77 milimetrów przestrzeni. Następnie nasze ciało przechodzi płynnie w pozycję leżącą, a spod siedziska wysuwają się podpórki na łydki oraz pięty. Cała operacja trwa około 40 sekund i niestety przez cały czas musimy trzymać wspomniany przycisk. Nie ukrywam, że jest to trochę męczące. W BMW Serii 7 z kolei wystarczy tylko raz kliknąć odpowiedni guzik. No ale być może ta kwestia zostanie poprawiona w poliftingowej S-Klasie. Niestety przy tak przesunięty do przodu fotel, a właściwie jego zagłówek, zasłania kierowcy prawe lusterko. Gdyby tego nie zauważył, poinformuje go o tym stosowny komunikat wyświetlany między zegarami. Na szczęście można temu zapobiec uprzednio go demontując. Na pokładzie znajdziecie oczywiście sporą liczbę systemów ułatwiających życie kierowcy, oraz dbających o bezpieczeństwo każdego z pasażerów. Mimo sporych rozmiarów Klasą S bez problemu możemy poruszać się nawet po ciasnych miejskich uliczkach. Do naszej dyspozycji mamy zestaw kamer pokazujących obraz niemal z każdego możliwego kąta. Podczas jazdy w nocy na słabo oświetlonych drogach pomoże nam kamera noktowizyjna, dzięki której dużo wcześniej będziemy mogli zareagować na potencjalne zagrożenia. Co ciekawe, obraz z kamery nie musi być cały czas włączony, gdy samochód wykryje zagrożenie sam nas o tym poinformuje i automatycznie między zegarami zobaczycie co się dzieje na drodze przed autem. Nie muszę chyba wspominać o aktywnym tempomacie, asystencie pasa ruchu, parkowania, czy wyświetlaczu HUD. To wszystko rzecz jasna znajdziecie w Klasie S. W testowanym przez nas egzemplarzu zamontowano system audio marki Burmester w wydaniu High-End 3D. Składa się on z pięknie obudowanych 24 głośników o łącznej mocy 1540 watów. Opcja ta kosztuje aż 36 tysięcy złotych, ale jeśli zależy Wam na naprawdę nieskazitelnej jakości dźwięku – zdecydowanie warto przemyśleć zaznaczenie jej podczas konfiguracji samochodu. Gdy zobaczycie ostateczną cenę pojazdu zrozumiecie, że wydanie dodatkowych 36 tysięcy złotych nie robi dużej różnicy. Ceny Mercedesa S500e L zaczynają się od 513,500 złotych brutto. Niemal w pełni doposażony egzemplarz, który mieliśmy przyjemność testować wyceniono na… 808,823 złote. Dopłacając około 45 tysięcy do ceny podstawowej możemy wyjechać z salonu Maybachem S500, który zaoferuje nam jeszcze większy komfort, tak, uwierzcie mi, da się to zrobić… A dokładnie od 850 tysięcy złotych zaczyna się cena Maybacha S600 z 12-cylindrowym silnikiem o mocy 530 KM. Gdzieś pomiędzy tymi dwoma propozycjami plasuje się jeszcze jedna, moim zdaniem najciekawsza – Mercedes-AMG S63. Gwarantuje on jeszcze lepsze osiągi oraz genialną symfonię 8 cylindrów wydobywającą się spod tylnego zderzaka. Są to jednak alternatywy dla tych, których nie obchodzi ekologia, poziom spalania i inne pozytywne aspekty jazdy hybrydą. Ale powiedzmy sobie szczerze, jaka jest szansa, że osoba, która wydaje minimum pół miliona złotych na limuzynę następnego dnia będzie się przejmowała faktem, że po pokonaniu trasy z Warszawy do Poznania z jego konta zniknęło nie 150 a 300 złotych? Czy w takim razie S500e L ma sens? Zapraszam do dyskusji na ten temat. Dane Techniczne: Napęd Rodzaj silnika: hybrydowy: benzynowe podwójnie doładowane V6 (333 KM / 480 Nm) + silnik elektryczny (115 KM / 340 Nm) Pojemność: 2 996 cm3 Oś napędzana: tylna Systemowa Moc maksymalna: 442 KM / 1600-4000 rpm Systemowy Maks. moment Obr: 650 Nm / 1000-4750 rpm Skrzynia biegów: 7-biegowa manualna Nadwozie Długość / Szerokość / Wysokość: 5 246 / 1 899 / 1 494 mm Rozstaw osi: 3 165 mm Pojemność bagażnika w litrach: 395 Masa własna: 2 215 kg Dane eksploatacyjne Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 5,2 s Prędkość maksymalna: 250 km/h Zużycie paliwa – trasa: 10,0 l/100km Zużycie paliwa – miasto: 6,5 l/100km Zużycie paliwa – cykl mieszany: 7,5 l/100km Pojemność zbiornika paliwa: 70 litrów Emisja CO2 [g/km]: 65 [See image gallery at motofilm.pl]

BMW Serii 1 Facelifting [Genewa 2015]

BMW Serii 1 Facelifting [Genewa 2015]

Po czterech latach od wprowadzenia do produkcji drugiej generacji BMW Serii 1 przyszedł czas na facelifting. W końcu pozbyto się nieproporcjonalnych, jak dla niektórych, przednich reflektorów, tylne zPo czterech latach od wprowadzenia do produkcji drugiej generacji BMW Serii 1 przyszedł czas na facelifting. W końcu pozbyto się nieproporcjonalnych, jak dla niektórych, przednich reflektorów, tylne zaś postanowiono powiększyć. Nie obyło się także bez przemodelowania zderzaków. Wewnątrz znajdziemy nowe poszycia foteli, nowy sposób sterowania multimediami i automatyczną klimatyzacją, która teraz jest już oferowana w standardzie. Pod maską także dużo się dzieje. Po raz pierwszy BMW Serii 1 jest teraz oferowane z wysokoprężnymi i benzynowymi 3-cylindrowymi silnikami turbo o pojemności 1,5 litra. Wersja 116d generuje moc 116 KM a 116i – 109 KM. Najmocniejsza odmiana- M135i, wyposażona w 3-litrowy silnik doładowany daje kierowcy do dyspozycji 326 KM. Wersja z manualną skrzynią biegów i napędem na tylną oś przyspiesza do setki w 5,1 sekundy. Jeśli doposażymy nasze M135i w 8-biegowy automat Steptronic przyspieszenie do setki skróci się do 4,9 sekundy, a jeśli dodatkowo zdecydujemy się na napęd xDrive, poczekamy już tylko 4,7 sekundy. Ulepszony automat pozwala teraz na uzyskanie jeszcze lepszych wyników spalania i współpracuje z nawigacją, przez co szybciej przewiduje zmiany biegów.

Jak jeździ nowy Opel Astra 1.4 Elite? [test]

Jak jeździ nowy Opel Astra 1.4 Elite? [test]

Opel Astra to bez wątpienia jeden z najważniejszych debiutów rynkowych w tym roku. Wielu Polaków nie wyobraża sobie życia bez Astry, dlatego niemieccy inżynierowie stanęli przed trudnym wyzwaniem – stworzyć auto, które będzie godną konkurencją dla nowego Volkswagena Golfa czy...Opel Astra to bez wątpienia jeden z najważniejszych debiutów rynkowych w tym roku. Wielu Polaków nie wyobraża sobie życia bez Astry, dlatego niemieccy inżynierowie stanęli przed trudnym wyzwaniem – stworzyć auto, które będzie godną konkurencją dla nowego Volkswagena Golfa czy Forda Focusa. Czy to się udało? Już pierwsze przejechane kilometry nową Astrą wystarczyły, aby bez najmniejszych wątpliwości stwierdzić, że nowy model jest o niebo lepszy od poprzednika. Czuć to właściwie w każdym calu. Nadwozie wreszcie nie sprawia wrażenia ociężałego, natomiast materiały wykończeniowe i jakość jazdy stoją na bardzo wysokim poziomie. Co ciekawe w porównaniu do poprzedniej generacji modelu Astra schudła o ponad 100 kg, ale długość, a nawet szerokość zostały pomniejszone o odpowiednio pięć centymetrów i pięć milimetrów. Wnętrze nowej Astry stoi na najwyższym ergonomicznym poziomie. Nowością jest trójramienna kierownica. Główną cechą konsoli środkowej są czyste formy i jasność wizualna – Opel zrezygnował z kilkudziesięciu przycisków i proponuje nowoczesny system Navi 900 IntelliLink z sześcioma głośnikami i ekranem dotykowym o średnicy 7-cali, który kosztuje 3.000 złotych. Nasz egzemplarz testowy został także wyposażony w funkcję OnStar. Na czym ona polega? Otóż jest to opiekun samochodu. Po jednym naciśnięciu przycisku w górnej części kabiny zostajemy połączeni z konsultantem, który może np. wprowadzić dane do nawigacji. Jeśli zdarzy się wypadek, konsultant natychmiast otrzyma informacje i wyśle na miejsce odpowiednie służby. System działa 24h przez 7 dni w tygodniu i można z niego korzystać do woli. Kolejną nowością są adaptacyjne reflektory diodowe (5,500 zł), które inteligentnie dopasowują strumień świetlny na drodze i których – uwaga – nie ma żaden z modeli konkurencyjnych. Nadwozie w porównaniu do poprzednika zmalało, ale gabaryty przestrzeni pasażerskiej wzrosły o 35 mm. Taki zabieg był możliwy dzięki inteligentnemu rozmieszczeniu elementów w kabinie. W połączeniu z nowo zaprojektowanymi genialnymi fotelami (8-zakresowa regulacja) z funkcją masażu oraz dużą ilością miejsca na nogi i głowę Astra staje się bardzo komfortowym kompanem w podróży. Stanowisko kierowcy jest prawidłowe i zapewnia bardzo dobrą widoczność we wszystkich kierunkach. Bagażnik o pojemności 370 l może nie robi specjalnego wrażenia, ale po złożeniu tylnej kanapy dysponujemy 1,210 l pojemności. 1,4 l silnik Turbo o mocy 150 KM i 245 Nm maksymalnego momentu obrotowego charakteryzuje się wysoką dynamiką i perfekcyjnie współpracuje z 6-biegową przekładnią manualną o krótkich przełożeniach. Teoretycznie sprint do setki zajmuje 8,5 s, natomiast prędkość maksymalna wynosi 215 km/h. To oznacza, że Astra 1,4 Turbo żwawo reaguje na gaz i nie powoduje problemów podczas wyprzedzania. Do tego wszystkiego średnie spalanie wynosi zaledwie… 4,8 l paliwa na 100. Na autostradzie wartość wzrasta do 7,7 l paliwa na 100 km, natomiast w mieście spalanie oscyluje w granicach 7 l paliwa na 100 km. A jak się prowadzi? Układ kierowniczy jest bardzo precyzyjny i pozwala na uczucie pewnej kontroli nad samochodem w każdych warunkach. Zawieszenie jest za to idealnym kompromisem między komfortem i sportem; nadwozie zadowalająco wybiera nierówności, a jednocześnie nie przechyla auta podczas pokonywania zakrętów z większą prędkością. Nie odnotowaliśmy również problemów z „rzutami” podczas jazdy z większymi prędkościami na autostradach. Opel odrobił pracę domową Opel Astra najnowszej generacji słusznie otrzymał tytuł samochodu roku 2016. Jest nie tylko dużo lepszy od swojego poprzednika, ale też nie ma się czego wstydzić przed konkurencją. Ba, pod wieloma względami jest od nich lepsza. Astra to także chyba najbardziej opłacalny hatchback na rynku. Podstawowo wyposażoną wersję można nabyć już za 59,900 złotych. Nasz egzemplarz testowy w wersji wyposażenia Elite zaczyna się od 80.000 złotych. To oznacza, że importerzy droższych rywali, jak np. VW Golf 1.4 TSI 150 KM za cenę około 87.000 zł czy SEAT Leon FR z tym samym silnikiem za 86.000 złotych mogą mieć niedługo ciężki orzech do zgryzienia… PLUSY: dobre materiały wykończeniowe świetne wyciszenie dynamiczny silnik zadowalające spalanie duża przestrzeń pasażerska bardzo wygodne fotele MINUSY: zbyt mały bagażnik i to tyle… Wybrane dane techniczne: silnik R4 o mocy 150 KM i 245 Nm, napęd na przednie koła, skrzynia 6-biegowa manualna dł./szer./wys. – 4370 mm / 1871 mm / 1485 mm, zbiornik paliwa: 48 l, bagażnik: 370l, średnie spalanie: 5,2 l na 100 km.

Testy bezpieczeństwa, awaryjności, spalania a zakup auta

Testy bezpieczeństwa, awaryjności, spalania a zakup auta

Mazda CX-3 2,0 150 KM AT SkyPassion - test, opinia, spalanie cena

Mazda CX-3 2,0 150 KM AT SkyPassion - test, opinia, spalanie cena

Jak działa silnik Wankla?

Jak działa silnik Wankla?

Opel Adam Rocks 1,0 Turbo [test]

Opel Adam Rocks 1,0 Turbo [test]

Mały, miejski samochód nie musi być nudny jak flaki z olejem. Dowodem na to są między innymi auta takie jak: Fiat 500, MINI czy właśnie Opel Adam. W zeszłym roku sprawdzaliśmy już „Adasia„, teraz jednak na horyzont wkracza jeszcze ciekawsza wersja Rocks. Czym się...Mały, miejski samochód nie musi być nudny jak flaki z olejem. Dowodem na to są między innymi auta takie jak: Fiat 500, MINI czy właśnie Opel Adam. W zeszłym roku sprawdzaliśmy już „Adasia„, teraz jednak na horyzont wkracza jeszcze ciekawsza wersja Rocks. Czym się wyróżnia? Jest po prostu bardziej odporna na miejskie zakamarki. Bo przecież nie oszukujmy się, nie chodziło o poprawę możliwości terenowych. Zwiększony o 15 milimetrów prześwit i plastikowe nakładki na nadkola mają po prostu ułatwić wjeżdżanie pod wysokie krawężniki oraz ochronić karoserię przed otarciami. Okupujący przednie fotele z pewnością docenią ilość miejsca, czego zazdrościć im będą pasażerowie tylnej kanapy, gdzie niestety nie jest już tak kolorowo. Nad głowami wszystkich uczestników podróży znajduje się oferowany w standardzie otwierany faltdach. Bagażnik pomieści zaledwie 170 litrów, ale od czego mamy tylną kanapę, na którą i tak niechętnie będziemy zapraszali znajomych. Na pochwałę zasługuje za to dobra jakość materiałów użytych wewnątrz oraz bardzo dobre odizolowanie kabiny od komory silnika, którego dźwięk w niewielkim stopniu dociera do uszu pasażerów. A pod maską naszego Rocksa pracuje 3-cylindrowa litrowa jednostka benzynowa wspomagana turbosprężarką. Jest ona dostępna w dwóch wariantach mocy: 90 oraz 115 KM. Nam przypadło testować egzemplarz z tą mniejszą liczbą rumaków. Zarówno w mieście jak i w trasie nie narzekałem na ospałość, momentami trzeba było trochę mocniej wkręcić silnik na obroty, ale o strachu podczas wyprzedzania nie było mowy. Średnie spalanie podczas całego, ponad 2000-kilometrowego testu wyniosło 7,7 l/100 km, gdzie większość tego dystansu pokonaliśmy przy autostradowych prędkościach. Ze spalaniem da się zejść do około 5 litrów na 100 km trasy, ale w mieście i tak będzie ono oscylowało w okolicach siódemki. Podniesione zawieszenie sprawia, że Adam łagodniej amortyzuje nierówności, ale też nie stracił swojego sportowego zacięcia. Szkoda tylko, że układ kierowniczy działa z tak małym oporem, no ale, przecież to auto dla kobiet. Standardowo już, w przypadku Adama, słowa uznania należą się za mnogość opcji personalizacji. Mnóstwo kompozycji kolorystycznych, bogate wyposażenie, składające się między innymi z podgrzewanych foteli i kierownicy, zestawu audio Infinity, systemu samodzielnego parkowania. Wszystko to jednak swoje kosztuje. Za dobrze wyposażonego Rocksa trzeba zapłacić nawet 70,000 złotych, na tyle wyceniono testowany egzemplarz. No ale, konkurencja też nie należy do aut budżetowych. Dane Techniczne: Napęd Rodzaj silnika: benzynowy, turbodoładowany, R3 Pojemność: 999 cm3 Oś napędzana: przednia Moc maksymalna: 90 KM / 4000-6000 rpm Maks. moment Obr: 170 Nm / 1800-3600 rpm Skrzynia biegów: 6-biegowa manualna Nadwozie Długość / Szerokość / Wysokość: 3 747 / 1 807 / 1 493 mm Rozstaw osi: 2 311 mm Pojemność bagażnika w litrach: 170 / 484 Masa własna: 1 156 kg Dane eksploatacyjne Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 11,9 s Prędkość maksymalna: 180 km/h Zużycie paliwa – trasa: 5,0 l/100km Zużycie paliwa – miasto: 7,5 l/100km Zużycie paliwa – cykl mieszany: 6,8 l/100km Pojemność zbiornika paliwa: 35 litrów Emisja CO2 [g/km]: 251 [See image gallery at motofilm.pl]

Hyundai i20 Active 1,0 T-GDI 120 KM [test]

Hyundai i20 Active 1,0 T-GDI 120 KM [test]

Hyundai po raz kolejny rozszerza swoją gamę modelową, tym razem przygotowując auto dla ludzi prowadzących aktywny tryb życia. Stąd też nazwa i20 Active. Sprawdziliśmy, co tak naprawdę ma nam do zaoferowania ten miejski crossover. i20 Active już na pierwszy rzut oka daje poznać swoją...Hyundai po raz kolejny rozszerza swoją gamę modelową, tym razem przygotowując auto dla ludzi prowadzących aktywny tryb życia. Stąd też nazwa i20 Active. Sprawdziliśmy, co tak naprawdę ma nam do zaoferowania ten miejski crossover. i20 Active już na pierwszy rzut oka daje poznać swoją naturę. Zwiększony o 20 mm prześwit, nadkola z plastikowymi nakładkami, nowe zderzaki oraz srebrne relingi dachowe – to wszystko od razu przykuwa naszą uwagę. Nie tylko zwiększenie prześwitu, ale także samej pozycji foteli poskutkowało dużo lepszą widocznością i możliwością znalezienia jeszcze wygodniejszej pozycji za kierownicą. Elementy wewnątrz wykonano z nieco twardszych plastików, które nie będą uciążliwe, jeśli chodzi o utrzymanie czystości. Jednocześnie nie są one nieprzyjemne w dotyku. Sam projekt deski rozdzielczej zasługuje na pochwałę. Wszystko jest pod ręką, i nie będziemy mieli problemu ze znalezieniem szukanej przez nas funkcji. Przyciski są duże i można z nich korzystać nawet w grubych rękawiczkach. Klientom spodobają się też takie smaczki, jak na przykład metalowe nakładki na pedały. Na tylnej kanapie bez problemu wygodnie zasiądą dwie dorosłe osoby, a w bagażniku pomieścimy 326 litrów bagażu (1,042 litry po złożeniu tylnej kanapy). Wspomniana wyższa pozycja za kierownicą sprawi, że poczujemy się jak w dużo przestronniejszym aucie. W naszym egzemplarzu mogliśmy znaleźć standardowe wyposażenie wersji Active. Mamy tutaj więc między innymi: radioodtwarzacz MP3 z 4 głośnikami (bardzo dobrej jakości!), Bluetooth, gniazdo USB, czujniki parkowania z tyłu, elektrycznie otwierane szyby, tempomat, manualną klimatyzację czy światła LED do jazdy dziennej. Zabrakło mi jedynie pakietu zimowego, który składa się z podgrzewanych foteli oraz kierownicy. Myślę, że warto za to dopłacić 1,000 złotych. Za 6,500 złotych dostaniemy pakiet Premium, w skład którego wchodzą między innymi: czujnik deszczu i zmierzchu, automatyczna klimatyzacja, tylne światła LED, miękkie wykończenie drzwi czy elektrycznie składane lusterka. Za dodatkowe 4,500 złotych możemy jeszcze domówić system nawigacji z pakietem aktualizacji. Pod maską znalazło się miejsce dla nowego 3-cylindrowego silnika 1.0 T-GDI. Turbodoładowana jednostka generuje 120 KM, co w połączeniu z lekkim i małym nadwoziem sprawia, że i20 Active da się naprawdę szybko pojechać. Wyprzedzanie nie przysparza żadnych problemów, silnik jest bardzo elastyczny i sprawia wrażenie dużo mocniejszego. Połączono go z 6-biegową skrzynią manualną, jednak zejście ze spalaniem poniżej 5 litrów na 100 kilometrów będzie nie lada wyczynem. Nam po dynamicznie pokonanej trasie komputer pokładowy pokazał średnie spalanie na poziomie 7 litrów. Dosyć sztywne zawieszenie zapewnia pewne pokonywanie zakrętów. Układ kierowniczy jest bardzo precyzyjny i daje nam dużo informacji zwrotnej. Samochód nieźle radzi sobie także na autostradzie, boczne podmuchy wiatru nie robią na nim wrażenia, a wewnątrz nie odczujemy zbyt dużego hałasu. Testowany przez nas Hyundai i20 Active z silnikiem 1.0 T-GDI wyceniony został na 72,000 złotych. Maksymalnie wyposażona wersja Premium to wydatek 83,000 złotych. Najtańszą opcją będzie model ze 100-konnym silnikiem 1,4 MPI i 6-biegową manualną skrzynią kosztujący 65,300 złotych.

Škoda Octavia III - cena, opinie, dane techniczne, spalanie

Škoda Octavia III - cena, opinie, dane techniczne, spalanie

Škoda Octavia to samochód przynależący do segmentu C (kompaktowego) produkowany od 1996 roku. Druga generacja weszła do sprzedaży w 2004 roku. Obecna III generacja pojawiła się na rynku w 2012 roku i Škoda Octavia to samochód przynależący do segmentu C (kompaktowego) produkowany od 1996 roku. Druga generacja weszła do sprzedaży w 2004 roku. Obecna III generacja pojawiła się na rynku w 2012 roku i oferowana jest do teraz. Poniżej przedstawiamy jej cennik (stan na luty 2015 roku), a w naszych testach prezentujemy opinie, dane techniczne oraz opisujemy rzeczywiste spalanie poszczególnych wersji.Czytaj więcej w Autokult.pl

Mercedes E250 TD S124 1995 – 14500 PLN – Wrocław

Mercedes E250 TD S124 może z powodzeniem pełnić rolę ciekawego i oryginalnego auta rodzinnego. 20-zaworowy 5-cylindrowy diesel pozwoli utrzymać spalanie w granicach 7-8 l/100 km, przy niezłej dynamiceMercedes E250 TD S124 może z powodzeniem pełnić rolę ciekawego i oryginalnego auta rodzinnego. 20-zaworowy 5-cylindrowy diesel pozwoli utrzymać spalanie w granicach 7-8 l/100 km, przy niezłej dynamice i doskonałym komforcie, który jest głównym atutem każdego Mercedesa. Warto wybrać zadbany egzemplarz ze sprawdzoną historią… co często jest ważniejsze niż sam przebieg. Suma na zgromadzonych fakturach […] Post Mercedes E250 TD S124 1995 – 14500 PLN – Wrocław pojawił się poraz pierwszy w Giełda klasyków.

Mercedes E200 W124 1994 – 18900 PLN – Bytów

Mercedes E200 W124 nie jest zapewne najpopularniejszym wyborem wersji w całej gamie modelowej, gdy myślimy o zakupie w celach kolekcjonerskich. Elektroniczny wtrysk i niskie spalanie to zdecydowanie nMercedes E200 W124 nie jest zapewne najpopularniejszym wyborem wersji w całej gamie modelowej, gdy myślimy o zakupie w celach kolekcjonerskich. Elektroniczny wtrysk i niskie spalanie to zdecydowanie nie są cechy, które stawialibyśmy na pierwszym miejscu myśląc o samochodzie marzeń. Czasami jednak konkretny egzemplarz może mieć wszystko, by do siebie nas przekonać. Niski przebieg, w pełni […] Post Mercedes E200 W124 1994 – 18900 PLN – Bytów pojawił się poraz pierwszy w Giełda klasyków.

Mercedes 500 SEL W126 1985 – 29900 PLN – Poznań

Wyposażenie tego egzemplarza jest doskonałe, lecz wśród wszystkich gadżetów z pewnością wygrywa tu Reiserechner – komputer pokładowy mierzący spalanie – rzecz w połowie lat 80-tych absolutWyposażenie tego egzemplarza jest doskonałe, lecz wśród wszystkich gadżetów z pewnością wygrywa tu Reiserechner – komputer pokładowy mierzący spalanie – rzecz w połowie lat 80-tych absolutnie niebywała, kosztująca srogą dopłatę i bardzo rzadko wybierana. Czarujący jest również kolor Nautikblau, jak i ogólny wizualny stan. W końcu przebieg 168 tysięcy kilometrów to dla takiej limuzyny, jak […] Post Mercedes 500 SEL W126 1985 – 29900 PLN – Poznań pojawił się poraz pierwszy w Giełda klasyków.

Mercedes S 320 W140 1995 – 35900 PLN – Wodzisław Śląski

Mercedes S 320 W140 to wśród wszystkich modeli i generacji S-klasy ta, którą da się eksploatować w najniższych kosztach. Sześciocylindrowy silnik to najniższe spalanie i najtańszy serwis. Jego skórzane wnętrze to prawdziwa oaza luksusu, która wrażenie robi nawet dziś.Ten egzemplarz...Mercedes S 320 W140 to wśród wszystkich modeli i generacji S-klasy ta, którą da się eksploatować w najniższych kosztach. Sześciocylindrowy silnik to najniższe spalanie i najtańszy serwis. Jego skórzane wnętrze to prawdziwa oaza luksusu, która wrażenie robi nawet dziś.Ten egzemplarz przejechał dotąd zaledwie 50 tysięcy kilometrów. W kolorze Dunkelblau prezentuje się wyśmienicie. Link: http://nowexcars.pl/samochody/95-mercedes-benz-s-320-4/ Mercedes […] Post Mercedes S 320 W140 1995 – 35900 PLN – Wodzisław Śląski pojawił się poraz pierwszy w Giełda klasyków.

Honda Civic 1991 – 16500 PLN – Szczecin

Honda Civic była jeszcze całkiem niedawno ulubionym narzędziem młodych, gniewnych i… pryszczatych. Przystępna cena używanych egzemplarzy, doskonałe właściwości jezdne i niskie spalanie było wystHonda Civic była jeszcze całkiem niedawno ulubionym narzędziem młodych, gniewnych i… pryszczatych. Przystępna cena używanych egzemplarzy, doskonałe właściwości jezdne i niskie spalanie było wystarczającymi atutami, by słyszeć je porykujące basowymi wydechami na każdym rogu. Z czasem rdza i wypadki przetrzebiły ich liczebność. Przetrwały te, które szczęścia do użytkowników miały więcej od większości. Ta pochodzi od […] Post Honda Civic 1991 – 16500 PLN – Szczecin pojawił się poraz pierwszy w Giełda klasyków.