CarTech4x4 przedstawia klasyczną wyprawówkę

Samochód kupiliśmy do tuningu jako seryjny Nissan Patrol, auto nigdy nie jeździło w terenie - nawet tym lekkim, było to poprostu miejski samochód. Jak w każdym 10 letnim aucie było parę rzeczy do poprSamochód kupiliśmy do tuningu jako seryjny Nissan Patrol, auto nigdy nie jeździło w terenie - nawet tym lekkim, było to poprostu miejski samochód. Jak w każdym 10 letnim aucie było parę rzeczy do poprawienia. I tak po dokonaniu pełnego przeglądu z wymianami, w tym układ hamulcowy i kierowniczy, zadbaliśmy o całe wyposażenie fabryczne, aby było w pełni sprawne, od klimy począwszy na podśwetleniu zegarów oraz przełączników skończywszy.Czytaj więcej w Autokult.pl

Używany Rover 214 Si / 25 1.4 16V [1995-2005] – poradnik kupującego

Używany Rover 214 Si / 25 1.4 16V [1995-2005] – poradnik kupującego

Choć Rover serii 200 trzeciej generacji i jego późniejszy następca 25 to auta już stosunkowo leciwe, nadal są interesującymi propozycjami dla osób szukających taniego samochodu, zarówno do kwoty 5000 Choć Rover serii 200 trzeciej generacji i jego późniejszy następca 25 to auta już stosunkowo leciwe, nadal są interesującymi propozycjami dla osób szukających taniego samochodu, zarówno do kwoty 5000 jak i 10 000 zł. Najnowsze egzemplarze pochodzą z 2005 roku, a więc są to samochody minimum 10-letnie. Auto wywołuje sporo mieszanych uczuć i krążą o nim ekstremalnie różne opinie – od skrajnie negatywnych po bardzo pozytywne. A jaka jest prawda?Czytaj więcej w Autokult.pl

Jak kupować używane auto z instalacją LPG? [strona prawna]

Jak kupować używane auto z instalacją LPG? [strona prawna]

Chcąc kupić samochód używany trzeba dobrze się przygotować, najlepiej poznać o nim opinie i widzieć gdzie szukać typowych usterek. Jeszcze trudniej kupić takie auto z instalacją gazową. Tu należy wykaChcąc kupić samochód używany trzeba dobrze się przygotować, najlepiej poznać o nim opinie i widzieć gdzie szukać typowych usterek. Jeszcze trudniej kupić takie auto z instalacją gazową. Tu należy wykazać się dużym sceptycyzmem i wyczuciem, a najlepiej poznać kilka aspektów zarówno prawnych jak i technicznych. Zaczniemy od tych pierwszych.Czytaj więcej w Autokult.pl

Używany Nissan Qashqai I [2007-2013] – opinie i porady

Używany Nissan Qashqai I [2007-2013] – opinie i porady

Używany Volkswagen Polo 5 – awarie i problemy

Autokult

Używany Volkswagen Polo 5 – awarie i problemy

Decydując się na małe auto z segmentu B łatwo się pogubić, w tym przypadku oprócz designu liczy się przede wszystkim niezawodność. Starsze odsłony Volkswagena Polo cieszyły się dobrą opinią i nie przyDecydując się na małe auto z segmentu B łatwo się pogubić, w tym przypadku oprócz designu liczy się przede wszystkim niezawodność. Starsze odsłony Volkswagena Polo cieszyły się dobrą opinią i nie przysparzały użytkownikom zbyt wielu problemów, czy tak samo jest z piątą generacją auta?Czytaj więcej w Autokult.pl

Używany Citroën C4 [2004-2010] - poradnik kupującego

Używany Citroën C4 [2004-2010] - poradnik kupującego

Test: Renault Laguna Coupe 2.0 dCi 178KM

Renault tak mocno popsuło sobie opinię Laguną II, że nawet trzecią odsłoną tego popularnego auta w niepopularnym nadwoziu coupe nie udało się sytuacji uratować. A szkoda, bardzo szkoda. Chociaż (po kilku minutach zastanowienia) to może i dobrze – mamy samochód, […]Renault tak mocno popsuło sobie opinię Laguną II, że nawet trzecią odsłoną tego popularnego auta w niepopularnym nadwoziu coupe nie udało się sytuacji uratować. A szkoda, bardzo szkoda. Chociaż (po kilku minutach zastanowienia) to może i dobrze – mamy samochód, […]

Test: Renault Laguna Coupe 2.0 dCi 4Control

Renault tak mocno popsuło sobie opinię Laguną II, że nawet trzecią odsłoną tego popularnego auta w niepopularnym nadwoziu coupe nie udało się sytuacji uratować. A szkoda, bardzo szkoda. Chociaż (po kilku minutach zastanowienia) to może i dobrze – mamy samochód, […]Renault tak mocno popsuło sobie opinię Laguną II, że nawet trzecią odsłoną tego popularnego auta w niepopularnym nadwoziu coupe nie udało się sytuacji uratować. A szkoda, bardzo szkoda. Chociaż (po kilku minutach zastanowienia) to może i dobrze – mamy samochód, […]

Używany Ford Mondeo Mk3 2,0 TDDi/TDCi – ryzykowny zakup?

Używany Ford Mondeo Mk3 2,0 TDDi/TDCi – ryzykowny zakup?

Ford Mondeo trzeciej generacji ma wiele zalet, ale niestety ciągnie się za nim opinia auta mocno awaryjnego. Dotyczy to w szczególności wersji z silnikami Diesla. Przy okazji stosowanie różnych oznaczFord Mondeo trzeciej generacji ma wiele zalet, ale niestety ciągnie się za nim opinia auta mocno awaryjnego. Dotyczy to w szczególności wersji z silnikami Diesla. Przy okazji stosowanie różnych oznaczeń powoduje niemałe zamieszanie, a pytanie: „czy naprawdę jest aż taki zły?" pojawia się bardzo często. Niskie ceny i wysoka funkcjonalność stawiają kupujących w bardzo trudnej sytuacji. Spróbujemy odpowiedzieć na pytanie: czy warto go kupić?Czytaj więcej w Autokult.pl

Używane Renault Espace IV i Grand Espace (2002-2014) - poradnik kupującego

Używane Renault Espace IV i Grand Espace (2002-2014) - poradnik kupującego

Singer Porsche 911 - król współczesnych klasyków

Singer Porsche 911 - król współczesnych klasyków

Singer wspólnie z firmami Aria i Cosworth odtworzył klasyczne Porsche 911. Nowe auto powstało zgodnie z założeniami niemieckiego producenta, które przyświecały mu od początku istnienia. Wszystkie najlSinger wspólnie z firmami Aria i Cosworth odtworzył klasyczne Porsche 911. Nowe auto powstało zgodnie z założeniami niemieckiego producenta, które przyświecały mu od początku istnienia. Wszystkie najlepsze cechy uwypuklono, dlatego Singery cieszą się świetną opinią jako auta stworzone dla kierowców. Przed Wami galeria z samochodem, który jest najlepszym połączeniem współczesnej technologii i klasycznego podejścia do motoryzacji.Czytaj więcej w Autokult.pl 

Szkoła Auto Škoda po 10 latach działalności

Szkoła Auto Škoda to jedna z najstarszych, a z pewnością największa szkoła doskonalenia techniki jazdy w Polsce. W tym roku obchodzi swoje 10 urodziny. Oto historia projektu.Czytaj więcej w Autokult.pSzkoła Auto Škoda to jedna z najstarszych, a z pewnością największa szkoła doskonalenia techniki jazdy w Polsce. W tym roku obchodzi swoje 10 urodziny. Oto historia projektu.Czytaj więcej w Autokult.pl

Używany Mercedes Klasy C W204 - opinie i poradnik kupującego

Używany Mercedes Klasy C W204 - opinie i poradnik kupującego

Volkswagen Corrado

Volkswagen Corrado

Motoryzacyjny odpowiednik białych skarpet w sandałach?

Motoryzacyjny odpowiednik białych skarpet w sandałach?

Wracałem ostatnio z pracy jak gdyby nigdy nic. W międzyczasie oczywiście zawsze trzeba odstać swoje w korku, a wtedy jest czas rozejrzeć się dookoła i np. pooglądać sobie dokładniej wszystkie inne wozy uczestniczące w ruchu.Wtedy dostrzegłem To!Coś, co zaraz skojarzyło mi się z białymi skarpetami w różne wzroki i sandały! Bo na pewno nie jestem estetą, nie mam wysublimowanego wyczucia smaku i tego, co jest modne. Ale wiem, co na pewno dobrze wyglądające nie jest! Tak jak to:I wtedy przeszła mi przez głowę ta myśl. Skoro można przyjąć, że takie kołpaki spięte na trytytki z nieobciętymi końcówkami są porównywalne z zokami koloru białego w sandałach, to, jakie jeszcze wtopy estetyczne popełniają właściciele pojazdów? Nie chodzi tutaj o np. wiejski tuning, bo to, co kiedyś było modne, teraz modne nie jest, a za jakiś czas może być znowu. No i samo w sobie ma dać jakiś wygląd sportowy (w mniemaniu właściciela). Chodzi o rzeczy, które mają od lat, niezmiennie, status rzeczy nieeleganckiej, totalnego faux pas.#1 - Listę otwarliśmy aludeklami.Moim następnym punktem będzie rzecz, która bawi mnie nie zmiennie za każdym razem, kiedy ją widzę. Nieważne czy jest to 10 letnia limuzyna czy roczna Dacia.#2 - Chrom na metry!O ile troszeczkę, (ale tak tyć, tyć) jestem w stanie zrozumieć np. czarne trytytki na czarnym kołpaku, dobre i ciasno zapięte, z poucinanymi końcówkami, bo ich celem jest zabezpieczenie czegoś przed odlotem w krzaki na naszych jakże boskich drogach, tak tego plastikowego splendoru nie potrafię zrozumieć wcale!Co autor miał na myśli? Czasem, na niektórych modelach, pasek, lub dwa mogą przywołać wygląd wersji lepiej wyposażonej, lub model po liftingu. Ale owinięcie tylnych lamp na każdym rancie nie sprawi, że zarówno z wyglądu jak i pod względem wyposażenia, nasz wóz zamieni się na model wyższy. Porównałbym to do noszenia bezczelnie podrobionych rzeczy typu targowe Ray-Ban'y lub sygnetów z tombaku, co miało by świadczyć o naszym lepszym statusie, a jest całkowicie odwrotnie...#3 - Punktem trzecim mógłby być zestaw, który nazwę „UWAGA! JADĘ! ZOBACZ! UWAŻAJ! OSTRZEGAM!".Bo bezpieczeństwa nigdy za wiele. Dlatego na wszelki wypadek na tylnym oknie jest naklejka o potencjalnie przewożonych dzieciach (i co ja mam z tym zrobić? Jeszcze bardziej nie wjechać w niego?), dodane są czasem dodatkowe lampy stopu, z 4 naklejki od ubezpieczalni o bezpieczeństwie, czasem z napisem PL w białym owalu, dodane są wszystkie możliwe nakładki na ranty drzwi i klapy bagażnika, odblaski na każdym elemencie widoczne z każdej strony i dodatkowe listwy na zderzakach lub listwach zderzaków.Takim zestawem można wyjechać w miasto i czuć się jeszcze troszeczkę bezpieczniejszym! Bo jak wiadomo bezpieczeństwa nigdy za wiele. Pan z Matiza lubi też listwy z pozycji drugiej tej listy.#4 - Modne dodatki! To jest rzecz, w których kobiety się lubują. A tuta jakaś bransoletka, tam jakaś apaszka czy inny szaliczek, odpowiednia torebeczka itp. I można wyjść.Tego typu zapędy mają również niektórzy posiadacze swoich czterech kółek. Jednak najczęściej jest to przejaw nie braku smaku, a zwyczajnej chęci posiadania wszystkiego "fajnego" na raz. Problemem nie jest to, że ktoś sobie nakleił kilka beznadziejnych naklejek imitujących dziurę w karoserii (najczęściej w miejscu gdzie te dziury faktycznie zaczynają się pojawiać.Problemem jest, że jedna rzecz to za mało. A przecieżTen diabełek jest taki fajny!O, tego chłopaka sikającego na 40 też poproszę.Jaka ładna listwa! W jakiej jest cenie?Do tego jeszcze proszę emblematy AMG, 4x4, podkowę na szczęście, te dwa plastikowe wloty i……taka lista się nie potrafi skończyć.#5 - Zadbane i dobrze dobrane obuwie to podobno klucz w wielu ważnych sytuacjach. W czasie rozmowy kwalifikacyjnej, na randce, w czasie spotkania biznesowego. Na co dzień też każdy stara się prezentować w jakiś sposób. Oczywiście w ramach możliwości, bo nie każdy ma ochotę wydawać na parę butów całą pensję. Ale można wyglądać schludnie za niewielkie pieniądze.Z felgami jest podobnie. Można nie wydać na nie nic i po prostu dobrze utrzymać to, co się ma, nawet przez proste wymalowanie ich na czarno, dobre umycie. Alufelgi to już temat a'la „Jaką wybrać torebkę?" w przypadku kobiet. Można kombinować, przebierać, myśleć nad wzorem, rozmiarem, szerokością i malowaniem.No i oczywiście można zrobić to źle. Bardzo źle. Więc widuję na śląsku nowiusieńkie auta typu ix35 na komplecie 15 calowych, czarnych felg z Norauto z profilem opony 85 albo i lepiej.Pientnastki to tanie opony! A jak wezme wienkszy profil to i auto bendzie dalej wysoko!Nie bede płacił w salonie 2 patoli za drogie szesnastki czy jeździł na stalakach jak ten Zbyszek spod 12, co Fabie ma!Stwierdził przezorny Pan Janusz.Niestety nie mam zdjęcia tego wozu. Ale domyślacie się jak wygląda nowy „SUV" na kołach rozmiaru i20.Innym problemem wynikającym z połączenia problemu złego doboru felg, i chęci bycia ultra prestiżowym jest zakładanie absurdalnie wielkich kół do wszystkiego! Oczywiście koniecznie w chromie! Mijam takiego Forda F350 z bezsensownie gigantycznymi alufeglami, błyszczącymi się jak cysterna na mleko, a opony mają bardzo niski profil, przez co całość wygląda naprawdę śmiesznie!Ja wam pokaże, co to znaczy prestiż kurwa!Wiem, że nie muszę na to wszystko patrzeć jak mi się nie podoba. Każdy może robić, co chce i co mu się podoba, bo jest ogólnie przyjęta wolność. Ale na tej samej zasadzie wg której każdy ma prawo robić głupie rzeczy i nikt mu tego nie zabroni, tak samo ja mam prawo się z nich ponabijać, wyrazić swoje zdanie, bo muszę ich zaakceptować i mam prawo wyrazić swoją opinię na ich temat.Na pewno macie jakieś propozycję rzeczy, które wyglądają na wozie jak kwiatek do kożucha.Opiszcie je!

Używany Fiat Bravo II 1,4 T-Jet [2007-2009] – włoski Golf za 2/3 ceny

Używany Fiat Bravo II 1,4 T-Jet [2007-2009] – włoski Golf za 2/3 ceny

Fiat Bravo II nigdy nie został zbyt popularnym modelem, a to za sprawą swoich nie do końca udanych poprzedników. Jednak druga generacja tego kompaktu zasłużyła sobie na dobrą opinię i stosunkowo niskaFiat Bravo II nigdy nie został zbyt popularnym modelem, a to za sprawą swoich nie do końca udanych poprzedników. Jednak druga generacja tego kompaktu zasłużyła sobie na dobrą opinię i stosunkowo niska cena deklasuje nawet Volkswagena Golfa. Poznajcie prawdopodobnie najbardziej udane auto włoskiego koncernu.Czytaj więcej w Autokult.pl

Używany Opel Corsa C 1,3 CDTI [2000-2006] - poradnik kupującego

Używany Opel Corsa C 1,3 CDTI [2000-2006] - poradnik kupującego

Brytyjski magazyn Auto Express ogłosił jakiś czas temu wyniki badania zadowolenia z użytkowania konkretnych modeli samochodów. Brytyjczycy stwierdzili, że jednym z najgorszych modeli jest Opel Corsa CBrytyjski magazyn Auto Express ogłosił jakiś czas temu wyniki badania zadowolenia z użytkowania konkretnych modeli samochodów. Brytyjczycy stwierdzili, że jednym z najgorszych modeli jest Opel Corsa C. Zajęła 139 miejsce na 150 pozycji. W Polsce opinie na temat Opli też nie należą do najlepszych. Czy Opel Corsa C jest samochodem złym? Poznamy dziś takie auto z silnikiem 1,3 CDTI.Czytaj więcej w Autokult.pl

Opony letnie i zimowe, czy wielosezonowe?

Specjaliści z branży motoryzacyjnej, koncerny samochodowe, producenci opon, ale również i media, sugerują, aby każdy kierowca posiadał dwa zestawy ogumienia do swojego auta – letnie i zimowe.Ma to gwarantować bezpieczną jazdę, ale również i komfort poruszania się, szczególnie zimą, gdy […]Specjaliści z branży motoryzacyjnej, koncerny samochodowe, producenci opon, ale również i media, sugerują, aby każdy kierowca posiadał dwa zestawy ogumienia do swojego auta – letnie i zimowe.Ma to gwarantować bezpieczną jazdę, ale również i komfort poruszania się, szczególnie zimą, gdy […]

Top 5: Premiumy, które mógłbym

Top 5: Premiumy, które mógłbym

Jak to mawiają, pomarzyć zawsze można. Nic to nie kosztuje, a do tego czasem w głowie może urodzić się jakiś sprytny plan (np. plan zatykania trąby). Jak to już kiedyś zauważyłem, bez marzycieli świat stałby w miejscu. A że ludzie poza sławą i pieniędzmi mają tendencję do fantazjowania o ruchomych pomnikach prestiżu własnego, postanowiłem przyjrzeć się tematowi i wybrać kilka samochodów tzw. segmentu premium, którymi nie wstydziłbym się poruszać. A nawet , jak podejrzewam, odczuwałbym sporą przyjemność.To, co sądzę o wszelakich motoryzacyjnych premiumach, mówiłem (i pisałem) nie raz, nie dwa i nie piętnaście. W znacznej części przypadków uważam je za niewarte swej nierzadko abstrakcyjnej ceny, zaś prestiż jest dla mnie najmniej potrzebną cechą samochodu (i jakiegokolwiek innego przedmiotu uzytkowego). Ludzie, którzy mieliby tendencje do szanowania mnie bardziej na podstawie wehikułu, którym się poruszam, są akurat tymi, na których opinii zależy mi najmniej, a wręcz ich uznanie byłoby dla mnie sygnałem, że robię coś nie tak. Jednak i w tym segmencie są samochody, które zwyczajnie mnie łechcą. I właśnie pięć takich aut postanowiłem tutaj zgromadzić.Dobór finalistów nie był zbyt łatwy. Są (tudzież były) wszak marki, które znajdują się na granicy premiumowatości i wielu z Was może stwierdzić że dwie pozycje nie powinny się tu znaleźć. Kierowałem się jednak czymś, co nie podlega jakiejkolwiek dyskusji, czyli moim własnym gustem. W związku z tym zabrakło kilku modeli, które premium zdecydowanie są (lub były w momencie prezentacji) i które bardzo cenię. Nie znajdziecie tu choćby żadnego BMW, choć "piątka" E39 jest autem świetnym i gdybym zrobił toptena, na pewno by się w nim znalazła. Jednak ze względu na jedno z założeń - tylko jeden samochód danej marki - top 10 nie miał szansy powstać.Innym założeniem była względna współczesność wybranych modeli. Każdy z nich musiał być produkowany po 2000 roku (prezentacja i debiut rynkowy mogły nastąpić wcześniej). Powód jest prosty - wielbię stare żelaza i np. z Mercedesów prawie każdego sprzed 1990 biorę w ciemno, a ze współczesnych to już niekoniecznie. Ba - Audi z lat 80. podobają mi się bez większych zastrzeżeń. Ale dla większości to już graty, a tu musiało być premiumowo.Dlatego jest.Zapraszam.5. Jaguar XFSłabość do Jaguarów mam od lat. Oczywiście szczególnie do tych starszych. XJ z lat 70. to dla mnie wzorzec klasycznej elegancji. Dlatego gdy S-Type'a zastąpił XF, miałem nieco mieszane uczucia. Jednak po przyjrzeniu się kilka razy (na żywo i z bliska) kilku egzemplarzom wątpliwości ustąpiły miejsca zachwytowi. To wciąż jest Jaguar - klasyczny, elegancki a jednocześnie sportowy. Tyle, że nowoczesny. Do tego zbiera nieporównywalnie lepsze opinie niż modele z ubiegłego wieku. Co ciekawe, w tym jednym przypadku chyba wolałbym sedana niż kombi. I nie chodzi tylko o stylówę - kombiacz ma oczywiście idiotycznie zabudowane boki bagażnika, co drastycznie zmniejsza jego szerokość, zaś do do kufra sedana chyba byłaby szansa zmieścić bas.XF to wóz dla ludzi z kasą i klasą. Ci, którzy mają tylko kasę, raczej wybiorą Audi.4. Saab 9-3 SportKombiPierwszy z kontrowersyjnych wyborów. Po pierwsze - nie każdy zalicza markę Saab do segmentu premium. Po drugie - dla wielu 9-3 drugiej generacji to jedynie rebrandowana, ciaśniejsza Vectra C w innym opakowaniu (co nota bene jest półprawdą, czyli po polskiemu bzdurą). Po trzecie - Saaba już nie ma. Kto umarł ten nie żyje, zdechł pies, sayo-NARA.No ale kurdeż.Po pierwsze - Saab od lat był "czymś więcej". Oczywiście przede wszystkim był czymś innym, ale w tej inności był szyk. Smak. Jakość. Choćby najlepsze fotele, w jakich można było usiąść. Koniec, kropka. Jechałem paroma Saabami w życiu (w tym dwa prowadziłem) i lepszych foteli po prostu nie znam. Oczywiście do tego "czegoś więcej" można dorzucić słynne uturbione czterocylindrówki, nietypową ale zaskakująco logiczną ergonomię i jakże często podkreślaną przez fanów lotniczą proweniencję marki (KASZLUmarketingowybełkotKASZLU), ale to fotel jest tym, co masz pod zadem i plecami, i to za jego pośrednictwem łączysz się z resztą auta. Po drugie - tak, Generał Motors narzucił Szwedom podzespoły Vectry C, ale ci wzięli je, po czym przerobili po swojemu. I dodali oczywiście swoje silniki. Po trzecie - co z tego, że Saaba nie ma? To tylko czyni jego modele materiałem na klasyki.Poza tym jest po prostu cholernie fajny.3. Volvo V70/XC70Tak, wiem, po jednym modelu poszczególnych marek, bla bla bla, yadda yadda. Tak, sam to ustaliłem i sam przedstawiłem to na piśmie. Rzecz w tym, że a) nie zwiększam sztucznie liczby miejsc w zestawieniu, b) XC70 to zasadniczo V70 na koturnach. I oba są świetne. Co prawda nie jest to już klasyczna, tylnonapędowa cegła z mieszkalnym bagażnikiem, ale to wciąż kawał solidnego żelaza o galaktycznym stopniu praktyczności, przyozdobionego świetnym szwedzkim wzornictwem. I nieważne tu, że przedstawiłem na zdjęciach samochody z dwóch kolejnych generacji - obie są fantastyczne. Obie mają doskonałe, długowieczne rzędowe piątki (zarówno benzynowe, które zresztą dobrze znoszą elpegie, jak i diesle), obie łykną dowolną ilość sprzętu i obie są doskonałym miejscem do bezstresowego spędzania wielu godzin.A że Volvo to dla wielu takie pół-premium? Nie mogłoby to obchodzić mnie mniej.2. Mercedes W204 (C-klasa) kombiW przypadku W204 i zajmującego 3. miejsce V70/XC70 miałem zagwozdkę dotyczącą kolejności. Wszak to Volvo dysponuje cechami, które cenię najbardziej: sprzętoprzyjazny bagażnik, nieziemska praktyczność, relaksujący komfort oraz ułatwiające długoletnią eksploatację trwałość i serwisowalność. Mimo tego wszystkiego finalnie Mercedes ląduje wyżej.Dlaczego?Po pierwsze - tym modelem niemiecka marka wedle opinii wielu Ludzi, Którzy Się Znają, powróciła do swej starej, dobrej (czyli najwyższej) jakości. Po drugie - to zestawienie premiumów, a Merc jest jednak bardziej bezdyskusyjnie premium niż Volvo (bez względu na to, jaka jest moja prywatna opinia na ten temat, a jest taka, że mam to w serdecznym gdziesiu). Po trzecie - RWD. Tak, odkąd jeżdżę Skanssenem zacząłem doceniać przyjemność prowadzenia dużego auta z pędzonymi zadnimi kołami. W małym samochodzie nie ma to aż takiego znaczenia, w dużym jednak różnica jest. Przynajmniej dla mnie. Po czwarte - C-klasa wygrywa jedną, urągającą zdrowemu rozsądkowi wersją: C63 AMG. Abstrahując od osiągów, zadam Wam tylko jedno pytanie: czy kiedykolwiek go słyszeliście? Jeśli nie, marsz na YouTube'a oglądać filmiki. Z DŹWIĘKIEM. Brzmienie mercedesowskich V8 to koncentrat testosteronu. Od soundu wydechu tego auta moim włosom na klacie rośnie broda. Raz stanął taki obok mnie na światłach. Jeszcze długo po tym, jak ruszył, zostawiając resztę świata daleko z tyłu, moje sutki nabrzmiałe były rozkoszą.I ten AMG dostępny był w kombiaczu. Który zresztą, nawet w "cywilnej" wersji, wyglądał wyśmienicie.1. Lexus IS SportcrossZwycięzca mógł być tylko jeden. I tylko w przypadku tego auta od początku wiedziałem, które miejsce zajmie.W zasadzie tylko dla niego zrobiłem całe to zestawienie.Pierwsza generacja Lexusa IS to był cios. Fantastyczny design połączony z genialną wręcz precyzją wykonania i niezawodnością gniótł bardziej popularnych konkurentów, przeżuwał ich i wysmarkiwał kolektorem wydechowym. Widać było, w kogo celowali Japończycy. Niewielki, zwarty, tylnonapędowy sedan o wyraźnie sportowym charakterze ewidentnie miał ochotę podgryźć BMW serii 3. Czy udało się, czy nie - to rzecz drugorzędna. Pierwszorzędną zaś jest to, jak bardzo to auto w nieco później zaprezentowanej wersji kombi (nazwanej SportCross) trafia w moje gusta. I jak bardzo go chcę.Zgoda - SportCross nie jest tak genialnie narysowany, jak sedan. Do tego trudno nazwać go pełnoprawnym kombiakiem - to raczej coś w rodzaju większego, przedłużonego hatchbacka. Mimo tego zwiększona praktyczność tego nadwozia stawia go wysoko nad sedanem, poza tym szerokość bagażnika za nadkolami (moda na kretyńskie zabudowanie całych boków przyszła nieco później) daje sporą nadzieję na zmieszczenie basu w futerale. Natomiast wnętrze, a przynajmniej pasażerska jego część, jest takie samo w obu wersjach. I w obu znajdziemy ten sam absolutnie genialny zestaw wskaźników, na widok którego moje ślinianki osiągają stan całkowitego osuszenia w ciągu kilku, maksymalnie kilkunastu sekund.Podsumujmy: doskonale wykonana, niezawodna tylnonapędówka z rzędową szóstką pod maską, genialną stylistyką, fenomenalnym wnętrzem i bagażnikiem, do którego wejdzie bas - czego potrzeba więcej, by wygrać?Do tego to materiał na klasyka. Konesowałbym. Codziennie i wszędzie.

Suzuki Grand Vitara II – nie tylko do miejskiej dżungli

Suzuki Grand Vitara II – nie tylko do miejskiej dżungli

Grand Vitara była produkowana przez dziewięć lat, ale ze względu na surowe realia rynku, niestety nie doczeka się następcy. Mimo tego że dużo pali, odwdzięcza...Post Suzuki Grand Vitara II – nie tylkoGrand Vitara była produkowana przez dziewięć lat, ale ze względu na surowe realia rynku, niestety nie doczeka się następcy. Mimo tego że dużo pali, odwdzięcza się świetnymi właściwościami w terenie. Suzuki Grand Vitara został zaprezentowany w 2005 roku. Jego poprzednik był produkowany od 1998 roku. W założeniu auto miało posiadać właściwości terenowe znane choćby z modelu Jimny (Samurai), przy zachowaniu wysokiego komfortu jazdy po utwardzanych drogach, czyli jak przystało na zyskujące na popularności auta typu SUV. Grand Vitara wprawdzie nie otrzymała nadwozia zbudowanego na ramie, ale trzeba przyznać, że dobrze radzi sobie w terenie. Zastosowano w niej stały napęd na cztery koła, centralny mechanizm różnicowy oraz reduktor.Produkcję tego modelu zakończono w 2014 roku. Auto będąc dziewięć lat na rynku, przeszło dwie modernizacje. Pierwszą z nich przeprowadzono pod koniec 2008 roku. Nowszą wersję można odróżnić po lusterkach, w których umieszczono kierunkowskazy. Pojawiły się również nowe wzory felg. Z punktu widzenia mechanicznego wśród nowości wymienić można asystenta zjazdu ze wzniesienia oraz tylne hamulce tarczowe (dotychczas były bębnowe). We wnętrzu dodano przede wszystkim większy wyświetlacz na konsoli centralnej. Drugą modernizację przeprowadzono w 2012 roku. Zmiany były jednak kosmetyczne. Z zewnątrz pojawił się nowy przedni zderzak oraz atrapa chłodnicy.Poniższe zdjęcie pokazuje jak zmieniała się Grand Vitara. Od lewej najstarsza wersja z początku produkcji, w środku pierwszy facelifting, a na końcu drugi, czyli ostatni:Nie będzie następcyNa początku grudnia tego roku Suzuki zapowiedziało, że nie zamierza przedstawiać następcy tego modelu, a skupi się na mniejszych modelach typu crossover. Owocem tego podejścia była nowa Vitara, którą przedstawiono w październiku na salonie samochodowym w Paryżu. Jest ona nieco krótsza (4,2 metra) i znajdzie miejsce w segmencie małych SUV-ów. Zmierzy się m.in. z Oplem Mokką czy Nissanem Juke.Suzuki Grand Vitara powstawał w dwóch odmianach nadwoziowych: 3-drzwiowej oraz 5-drzwiowej. Wersji krótszej nie polecamy ze względu na brak reduktora oraz mały bagażnik (185 litrów). Odmiana 5-drzwiowa pomieści bez rozkładania tylnych siedzeń 398 litrów. Jest to gorszy wynik w stosunku do konkurencyjnej Toyoty RAV4 czy Hondy CR-V. Zaletą Grand Vitary są jednak właściwości terenowe, pod względem których bije ona na głowę konkurencję z segmentu kompaktowych SUV-ów.Bagażnik jest ciasny mimo umieszczenia koła zapasowego na tylnej klapie. To natomiast zmusiło konstruktorów do zbudowania tylnej klapy otwieranej nie do góry, lecz w bok. Takie rozwiązanie ogranicza nieco dostęp do bagażnika i wymaga przyzwyczajenia. Ilość miejsca w kabinie w porównaniu do konkurencji również nie powala.Na wyposażenie Suzuki Grand Vitary nie można narzekać. W podstawowej wersji posiada on klimatyzację, elektryczne szyby i lusterka a także radio sterowane z kierownicy. W opcji znajduje się ESP. Jeżeli jednak chcemy Grand Vitarę często użytkować w terenie warto z tego dodatku zrezygnować. System utrudnia jazdę typu off-road, a jego wyłączenie jest możliwe tylko w przypadku załączenia reduktora. Użytkownicy zwracają także uwagę na irytujące skrzypienie foteli.Tylko silniki benzynoweGama jednostek napędowych montowanych w tym modelu Suzuki jest dość uboga. Diesel był tylko jeden i to taki, którego nie można polecić. Chodzi tu o konstrukcję Renault 1,9 dCi, w Suzuki nazwaną DDiS, w której zacierały się panewki korbowodowe i szwankowały wtryski. Złe smarowanie turbosprężarki również powodowało jej zacieranie. Jeżeli jednak już posiadacie auto z tym silnikiem, to warto często zmieniać olej (co 10-15 tysięcy km).Pozostałe elementy gamy silnikowej to benzyniaki. Wspomnieć należy o najsłabszej jednostce 1,6 litra, która występowała tylko z wersją 3-drzwiową. Ma 106 KM i jest trochę zbyt słaba do tego auta. Optymalnym silnikiem jest jednostka 2 litry 140 KM. Nie jest może oszczędna (pali około 10 litrów/100 km), ale za to trwała. Pozostałe silniki są jeszcze bardziej paliwożerne. Dostępne są odmiany V6 o pojemności 2,7 i 3,2 litra (od 2008 roku).Suzuki Grand Vitara – największe wadyOgólną przypadłością Grand Vitary to filtr cząstek stałych, w który wyposażone były wszystkie silniki. Przy zakupie warto sprawdzić jaki jest jego stan, czy był on już regenerowany, naprawiany, bądź wycinany. Jego wymiana w ASO kosztuje około trzech tysięcy złotych, dlatego cześć właścicielu pozbywała się go. Warto zwrócić uwagę również na wycieki oleju, które nie należą do rzadkości.Suzuki Grand Vitara – test zderzeniowy. Czy SUV-y są bezpieczniejsze od mniejszych aut?Odradzamy również kupowanie auta z automatyczną skrzynią biegów. Ma tylko cztery przełożenia, działa dość wolno i zwiększa zużycie paliwa i tak niezbyt ekonomicznego auta. Na pochwałę zasługuje natomiast zawieszenie.Używana Suzuki Grand VitaraNa rynku możemy w tej chwili znaleźć zarówno egzemplarze z dość długą historią, jak i wyprzedawane przez salony auta z ekspozycji. Suzuki Grand Vitara z początku produkcji kosztuje około 26 tysięcy złotych. Za auto po pierwszej modernizacji trzeba zapłacić średnio 10 tysięcy więcej. W salonach Suzuki można również znaleźć okazje i kupić auto z minimalnym przebiegiem, które jest o 25 tysięcy złotych tańsze w stosunku do ceny wyjściowej samochodu.Suzuki Grand Vitara – opinia końcowaJeżeli szukasz nie tylko bulwarówki do wożenia dzieci do szkoły, ale także auta, które coś potrafi w terenie, to jest to samochód dla Ciebie. Marce Suzuki udało się połączyć właściwości komfortowego SUV-a z dobrze radzącą sobie terenówką. Nie jest to demon szybkości na autostradach, ale do codziennej jazdy zarówno w mieście, w trasie oraz na średniej trudności drodze terenowej w zupełności wystarczy.ZALETY:trwałe zawieszeniedobre właściwości terenowewszechstronnośćWADY:brak dobrych diesli w oferciemały bagażnikawarie filtra cząstek stałychSuzuki Grand Vitara II – dane techniczne:Produkcja w latach: 2005 – 2014 Silniki: benzynowe: 1.6 VVT 106 KM, 2.0 140 KM, 2.4 VVT 169 KM, 2.7 V6 173 KM, 3.2 V6 233 KM, diesle: 1.9 DDiS 129KM Rodzaje skrzyń biegów: 5-biegowa manualna, 4 i 5-biegowa automatyczna Rodzaje napędu: tylny, AWD Długość: 2005-2008: 3d: 4005 mm, 5d: 4470 mm, od 2008: 5d: 4501 mm Szerokość: 3d: 1810 mm, 5d: 1811 mm Wysokość: 3d: 1695 mm, 5d: 1694 mm Masa własna: 3d: 1450 – 1684 kg, 5d: 1569 – 1800 kg Liczba miejsc: 5Sprawdź pozostałe opinie o autach używanych w naszym serwisie w tym miejscu.Post Suzuki Grand Vitara II – nie tylko do miejskiej dżungli pojawił się poraz pierwszy w MotoDay.pl.

Używane Subaru Forester III – awarie i problemy

Autokult

Używane Subaru Forester III – awarie i problemy

Pierwsze generacje Subaru Forestera, choć teoretycznie konkurowały z Toyotą RAV4 i z Hondą CR-V, tak naprawdę bardziej przypominały napompowane kombi niż kompaktowego SUV-a. W końcu jednak JapończycyPierwsze generacje Subaru Forestera, choć teoretycznie konkurowały z Toyotą RAV4 i z Hondą CR-V, tak naprawdę bardziej przypominały napompowane kombi niż kompaktowego SUV-a. W końcu jednak Japończycy dostosowali swojej auto do panujących trendów i wypuścili na rynek model SH. Według powszechnej opinii zakup Subaru to gwarancja świętego spokoju. Czy rzeczywiście nie ma się czego obawiać?Czytaj więcej w Autokult.pl

Felgi aluminiowe - jak poprawnie o przygotowac je do sezonu letnigo

Wielkimi krokami zbliża się termin zmiany kół zimowych na letnie. Już niedługo większość właścicieli założy na swoje auta, wraz z letnim ogumieniem, piękne i ozdabiające auto felgi aluminiowe. Ale co Wielkimi krokami zbliża się termin zmiany kół zimowych na letnie. Już niedługo większość właścicieli założy na swoje auta, wraz z letnim ogumieniem, piękne i ozdabiające auto felgi aluminiowe. Ale co zrobić aby te felgi faktycznie ozdabiały, a nie czyniły auto brzydkim? Jak przygotować je do sezonu, aby pięknie lśniły i łatwo się czyściły?Czytaj więcej w Autokult.pl

Motohistoria: Australijskie Capri

Motohistoria: Australijskie Capri

Mazda MX-5 to taki wzorzec roadstera ostatnich dwóch dekad. Auto dopracowane, projektowane konsekwentnie jako mały, zwinny, dwumiejscowy pojazd z otwartym nadwoziem. Co mnie nieco drażni, bo zdecydowanie preferuję nadwozia zamknięte, a MX-5 mi się podoba.No i już niedługo po wejściu na rynek, ów wzorzec roadstera sprowokował innych producentów do prób stworzenia mu konkurencji. Jednym z tych producentów był Ford. Jednak podeszli do tego z iście korporacyjnym stylu.Ford w tamtych czasach mocno współpracował z Mazdą. No i wymyślili sobie, że wezmą technikę Mazdy i też zrobią mały zwinny samochód z otwartym nadwoziem. No genialny pomysł - bierzemy technikę auta, z którym chcemy konkurować i dorzucamy coś swojego, powinno być idealnie! Plus znana nazwa! Tylko, ze niestety wzięli się za to typowi korpomanagerowie. Znaną nazwą miało być Capri, a technika Mazdy pochodziła od modelu 323. Całość produkowano w Australii, z myślą eksportu na rynek USA. No logiczne - mając fabryki w USA, robić auto w Australii, żeby je do USA eksportować. A ludzie się GM czepiają, że u nich bałagan. Chociaż może chodziło o relatywną bliskość fabryki Mazdy.Nadwozie ze składanym materiałowym dachem zostało zaprojektowane przez Ghia i miało układ siedzeń 2+2.Auto weszło na rynek w 1989 roku. Zaś od 1991, zaczęło być eksportowane do USA i sprzedawane jako Mercury Capri. Była to już trzecia generacja Capri oferowana pod tą marką. Pierwsze było normalne europejskie Capri, potem nazwę tą nosił samochód mocno oparty na Mustangu, a na koniec opisywane dziś auto.Oczywiście australijskie Capri ani na rynku lokalnym (gdzie występowało jako Ford), ani amerykańskim, sukcesu nie odniosło. Przenionapędowy samochód oparty o 323 nijak nie mógł konkurować z bardzo dopracowanym układem jezdnym i napędem na tył MX-5. Co prawda ja napęd na tył uważam za nieco przereklamowany, no ale muszę przyznać, że w roadsterze Mazdy sprawdza się znakomicie. No ok, Capri nie prowadziło się najlepiej, to może miało inne zalety?Raczej nie należała do nich jakość wykonania. Składany dach we wczesnych egzemplarzach często przeciekał. Ford w prawdzie szybko poprawił ten problem, ale auto zdążyło już wyrobić sobie opinię niezbyt dobrze zrobionego.Początkowo Capri był oferowany z silnikiem 1.6 SOHC o mocy 83 KM (łączony z 5-biegową skrzynią manualną lub 3-biegowym "automatem"). Do tego dostępny był 1.6 turbo o mocy 136 KM (dostępny tylko z przekładnią manualną).  W 1990 roku dołączono do oferty mocniejszy wolnossący 1.6 DOHC, o mocy 102 KM. Z niejasnych przyczyn był on jedynym dostępnym silnikiem w roku 1991. Następnie, w 1992 roku do oferty powrócił wariant turbodoładowany. Przeprowadzono też wtedy drobny lifting, zaś 3-biegowy "automat" został zastąpiony 4-biegowym.Wszystkie silniki stosowane w tym aucie pochodziły z oferty Mazdy. Produkcja australijskiego Capri została zakończona w 1994 roku. Zbudowano łącznie 66 279 sztuk, z czego 10 347 miało kierownicę po prawej stronie.Dziś o tym aucie mało kto pamięta. Mimo całkiem ładnego wyglądu, pozycjonowanie go jako rywala dla MX-5 było totalnym bezsensem. Dlatego na ten blog australijskie Capri pasuje idealnie!

Kiedy zakładać letnie opony i jak sprawdzić czy się nadają do jazdy

Kiedy zakładać letnie opony i jak sprawdzić czy się nadają do jazdy

Czy to już jest czas na letnie ogumienie?

Czy to już jest czas na letnie ogumienie?

Kia Sorento I. Wady, zalety i problemy. Czy warto kupić używany model?

Kia Sorento I. Wady, zalety i problemy. Czy warto kupić używany model?

Renault Clio III – wady, problemy i zalety używanego modelu

Renault Clio III – wady, problemy i zalety używanego modelu

Subaru Impreza III, czyli osiągi ponad wszystko

Subaru Impreza III, czyli osiągi ponad wszystko

Subaru Impreza to auto ze sportową duszą. Na japońskie wykonanie nie można narzekać, gdyż poza sprzęgłem nie psuje się w nim wiele. Nie oznacza to...Post Subaru Impreza III, czyli osiągi ponad wszystkSubaru Impreza to auto ze sportową duszą. Na japońskie wykonanie nie można narzekać, gdyż poza sprzęgłem nie psuje się w nim wiele. Nie oznacza to jednak, że części się nie zużywają, co wymaga często interwencji specjalistycznego serwisu, który w przypadku Subaru nie jest tani.Subaru Impreza trzeciej generacji debiutowała w 2007 roku na Salonie Samochodowym w Nowym Jorku. Auto było sporym zaskoczeniem, gdyż następca legendarnej pierwszej i drugiej generacji, zamiast sedanem, miał nadwozie typu hatchback. To nie spodobało się fanom marki. Chodziło nie tylko o sam kształt nadwozia. Złośliwi mówili nawet, że z przodu wygląda jak Daewoo Lanos. Japoński producent naprawił ten błąd dopiero w 2010 roku. Wówczas na rynku europejskim pojawiła się odmiana sedan. Rok później na rynek wszedł następca. Jedynie wersję WRX produkowano do 2013 roku. Plusem jest fakt, że wszystkie egzemplarze, zaczynając od pierwszej generacji, a kończąc na bieżącym modelu, wyprodukowano w Japonii.Subaru Impreza III – silnikKupując Subaru Imprezę trzeciej generacji mamy do wyboru dość dużą paletę silników. Co ciekawe zdawałoby się, że w ofercie są tylko mocne jednostki napędowe. Producent przygotował jednak benzynową odmianę bez turbiny o pojemności 1,5 litra i mocy 107 KM. Fani diesla mogą wybrać silnik 2,0D o mocy 150 KM, oczywiście z charakterystycznym układem boxer. To jedyna jednostka wysokoprężna, jaką można zamontować w tym modelu. Nieco więcej sportowych doznań zapewnia silnik montowany w Imprezie WRX – 2,5 litra o mocy 265 KM oraz WRX STi o mocy 300 KM.Jeżeli chodzi o spalanie, to nie jest to ekonomiczny samochód. Oczywiście wiele zależy od wersji silnikowej, jednakże nie da się ukryć, że w mieście zejść poniżej 10 litrów będzie trudno.Subaru Impreza III – usterki i problemyTrzeba przyznać, że auto jest dobrze wykonane. Usterki zdarzają się rzadko, jednakże jest kilka notorycznych problemów, o których przed zakupem koniecznie trzeba wiedzieć. Większą cześć oferty rynkowej stanowią samochody z napędem na cztery koła. Stały napęd 4×4 jest niewątpliwą zaletą Imprezy, która dzięki temu bardzo dobrze się prowadzi na każdej nawierzchni. Powoduje to jednak szybsze zużycie zespołu sprzęgła. Nieumiejętne ruszanie powoduje jego nadmierne rozgrzewanie. Problem ten dotyczy również innych modeli marki. Zestaw (sprzęgło, docisk i łożysko) może kosztować nawet 1800 złotych. Do tego trzeba doliczyć drogą robociznę.W egzemplarzach przerobionych na gaz dość szybko zużywają się głowice silników. W tej generacji Imprezy, silniki mają mechaniczną regulację popychaczy zaworowych, co wymaga okresowej regulacji. Lekceważenie tego problemu kończy się nadpaleniem gniazd zaworowych, a takie auto najczęściej ląduje na giełdzie lub na portalu ogłoszeniowy.Wnętrze – Subaru Impreza IIIWnętrze Imprezy nie jest zbyt piękne. Nie znajdziemy tu wyszukanych elementów stylistycznych. Plastiki wyglądają dość tanio, a pozycja za kierownicą nie przypomina tej z innych sportowych samochodów. Nie oznacza to jednak, że są braki w precyzji wykonania. Plusem jest doskonała widoczność oraz dobrze leżąca w dłoni kierownica.Subaru Impreza III – cenaNie jest tak łatwo kupić dobry egzemplarz Subaru Imprezy. W szczególności te z mocniejszymi silniki zwykle nie były oszczędzane, auto bowiem zachęca do sportowej jazdy. Do tego sporą część oferty stanowią samochody powypadkowe. Nie dyskwalifikuje to od razu takiego egzemplarza, jednakże wszystko zależy jak duża była kolizja.Decydując się na taką Imprezę, warto rozejrzeć się najpierw za specjalistycznym warsztatem, gdzie będziemy mogli auto serwisować. Jest to bowiem dość specyficzny i zarazem trudny w naprawach pojazd. To powoduje, że ceny usług serwisowych są wysokie. Przykładowo za wymianę sprzęgła z robocizną w ASO, możemy zapłacić nawet 4 tysiące złotych.Opinie – Subaru Impreza IIICeny trzeciej generacji zaczynają się od 29 tysięcy złotych. Za wersję WRX trzeba zapłacić przynajmniej 40 tysięcy złotych. Jeszcze więcej kosztują odmiany STi (od 70 tysięcy złotych). Nie ma się jednak co łudzić, że uda się nam kupić auto w minimalnej cenie. Za dobrze utrzymany egzemplarz na pewno będzie trzeba zapłacić więcej. Ceny największego rywala Subaru, czyli Mitsubishi Lancera są minimalnie niższe. Plusem jest to, że oferta rynkowa w przypadku samochodu spod znaku trzech diamentów jest bogatsza.ZALETY:bardzo dobre własności jezdnestały napęd na cztery koładobra widocznośćWADY:jakość wnętrzaawarie sprzęgławysoki koszt serwisowaniaSubaru Impreza III – dane techniczne:Produkcja w latach: 2007-2011, wersja WRX – 2007-2013 Silniki: benzynowe: 1.5 16V 107 KM, 2.0 16V 150 KM, 2.5 16V 170 KM, 2.5 16V turbo 224, 230, 265 i 300 KM. Diesle: 2.0 D 150 KM. Rodzaje skrzyń biegów: 4 i 5-biegowa automatyczna, 5 i 6-biegowa manualna Rodzaje napędu: AWD Długość: 4415 mm, sedan: 4580 mm Szerokość: 1740 mm, WRX: 1790 mm Wysokość: 1475 mm Masa własna: 1240 – 1395 kg Liczba miejsc: 5Sprawdź pozostałe opinie o autach używanych w naszym serwisie w tym miejscu.Post Subaru Impreza III, czyli osiągi ponad wszystko pojawił się poraz pierwszy w MotoDay.pl - Serwis motoryzacyjny..

Honda Jazz (2002-2008), czyli proste i przestronne auto. Oto jego wady i zalety

Honda Jazz (2002-2008), czyli proste i przestronne auto. Oto jego wady i zalety

Pod względem przestrzeni, Jazz może powalczyć z samochodami kompaktowymi. Auto ma jednak kilka wad, o których trzeba wiedzieć przed zakupem. Honda Jazz drugiej generacji została...Post Honda Jazz (200Pod względem przestrzeni, Jazz może powalczyć z samochodami kompaktowymi. Auto ma jednak kilka wad, o których trzeba wiedzieć przed zakupem.Honda Jazz drugiej generacji została zaprezentowana w 2001 roku na salonie samochodowym w Genewie. To właśnie tym modelem japoński producent chciał zawalczyć o miejsce na europejskim rynku małych aut, gdzie królują takie konstrukcje jak Volkswagen Polo, Renault Clio czy Ford Fiesta. Do sprzedaży weszło w 2002 roku, a jego produkcję zakończono w 2008 roku, kiedy na rynku pojawiła się trzecia generacja modelu.W przeciwieństwie do większego Civica, Honda Jazz trafiająca na Stary Kontynent była produkowana w Japonii. Dla niektórych jest to wyznacznik jakości, ale i w tych autach zdarzają się usterki. Auto było również sprzedawane w USA i Japonii, tam jednak nosiło nazwę Fit. W 2005 roku auto przeszło facelifting. Zmiany nadwozia były jednak kosmetyczne.To małe auto pochodzące z Japonii było sprzedawane tylko w jednej wersji nadwoziowej. Wprawdzie producent twierdzi, że jest to 5-drzwiowy hatchback, ale stylistyką przypomina nieco małego vana.Pojemność bagażnika dorównuje kompaktomMimo że samochód ma 3,85 metra długości i jest krótszy od wspomnianej wcześniej konkurencji z podobnego rocznika produkcji, to w środku jest naprawdę sporo miejsca. Jeżeli chodzi o przestronność części pasażerskiej, Jazz może konkurować z hatchbackami klasy kompakt. Dochodzi do tego bardzo funkcjonalna możliwość składania siedziska tylnych siedzeń, dzięki czemu możemy przewieść większy ładunek za przednimi fotelami, nie składając oparcia tylnej kanapy.Nie obędzie się jednak bez łyżki dziegciu, gdyż auto cierpi na usterki elektryczne. W ubiegłych latach przeprowadzono nawet akcje serwisowe związane z tą kwestią. Usuwano m.in. problem z przełącznikiem świateł. Słaba stroną Hondy jest również klimatyzacja. Zatykające się kanały powietrza powodują, że szyby szybko parują. Wadą wnętrza jest również jego słabe wyciszenie.Honda Jazz – silnikiNiestety decydując się na Hondę Jazz do wyboru będziemy mieli tylko dwa silniki. Jest to wynik bardzo słaby. Dochodzi do tego brak diesla w ofercie. Wprawdzie jest to małe auto, ale nawet w tej klasie chcąc zawalczyć o europejskiego klienta, warto mieć taką jednostkę w ofercie. W benzyniakach nie znajdziemy również legendarnego rozwiązania Hondy, czyli zmiennych faz rozrządu V-TEC.Do wyboru mamy zatem benzynową jednostkę 1,2 litra 78 KM lub 1,4 litra 83 KM. Oba silniki mają oznaczenie i-DSI i są do siebie bardzo podobne. Liczą po cztery cylindry, osiem zaworów na jednym wałku rozrządu oraz dwie świece na cylinder. Nie są specjalnie elastyczne ani mocne. Do setki mocniejszy Jazz rozpędza się w 11,9 sekundy.Mimo różnicy w pojemności spalanie niewiele się różni. Auto średnio zużywa około 6,5 litra na 100 km w cyklu mieszanym, czyli mniej więcej tyle co konkurencja. Zaletą tych silników jest ich prostota, dzięki czemu nie sprawiają większych kłopotów. Warto jedynie raz na pewien czas wyregulować luzy zaworowe. Nie ma zatem co się zastanawiać nad słabszą wersją. I tak w obu przypadkach dynamiczna jazda w trasie może być męcząca.Warto dodać, że przy poszukiwaniu auta używanego należy darować sobie egzemplarze z automatyczną skrzynią CVT. Auto z tak małą mocą słabo z nią współpracuje, a dodatkowo jest dużo bardziej awaryjna od przekładni manualnej. Poza Europą w ofercie był również silnik 1,5 litra oraz możliwość zamówienia wersji z napędem 4×4.Honda Jazz test Europ NCAP – bezpieczeństwo:Honda Jazz – zawieszenie i… korozjaUkład zawieszenia zarówno z przodu, jak i z tyłu jest standardowy. W przedniej części znajdziemy kolumny McPherson, a z tyłu belkę skrętną. Jest to sprawdzone połączenia i w połączeniu stosunkowo niewielka masą auta, trwałe.Niestety Honda Jazz jest podatna na korozję, co jest domeną większości samochodów japońskich. Rdza może się pojawiać nie tylko na nadwoziu, ale także na elementach tylnego zawieszania. Warto zatem zadbać o nałożenie powłoki antykorozyjnej na podwozie u specjalisty.Honda Jazz – sprzedaż i oferta rynkowaW salonie mały Japończyk nie był tani w zakupie i dlatego jego sprzedaż w Polsce nie należała do najwyższych. Jednak ze względu na dobrą opinię, cieszy się sporym zainteresowaniem na rynku aut używanych. Jeśli więc szukasz Hondy Jazz w komisach, na giełdzie, czy ogłoszeniach w internecie, zapewne w większości natkniesz się na egzemplarze z importu. Ceny zaczynają się od około 10 tysięcy złotych. Za egzemplarze z końca produkcji trzeba zapłacić około 18 tysięcy złotych. Ceny Hondy są porównywalne do Volkswagena Polo i nieco wyższe od Forda Fiesty.Używana Honda Jazz – nasza opiniaPoza korozją i drobnymi usterkami wnętrza Honda Jazz to auto niezawodne. Niestety mały wybór silników oraz ich niska moc wykreślają osoby lubiące nieco dynamiczniejszą jazdę z grona potencjalnych nabywców. Jeżeli jednak komuś niedostatki mocy nie przeszkadzają i użytkuje auto przez większość czasu w mieście, to Jazz może mu się spodobać.Dużym plusem jest jego przestronność, dzięki czemu mogą się nim zainteresować osoby szukające auta klasy kompakt i zaoszczędzić w ten sposób trochę pieniędzy. Trzeba jednak pamiętać, że Jazz w trasie będzie sobie radził gorzej niż przykładowo Renault Megane czy Ford Focus.ZALETY:przestronne wnętrze i duży bagażnikmożliwość złożenia tylnego siedziska bez składania oparciaprosty i trwały silnik oraz zawieszenie, ale…WADY:… mały wybór silników oraz brak diesla w oferciepodatność na korozjęniska moc oferowanych silników nawet jak na tak małe autoHonda Jazz II – dane techniczne:Produkcja w latach: 2002 – 2008 Silniki: benzynowe: 1.2 i-DSI 78KM, 1.4 i-DSI 83KM Rodzaje skrzyń biegów: 5-biegowa manualna, 5-biegowa automatyczna CVTG Rodzaje napędu: przedni, AWD Długość: 3850 mm Szerokość: 1680 mm Wysokość: 1530 mm Masa własna: 1000 – 1050 kg Liczba miejsc: 5Sprawdź pozostałe opinie o autach używanych w naszym serwisie w tym miejscu.Post Honda Jazz (2002-2008), czyli proste i przestronne auto. Oto jego wady i zalety pojawił się poraz pierwszy w MotoDay.pl.

Zabezpieczony: BMW 218i Cabrio Luxury line- opinia i zdjęcia

Blog motoryzacyjny PremiumMoto.pl Zabezpieczony: BMW 218i Cabrio Luxury line- opinia i zdjęcia Brak zajawki, ponieważ wpis jest zabezpieczony hasłem. Zabezpieczony: BMW 218i Cabrio Luxury line- opinia i zdjęcia czytaj na Blog motoryzacyjny PremiumMoto.plBlog motoryzacyjny PremiumMoto.pl Zabezpieczony: BMW 218i Cabrio Luxury line- opinia i zdjęcia Brak zajawki, ponieważ wpis jest zabezpieczony hasłem. Zabezpieczony: BMW 218i Cabrio Luxury line- opinia i zdjęcia czytaj na Blog motoryzacyjny PremiumMoto.pl