CarTech4x4 przedstawia klasyczną wyprawówkę

Samochód kupiliśmy do tuningu jako seryjny Nissan Patrol, auto nigdy nie jeździło w terenie - nawet tym lekkim, było to poprostu miejski samochód. Jak w każdym 10 letnim aucie było parę rzeczy do poprSamochód kupiliśmy do tuningu jako seryjny Nissan Patrol, auto nigdy nie jeździło w terenie - nawet tym lekkim, było to poprostu miejski samochód. Jak w każdym 10 letnim aucie było parę rzeczy do poprawienia. I tak po dokonaniu pełnego przeglądu z wymianami, w tym układ hamulcowy i kierowniczy, zadbaliśmy o całe wyposażenie fabryczne, aby było w pełni sprawne, od klimy począwszy na podśwetleniu zegarów oraz przełączników skończywszy.Czytaj więcej w Autokult.pl

10 najlepszych wnętrz według Wards Automotive [galeria zdjęć]

10 najlepszych wnętrz według Wards Automotive [galeria zdjęć]

Wards Automotive wybrało 10 najlepszych wnętrz samochodowych. Lista obejmuje przede wszystkim auta za przystępną cenę. To spora odmiana od ubiegłorocznego zestawienia. Wtedy na liście znalazł się międWards Automotive wybrało 10 najlepszych wnętrz samochodowych. Lista obejmuje przede wszystkim auta za przystępną cenę. To spora odmiana od ubiegłorocznego zestawienia. Wtedy na liście znalazł się między innymi Rolls-Royce Wraith. Tym razem goszczą tu takie samochody jak Jeep Renegade, Honda Fit, czyli amerykański Jazz, Kia Sedona oraz Mazda6.Czytaj więcej w Autokult.pl

Motohistoria: Zbiór dziwnych fur część druga

Motohistoria: Zbiór dziwnych fur część druga

Nowa Škoda Superb Combi 2,0 TDI DSG 4x4 (2015) - test, opinia, spalanie, cena

Nowa Škoda Superb Combi 2,0 TDI DSG 4x4 (2015) - test, opinia, spalanie, cena

Nowa Škoda Superb zaskoczyła wszystkich (prawdopodobnie łącznie z Volkswagenem) swoją brawurową stylistyką. Czeski producent pokazał auto wyglądające znacznie ciekawiej niż nowy Passat, dysponujący bardziej praktycznym nadwoziem liftback i ponad 10 tys. zNowa Škoda Superb zaskoczyła wszystkich (prawdopodobnie łącznie z Volkswagenem) swoją brawurową stylistyką. Czeski producent pokazał auto wyglądające znacznie ciekawiej niż nowy Passat, dysponujący bardziej praktycznym nadwoziem liftback i ponad 10 tys. zł niższą ceną. Czy w tym segmencie może być lepiej? Może, jeśli liftbacka zamienimy na jeszcze bardziej praktyczne kombi.Czytaj więcej w Autokult.pl

Szkoła Auto Škoda po 10 latach działalności

Szkoła Auto Škoda to jedna z najstarszych, a z pewnością największa szkoła doskonalenia techniki jazdy w Polsce. W tym roku obchodzi swoje 10 urodziny. Oto historia projektu.Czytaj więcej w Autokult.pSzkoła Auto Škoda to jedna z najstarszych, a z pewnością największa szkoła doskonalenia techniki jazdy w Polsce. W tym roku obchodzi swoje 10 urodziny. Oto historia projektu.Czytaj więcej w Autokult.pl

BMW 220i Cabrio - test, opinia, spalanie, cena

BMW 220i Cabrio - test, opinia, spalanie, cena

Nowa Kia Picanto 2015 – znamy ceny

Nowa Kia Picanto 2015 – znamy ceny

Kia opublikowała cennik modelu Picanto po ostatnim liftingu. Autem można wyjechać z salonu już za 33 200 zł.Czytaj więcej w Autokult.plKia opublikowała cennik modelu Picanto po ostatnim liftingu. Autem można wyjechać z salonu już za 33 200 zł.Czytaj więcej w Autokult.pl

Przemyślenia: auta do sportu

Przemyślenia: auta do sportu

Dziś praktycznie bez zdjęć, sam tekst. Temat dość niszowy i bez dziwnych aut. Ale od dłuższego czasu mi chodził po głowie i teraz się trafił mały impuls by zrobić wpis.Ostatnio na jednej z grup na FB pojawiło się ogłoszenie sprzedaży BMW E30. Auto przygotowane całkiem nieźle do rajdów z ceną prawie 50 000 zł. Sam widziałem tylko parę zdjeć i przeczytałem specyfikację, więc bez obejrzenia auta i sprawdzenia co i jak w nim jest w rzeczywistości zrobione, ciężko jest mi jednoznacznie ocenić, czy faktycznie auto jest warte swojej ceny. Z resztą, abstrahując od tego konkretnego egzemplarza, po moich doświadczeniach z E36, żadne auto marki BMW nie jest dla mnie warte nawet złotówki. Niezależnie od rocznika, stanu, modelu itd. No, ostatecznie za obecne M5 (serii F10) mogę dać te 1 zł 20 gr, bo nawet ładne jest. No ale to mój przypadek. Zmieniłem BMW na Opla i jeździ mi się lepiej.Wracając jednak do tematu, owe E30 tanie w każdym razie nie jest. Co skutkuje tym, że od razu rozpętała się burza w komentarzach. Opisana powyżej sytuacja nie jest ani pierwszą, ani ostatnią, w której cena auta przygotowanego do sportu wywołuje emocje. No i dziś jest taki przemyśleniowy wpis, gdzie próbuję się zastanowić jak to właściwie jest ze sprzedażą takiego samochodu.Bo samochód rajdowy/wyścigowy to specyficzny przypadek. Gdyby ktoś zasugerował cenę 50 000 zł za zwykłe BMW E30 to z miejsca byłby uznany za świra i nie byłoby problemu. Kontrowersje budzi to przygotowanie do sportu. Szczególnie, że jest to dość szerokie pojęcie. Dwa pozornie identyczne auta mogą się kompletnie różnić właśnie przez podejście do przekształcenia ich w rajdówki. Jedno może mieć porządną klatkę, świetne zawieszenie, wszystko składane na nowych częściach. Drugie może mieć takie same części, ale używane (a często i zużyte), klatkę pospawaną z byle jakich rur itd. Jednym można bez obaw jechać w zawodach i walczyć o dobre pozycje, drugim trzeba się cieszyć, jeśli w ogóle dojedzie się do mety. Wśród osób sprzedających auta do sportu są dwie szkoły. Jedna to wystawić jakoś tanio, żeby szybko się sprzedało i zaakceptować, że na tym hobby się traci. Auto wtedy w kilka chwil zmienia właściciela, a dotychczasowy użytkownik może szukać nowej rajdówki. Tak było z moim E36. Kosztowało 5500, zostało sprzedane za niewiele więcej. I to mimo, że podczas użytkowania władowałem w nie kilkanaście tyś na wyposażenie rajdowe i naprawy (szczególnie właśnie na naprawy - przeklęta bawarska "solidność"). Auto miało nadwozie w bardzo przyzwoitym stanie, zdrowy silnik, amortyzatory Bilstein B6 ze sprężynami Eibach, poliuretany (czyli zawieszeniowo to samo co wspomniane na początku E30). Plus fotele kubełkowe oraz pasy z homologacją FIA. Do tego pousuwane wszystkie awarie, wycieki, powymieniane czujniki (w większości na nowe). Nie była to profesjonalna rajdówka, ale do amatorskich imprez w sam raz. Obecny właściciel bardzo zadowolony. Ja w sumie też, bo kupił je ode mnie kolega, który dba o ten wóz. No i nie musiałem nawet pisać ogłoszenia, a potem walczyć z oglądaczami, którzy szukają auta bez najmniejszej rysy, co to Niemiec nim tylko od imigrantów uciekał. Czy coś takiego. "Auto dobrze utrzymane, wnętrze dokładnie umyte! Okazja!"Opel kosztował więcej. Ale ma klatkę bezpieczeństwa, skrzynię z elementami Quaife i jeszcze parę rajdowych bajerów. Gdy spojrzałem na ceny nowych części Quaife, które mam w nim zamontowane, to wyszło, że kupiłem samochód za nie tak dużo więcej niż kosztowała w nim skrzynia biegów. Owszem, auto nadal wymaga ogarnięcia paru rzeczy, tańszych i droższych, ale liczyłem się z tym je kupując. W końcu cena była dość rozsądna i jakoś jedną imprezę tym przejechałem. Robiąc lepszy wynik, niż kiedykolwiek w BMW.Dlaczego oba samochody zostały sprzedane relatywnie tanio? Bo to nic, że np. nowe amortyzatory przednie które zamontowałem w E36 kosztowały mnie 1600 zł. W momencie zamontowania ich w aucie i przejechania pierwszej imprezy, stały się one elementami używanymi. Nadal w świetnym stanie, ale używanymi. Więc dodawanie do ceny auta tyle, ile kosztują nowe takie amortyzatory nie wydaje się rozsądne. Podobnie z Oplem i jego skrzynią biegów. I tu dochodzimy do drugiej szkoły sprzedawania auta do sportu.Owa druga szkoła polega na oczekiwaniu, że inwestycja się zwróci. Albo przynajmniej wyjdziemy na zero. Wystawiamy więc rajdówkę za sumę cen części w niej zamontowanych. No bo w końcu przejechały tylko dwa rajdy. No to prawie jak nowe. Prawie. A teraz postawmy się w sytuacji kupującego: ma wydać pieniądze na rajdowe auto używane (i to w sporcie, a nie dojazdy na działkę i z powrotem), które kosztuje mniej więcej tyle, lub niewiele taniej, co zbudowanie takiego samego od podstaw. Do tego w przypadku samochodów do sportu zawsze jest ryzyko, że prosta naprawa zamieni się w kombinowanie "co autor miał na myśli" - w tych autach wiele rzeczy jest w końcu robionych wedle inwencji osoby, która je budowała (co jest absolutnie normalne). Innymi słowy szukamy klienta, który: ma dużo pieniędzy, chce się ścigać i bardzo zależy mu na czasie. Bo jakby takiemu klientowi na czasie nie zależało, to budowałby albo zleciłby budowę takiego wozu od podstaw, po swojemu. Tym samym zdajmy sobie pytanie: ilu jest niecierpliwych, bogatych klientów na rajdówki? No, delikatnie mówiąc niewielu.Zazwyczaj kończy się to rozmontowaniem auta na części i sprzedawaniem po kawałku (co pozwala w prawdzie odzyskać całkiem ładną sumę, ale zawsze jest ryzyko, że coś nam zostanie i nie będziemy mogli się tego pozbyć), albo przejściem do pierwszej szkoły. Ewentualnie, w ekstremalnych przypadkach, auto rdzewieje pod płotem bo właściciel z ceny nie zejdzie. A im bardziej rdzewieje, tym ta cena głupiej wygląda.I co w związku z tym? I nic. Jak widać wszystko zweryfikuje rynek. Jeśli cena za wspomniane na początku E30 jest za wysoka, auto nie zostanie sprzedane. Tyle w temacie. Czy sprzedający wtedy obniży cenę, czy da sobie spokój z próbą sprzedaży, czy wysadzi ten wóz w powietrze, to już jego/jej sprawa. Absurdalna jest natomiast dyskusja z tym powiązana.Od tych, którzy twierdzą, że rajdowe E30 318is da się złożyć za niewiele ponad 10 000 PLN (przez trudną dostępność bazowych aut, w tej cenie ciężko ostatnio kupić seryjne w znośnym stanie), po tych przeginających w drugą stronę. Totalnie rozbroił mnie ten argument jednego z obrońców ceny tego auta:No to jeśli wożenie auta na lawecie jest powodem do podbijania ceny, to uświadomiłem sobie właśnie, że strasznie dużo straciłem na E36. Na lawecie w prawdzie go nie woziłem (poza jednym przypadkiem), ale jakby policzyć ile paliwa poszło na dojazdy do mechanika! Jakie to jest niesamowite - to jak powiedzieć kupującemu: "Musi Pan/Pani zapłacić więcej, bo mieszkam w takim miejscu, że musiałem daleko wozić auto, żeby było zrobione". Wspaniała logika!Doprawdy, nie wiem czemu ludziom tak zależy na udowadnianiu wszystkim w internecie, że auto, którego w wielu wypadkach nie widzieli na oczy, jest lub nie jest warte swojej ceny. Jakieś kompleksy? Chęć udowodnienia jakimi to są znawcami handlu i tematyki budowy rajdówek? Z resztą, to dotyczy nie tylko tematu aut do sportu, ale aut ogólnie. Owszem, są świry, które wystawiają np. zardzewiałego Fiata 126p z 1998 roku za 100 000 PLN jako "KLASYK PRLU". Są też świry wystawiające tego samego Fiata za 20 000 zł jako "IDEALNA BAZA NA RAJDÓWKĘ". Ale z dyskusji z nimi i obrzucania się obelgami nie wynika nic. Można się pośmiać, pożartować. Ale robienie z tego powodu awantury w internecie gdzie grono zwolenników i przeciwników ceny walczy do zajeżdżenia klawiatur doprawdy nie ma sensu. Że jest to sztuczne podbijanie/zaniżanie ceny danego modelu/typu auta? Coś w stylu spekulacji? I jak niby obrzucanie się wyzwiskami na facebooku ma ten problem rozwiązać? Jak dla mnie wystarczy kupować/nie kupować (zależnie od tego po której stronie "wojny cenowej" się stoi). W sumie właśnie wyszło, że skoro nie powinno się robić awantur, to wpisu na blogu tym bardziej nie ma sensu tworzyć. No ale, że już go napisałem, a ten blog ma "bezsens" w nazwie, to publikuję.

Kia Trail'ster – hybrydowe AWD

Kia Trail'ster – hybrydowe AWD

Kia Trail'ster to koncept, który został zaprezentowany podczas Chicago Auto Show.Czytaj więcej w Autokult.plKia Trail'ster to koncept, który został zaprezentowany podczas Chicago Auto Show.Czytaj więcej w Autokult.pl

Mercedes 300 CE C124 1991 – 17700 PLN – Bielawa

Jeżeli nie musicie wozić wielu pasażerów i jesteście gotowi zaakceptować wyższe nieco spalanie niż w przeciętnym samochodzie, Mercedes 300 CE C124 będzie Waszym idealny wyborem na auto codzienne. Jeżeli nie, sprawdzi się w weekendy. Mocny, komfortowy, ponadczasowy i stylowy, z...Jeżeli nie musicie wozić wielu pasażerów i jesteście gotowi zaakceptować wyższe nieco spalanie niż w przeciętnym samochodzie, Mercedes 300 CE C124 będzie Waszym idealny wyborem na auto codzienne. Jeżeli nie, sprawdzi się w weekendy. Mocny, komfortowy, ponadczasowy i stylowy, z piękną boczną linią pozbawioną słupka B, wciąż zwraca uwagę na ullicy, o ile tylko zachowany […] Post Mercedes 300 CE C124 1991 – 17700 PLN – Bielawa pojawił się poraz pierwszy w Giełda klasyków.

Nowe Audi Q5 jedzie do Paryża - oficjalna zapowiedź

Nowe Audi Q5 jedzie do Paryża - oficjalna zapowiedź

Kobieta wysiada ze sportowego BMW [wideo]

Kobieta wysiada ze sportowego BMW [wideo]

Podczas wysiadania z niskich, sportowych samochodów, trzeba się nieźle nagimnastykować. Nie jest to łatwe zadanie dla nikogo. Dlatego jeśli jesteś właścicielem podobnego auta i przyjdzie ci czasem na Podczas wysiadania z niskich, sportowych samochodów, trzeba się nieźle nagimnastykować. Nie jest to łatwe zadanie dla nikogo. Dlatego jeśli jesteś właścicielem podobnego auta i przyjdzie ci czasem na ten fakt narzekać, wideo poniżej z pewnością poprawi twój humor…

Felgi aluminiowe - jak poprawnie o przygotowac je do sezonu letnigo

Wielkimi krokami zbliża się termin zmiany kół zimowych na letnie. Już niedługo większość właścicieli założy na swoje auta, wraz z letnim ogumieniem, piękne i ozdabiające auto felgi aluminiowe. Ale co Wielkimi krokami zbliża się termin zmiany kół zimowych na letnie. Już niedługo większość właścicieli założy na swoje auta, wraz z letnim ogumieniem, piękne i ozdabiające auto felgi aluminiowe. Ale co zrobić aby te felgi faktycznie ozdabiały, a nie czyniły auto brzydkim? Jak przygotować je do sezonu, aby pięknie lśniły i łatwo się czyściły?Czytaj więcej w Autokult.pl

Mercedes 320 CE Sportline C124 1993 – 40000 PLN – Łódź

Mercedes 320 CE C124 pojawił się na rynku tuż przed liftingiem w 1993 roku. Otrzymał najnowszą i najmocniejszą jednostkę M104 powiększoną do 3,2 l, która z pewnością może być sporą zachętą do zakupu. To indywidualna kwestia, czy chcielibyśmy wykorzystywać go jako mocne auto do...Mercedes 320 CE C124 pojawił się na rynku tuż przed liftingiem w 1993 roku. Otrzymał najnowszą i najmocniejszą jednostkę M104 powiększoną do 3,2 l, która z pewnością może być sporą zachętą do zakupu. To indywidualna kwestia, czy chcielibyśmy wykorzystywać go jako mocne auto do codziennej jazdy, czy jak klasyka wyprowadzanego na spacery tylko w słoneczne […] Post Mercedes 320 CE Sportline C124 1993 – 40000 PLN – Łódź pojawił się poraz pierwszy w Giełda klasyków.

Fiat 124 Spider już w Polsce! Znamy ceny i wyposażenie

Fiat 124 Spider już w Polsce! Znamy ceny i wyposażenie

Volkswagen Golf R420 potwierdzony. Będzie miał sporo mocy

Ponad 400 KM pod maską i napęd na cztery koła. To najważniejsze cechy nowego Golfa R420, ale nie tylko na nie warto zwrócić uwagę. Dr...Post Volkswagen Golf R420 potwierdzony. Będzie miał sporo mocy pPonad 400 KM pod maską i napęd na cztery koła. To najważniejsze cechy nowego Golfa R420, ale nie tylko na nie warto zwrócić uwagę.Dr Heinz-Jakob Neusser potwierdził w rozmowie z dziennikarzami magazynu CAR, że Volkswagen pracuje nad modelem Golf R420, który wejdzie do seryjnej produkcji jeszcze w tym roku. Patrząc na parametry, może to być najlepszy hot hatch ostatnich lat.Wcześniej Volkswagen przedstawił model Golf R400, ale ostatecznie stwierdził, że podniesienie nieco moc wersji koncepcyjnej, stąd nowa nazwa Golf R420. Tym samym pod maskę trafi około 420 KM generowanych z turbodoładowanego silnika o pojemności zaledwie dwóch litrów. Turbiny z pewnością będą miały sporo pracy. Auto dostanie też napęd na cztery koła.Jeśli chodzi o wygląd, auto będzie bardzo podobne do Golfa R i modelu koncepcyjnego Golf R400 (widoczny na zdjęciu powyżej). Dostanie co prawda nieco nowych dodatków, ale ze względu na to, że to projekt przeznaczony do produkcji seryjnej, musi być jak najbardziej zbliżony do swoich słabszych braci.Volkswagen podaje, że prezentacja modelu Golf R420 nastąpi we wrześniu tego roku na Targach Samochodowych we Frankfurcie. Do sprzedaży auto trafi pod koniec tego roku, a najpóźniej na początku 2016. Niemiecki koncern zdradził też, że do tego czasu zobaczymy jeszcze kilka innych, nowych odmian modelu Golf GTI.Jaka będzie cena Golfa R420? Magazyn CAR podaje, że będzie to mniej niż 50 tysięcy euro. Zatem różnica w cenie pomiędzy Golfem R, a R420 będzie dość spora bo ponad 10 tysięcy euro. Najtańszym z hot hatchy w ofercie Volkswagena pozostanie Golf GTI, którego można kupić za około 37 tysięcy euro.Post Volkswagen Golf R420 potwierdzony. Będzie miał sporo mocy pojawił się poraz pierwszy w MotoDay.pl.

Jeep Grand Cherokee 3.0 CRD Overland Summit – Wayne Rooney wśród aut

Jeep Grand Cherokee 3.0 CRD Overland Summit – Wayne Rooney wśród aut

Kia zbuduje produkcyjny samochód sportowy przed końcem dekady

Kia zbuduje produkcyjny samochód sportowy przed końcem dekady

Koreańskie sportowe auto za przystępną cenę? Chyba to już gdzieś widzieliśmy.Czytaj więcej w Autokult.plKoreańskie sportowe auto za przystępną cenę? Chyba to już gdzieś widzieliśmy.Czytaj więcej w Autokult.pl

Używany Opel Meriva I [2003-2010] – poradnik kupującego

Używany Opel Meriva I [2003-2010] – poradnik kupującego

Opony letnie i zimowe, czy wielosezonowe?

Specjaliści z branży motoryzacyjnej, koncerny samochodowe, producenci opon, ale również i media, sugerują, aby każdy kierowca posiadał dwa zestawy ogumienia do swojego auta – letnie i zimowe.Ma to gwarantować bezpieczną jazdę, ale również i komfort poruszania się, szczególnie zimą, gdy […]Specjaliści z branży motoryzacyjnej, koncerny samochodowe, producenci opon, ale również i media, sugerują, aby każdy kierowca posiadał dwa zestawy ogumienia do swojego auta – letnie i zimowe.Ma to gwarantować bezpieczną jazdę, ale również i komfort poruszania się, szczególnie zimą, gdy […]

Jakie auta najczęściej kradną złodzieje? Zobacz najnowszy raport

Jeden z popularnych dzienników zdobył najnowsze dane od Komendy Głównej Policji. Okazuje się, że nieznacznie spada liczba kradzieży. Znamy też pojazdy, które cieszą się największym...Post Jakie auta nJeden z popularnych dzienników zdobył najnowsze dane od Komendy Głównej Policji. Okazuje się, że nieznacznie spada liczba kradzieży. Znamy też pojazdy, które cieszą się największym zainteresowaniem złodziei.Jak podaje dzisiaj Dziennik, w ciągu trzech pierwszych kwartałów 2014 roku policja zarejestrowała 10 117 przestępstw polegających na kradzieży i kradzieży z włamaniem, których przedmiotem był samochód. Z tego udało się odzyskać aż 4063 aut. Dla porównania w tym samym czasie 2013 roku policja zarejestrowała 10 501 postępowań o kradzieże aut, a z odzyskano 2695 pojazdów osobowych, dostawczych i ciężarowych. Jest więc nieco lepiej, ale nieznacznie. A które auta najchętniej kradną złodzieje?Według danych z KGP nadal na czele stawki pozostaje Volkswagen Golf. Taki sam wynik uzyskał rok wcześniej jak i dwa lata temu. Drugie miejsce to małe zaskoczenie. Tam o jedno oczko w porównaniu z rokiem ubiegłym wskakuje Audi A4. Tym samym Volkswagen Passat musi zadowolić się trzecią pozycją.Jakie auta najczęściej kradną złodzieje w tym roku? Zobaczcie pełne zestawienie poniżej:1. Volkswagen Golf 2. Audi A4 3. Volkswagen Passat 4. Audi A6 5. Audi A3 6. Honda Civic 7. Volkswagen Touran 8. Seat Leon 9. Ford Mondeo 10. Toyota CorollaPost Jakie auta najczęściej kradną złodzieje? Zobacz najnowszy raport pojawił się poraz pierwszy w MotoDay.pl - Serwis motoryzacyjny..

Mercedes 230 CE C124 1992 – 15000 PLN – Tomaszów Lubelski

Choć sprzedający zaznacza, że cena nie podlega negocjacji, ów Mercedes 230 CE C124 prezentuje się tak doskonale, że aż chce się krzyknąć „bierz Pan pieniądze i pisz umowę”. Wszystko tu jest na swoim miejscu. Piękna i ponadczasowa sylwetka coupe, idealny lakier, pasująca...Choć sprzedający zaznacza, że cena nie podlega negocjacji, ów Mercedes 230 CE C124 prezentuje się tak doskonale, że aż chce się krzyknąć „bierz Pan pieniądze i pisz umowę”. Wszystko tu jest na swoim miejscu. Piękna i ponadczasowa sylwetka coupe, idealny lakier, pasująca do charakteru auta automatyczna skrzynia biegów oraz klimatyzacja, tak bardzo przydatna w gorący […] Post Mercedes 230 CE C124 1992 – 15000 PLN – Tomaszów Lubelski pojawił się poraz pierwszy w Giełda klasyków.

Volkswagen e-Golf i Nissan Leaf - test, opinia, cena

Volkswagen e-Golf i Nissan Leaf - test, opinia, cena

Nissan Leaf i Volkswagen e-Golf – tak podobne, a tak różne od siebie. Pierwszy z nich zaprojektowany od podstaw jako auto elektryczne nieco ponad 6 lat temu, drugi jest przeróbką konwencjonalnego kompaktu sprzed 4 lat. Różnica wieku może wydawać niewielka, ale w tym przypadku skutkuje...Nissan Leaf i Volkswagen e-Golf – tak podobne, a tak różne od siebie. Pierwszy z nich zaprojektowany od podstaw jako auto elektryczne nieco ponad 6 lat temu, drugi jest przeróbką konwencjonalnego kompaktu sprzed 4 lat. Różnica wieku może wydawać niewielka, ale w tym przypadku skutkuje sporymi dysproporcjami w konstrukcjach. Na czyją korzyść?Czytaj więcej w Autokult.pl

Prototyp Forda Focusa RS odsyłany 10 razy, zanim został zaakceptowany

Najnowsza wersja Focusa RS będzie najlepszą w historii? Dla Ford Performance ostatnie miesiące były sporym wyzwaniem. Pokazali między innymi model Mustang GT350R, drugą generację F-150...Post PrototypNajnowsza wersja Focusa RS będzie najlepszą w historii?Dla Ford Performance ostatnie miesiące były sporym wyzwaniem. Pokazali między innymi model Mustang GT350R, drugą generację F-150 Raptor oraz najważniejszą premierę Forda, czyli nowe GT. Niedawno amerykański koncern zdradził także szczegóły dotyczące Focusa RS. Jak się okazuje, droga do perfekcji wcale nie była prosta.Jeśli sądzicie, że nowy Ford Focus RS to tylko nieco bardziej agresywnie wyglądająca wersja modelu ST z nowym systemem napędu na cztery koła, to się mylicie. Focus RS to znacznie więcej. Jak podkreśla jeden z inżynierów Forda – Tyrone Johnson, zarząd ponad 10 razy odsyłał do działu produkcyjnego model RS, ponieważ chciał, aby auto było idealnie zaprojektowane. Niestety Johnson nie zdradza, co dokładnie zmieniało się w tym czasie i jakich zmian oczekiwała „góra”. Dodaje jedynie, że chodziło o maksymalne wyciśnięcie potencjału z całego projektu tak, żeby przyszły klient nie czuł, że stracił pieniądze.Dla przypomnienia dodamy, że auto będzie wyposażone w silnik EcoBoost o pojemności 2.3 litra, który generuje 320 KM oraz 433 Nm. Niestety Ford nadal nie podał daty premiery auta w salonach. Różne źródła podają, że być może czas oczekiwania na ten model przedłuży się do przyszłego roku.Post Prototyp Forda Focusa RS odsyłany 10 razy, zanim został zaakceptowany pojawił się poraz pierwszy w MotoDay.pl.

Najbardziej niezawodne i awaryjne auta według raportu GTÜ 2017

Najbardziej niezawodne i awaryjne auta według raportu GTÜ 2017

Jak kupić pierwszy samochód używany? [krótki poradnik]

Jeśli czytasz ten artykuł, to znaczy, że jesteś przed wyborem swojego pierwszego samochodu. Fakt, szukanie odpowiedniego auta to bardzo stresujące i pracochłonne zajęcie; nawet, jeśli rozglądasz się za nowymi modelami. Wszakże w tym przypadku problemem nie jest historia samochodu, ale...Jeśli czytasz ten artykuł, to znaczy, że jesteś przed wyborem swojego pierwszego samochodu. Fakt, szukanie odpowiedniego auta to bardzo stresujące i pracochłonne zajęcie; nawet, jeśli rozglądasz się za nowymi modelami. Wszakże w tym przypadku problemem nie jest historia samochodu, ale np. dobór odpowiednich kolorów, silnika, kół… Możliwości personalizacji u dilerów są właściwie nieskończone. Skupmy się jednak na tej tańszej; moim zdaniem lepszej opcji, jaką jest samochód używany. Wyrwanie „rodzynka” jest bardzo trudne. Na co w pierwszej kolejności należy zwrócić uwagę? Oto kilka przydatnych porad. 1. Zawsze kupuj samochód od prywatnego właściciela lub od autoryzowanego dilera – handlarze w autokomisach mają w większości (zdarzają się oczywiście wyjątki) mnóstwo ludzi na sumieniu i złomy sprowadzane z zachodu. 2. Oglądaj samochód dokładnie z każdej strony – każdy element jest ważny. Jeśli szyba była wymieniana, poproś o fakturę potwierdzającą. Szczególną uwagę zwróć na elementy karoserii w pobliżu wymienionej szyby. Wypytuj właściciela i pokaż, że naprawdę zależy ci na kupnie dobrego samochodu. 3. Nigdy nie sugeruj się wyposażeniem, szczególnie jeśli szukasz auta, które ma powyżej 10 lat. „Musi mieć klimatyzację?” Wybij to sobie z głowy! Po co ci generator suchego powietrza i element rozwoju wielu chorób układu oddechowego, w dodatku stary? 4. Nie szukaj tylko w swojej okolicy. Nie bój się jechać po samochód oddalony o setki kilometrów. Jeśli mieszkasz w Gdańsku, a „rodzynek” trafi się w Krakowie – podejmij decyzję o wyjeździe w maksymalnie 10 minut. Jeśli tego nie zrobisz – zrobi to kto inny. 5. Spróbuj wyczuć, jak do sprawy podchodzi sprzedający. Staraj się z nim szczerze porozmawiać. Zalecam także przejście na Ty. Jeśli ma coś na sumieniu, może zmięknąć… 6. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości na temat stanu samochodu, wypytaj sprzedającego lub udaj się do serwisu autoryzowanego dilera. Nie polegaj wyłącznie na mierniku lakieru. Powyższe rady zdecydowanie zwiększą twoją szansę na kupno dobrego samochodu używanego. Gdzie szukać? Przede wszystkim w serwisach ogłoszeniowych online, ale także w gazetach lokalnych i po oficjalnych placach sprzedaży samochodów używanych dilerów. Bardzo ciekawego Volkswagena Polo na stronie internetowej Volkswagen używane możecie dostać już za 34.900 złotych. W tej cenie otrzymujecie 90-konny miejski samochód z klimatyzacją i przebiegiem niespełna 10.000 km!

Kia na razie nie wyprodukuje sportowego auta

Autokult

Kia na razie nie wyprodukuje sportowego auta

Wygląda na to, że chociaż Kia zaprezentowała koncept niedużego auta sportowego GT4 Stinger, nie zobaczymy tego typu pojazdu w portfolio koreańskiego producenta.Czytaj więcej w Autokult.plWygląda na to, że chociaż Kia zaprezentowała koncept niedużego auta sportowego GT4 Stinger, nie zobaczymy tego typu pojazdu w portfolio koreańskiego producenta.Czytaj więcej w Autokult.pl

Motohistoria: Panther - z ziemi brytyjskiej do koreańskiej

Motohistoria: Panther - z ziemi brytyjskiej do koreańskiej

Ostatnio ciągle piszę o sporcie. Czas na odmianę, czyli wpis autach zupełnie niesportowych. W ogóle wpisy ostatnio są rzadziej, ale mam nadzieję, ze nadrabiają to ilością tekstu. Dzieje się tak dlatego, że trafiam na dość obszerne tematy, które wymagają sporo szukania po źródłach i jeszcze więcej kombinowania by przedstawić znalezione informacje we w miarę przystępnej formie. A poza tym miałem napisać tylko o jednym aucie marki Panther, ale jak zobaczyłem ile oni motoryzacyjnych absurdów natworzyli, to stwierdziłem, że to trzeba opisać wszystko łącznie.Ale po kolei. W 1972 roku w Wielkiej Brytanii założono firmę Panther. Założycielem był człowiek nazwiskiem Robert Jankel. Inżynier z wykształcenia, projektant mody z zawodu (w rodzinnej firmie) miał zamiłowanie do samochodów - jego pierwszym dziełem było odbudowanie i zmodyfikowanie rozbitego Austina 7. Auto, w założeniach, miało być sprzedane z zyskiem, jednak nie znalazł się żaden chętny. Niezrażony tym Jankel, nadal próbował swoich sił w motoryzacji - odbudowując Rolls Royce'a z 1930 roku, którego następnie sprzedał. Ten sukces utwierdził go w przekonaniu, że jednak może mu się coś udać z tymi samochodami i dlatego postanowił założyć firmę - Pather.Pierwszym modelem był J72. J od nazwiska projektanta, 72 od roku powstania. Był to roadster przypominający nieco z wyglądu Jaguara SS100 i bazujący na mechanice modelu XJ12. Z palety Jaguara pochodziły więc silniki R6 o pojemności 3,8 lub 4,2 litra, a także 5,3-litrowe V12. Z tym ostatnim jednak był pewien problem - Jaguar nie chciał dostarczać kompletnych silników i firma Jankela musiała kupować jednostki napędowe w częściach. Auto zaprezentowano na wystawie w Londynie. Podróba Jaguara od nieznanego wtedy producenta, oferowana za sporą cenę powinna być kompletną porażką rynkową. Powinna. Ale nie była. Publiczności bardzo spodobał się nowy samochód. W latach 1972-1981 powstało 368 egzemplarzy modelu J72. Od 1975 roku jednak zrezygnowano z oferowania wersji V12.Skoro jeden samochód odniósł sukces, to zaprojektowano następny. Tym razem skupiono się nie na elegancji, lecz na osiągach. Tak powstał Panther FF. Czyli samochód oparty o mechanikę Ferrari 330GTC i z silnikiem tego producenta - czterolitrowym V12 Colombo o mocy 300 KM. Na to wszystko nakładano ręcznie wykonywane, aluminiowe nadwozie, przypominające nieco Ferrari 125S.Pierwszy egzemplarz został zaprojektowany i zbudowany w rekordowo krótkim czasie trzech miesięcy i zaprezentowano go w 1974 roku. Zbudowano tylko 7 sztuk - ostatnie w 1975 roku.Po tych dwóch w miarę normalnych pojazdach, postanowiono zrobić coś dziwnego. Kanadyjski importer samochodów Panther poprosił Jankela by ten zbudował mu auto na specjalne zamówienie. Ów pojazd miał być prezentem dla żony importera.W 1974 roku powstał więc Panther Lazer. Silnik, skrzynia biegów, układ hamulcowy i zawieszenie pochodziły z Jaguara. Początkowo samochód miał być napędzany silnikiem sześciocylindrowym, jednak później nieco zmieniono koncepcję i pod maskę trafiło V12.O ile mechanicznie nie było to nic szczególnego, to już wygląd nie przypominał niczego innego na drodze. Aluminiowe, ręcznie wykonane otwarte nadwozie miało spory prześwit i do tego zamontowano mu z tylu wysoki spojler. Nie widać, by Lazer miał choćby składany dach - jedyną ochroną pasażerów przed warunkami atmosferycznymi pozostawała więc dość osobliwie ukształtowana przednia szyba. Ciekawostka jest też to, że nadwozie wyposażono w strefy kontrolowanego zgniotu. Nietypowe było także urządzenie wnętrza z trzema pojedynczymi fotelami ustawionymi obok siebie. Niestety, żonie importera prezent się nie spodobał i go nie przyjęła. Auto odesłano więc do Anglii. Stało tam przez kilka lat, po czym nabył je książę Iranu, Reza Pahlavi.Cóż, skoro futurystyczny eksperyment nie wyszedł to powrócono do projektowania czegoś co wyglądało jak sprzed II Wojny Światowej. Powstał Panther De Ville (że też Cadillac nie protestował.... a nie, oni wtedy nie wiedzieli, że istnieje cokolwiek poza USA). Podobnie jak w przypadku J72, był to pojazd przypominający auta z lat 30-stych (tym razem jakby Bugatti Royale) wyposażony w technikę Jaguara (silniki standardowo - R6 lub V12). Wnętrze, jak to w przypadku aut Panther było luksusowo wyposażone. Niektóre z 60 wyprodukowanych egzemplarzy miały w środku np. odbiornik TV i barek. Do tego wszystkiego niezbyt pasowały drzwi wzięte ze zwykłego Austina 1800.De Ville był produkowany w latach 1974-1985. Jeden z egzemplarzy został użyty w filmie 101 Dalmatyńczyków z 1996 roku jako auto Cruelli de Vil. Cóż, nazwa modelu pasowała wyjątkowo. Jednak to auto, zamiast silnika Jaguara, miało zamontowane V8 small-block Chevroleta.egzemplarz z filmu 101 DalmatyńczykówNastępne auto brytyjskiej marki było pojazdem, przez który w ogóle postanowiłem o niej napisać na blogu o absurdalnej motoryzacji. Robert Jankel stwierdził, że w kryzysie paliwowym potrzebny jest ekonomiczny samochód dla bogaczy. Konkretnie dla tych, którzy chcą oszczędnego auta ale nie zamierzają rezygnować z luksusu. Postanowił wziąć więc zwykłego Triumpha Dolomite i, wedle słów samego projektanta, doprowadzić go do standardów wykonania Rolls-Royce'a. Abstrahując od sensowności tego założenia, standardy Rolls-Royce'a marka Panther miała opanowane - byli w końcu podwykonawcą dla RR.Powstał więc Panther Rio. I to od razu w dwóch wersjach: standardowej, opartej o zwykłego Dolomite (z silnikiem o pojemności 1850 ccm) i Especial bazującej na Dolomite Sprint (czyli 2.0 16V) . Oba były wspaniałymi przykładami aut dla kompletnie nikogo. We wnętrzu zamontowano nowe fotele - bardziej miękkie, ale też większe. Poskutkowało to zmniejszoną, w stosunku do seryjnego Dolomite, przestrzenią dla pasażerów. Do tego przeróbka karoserii na taką z ręcznie formowanego aluminium też nie była tania. Tak samo jak wykończone drewnem orzechowym i skórą Connolly wnętrze. To wszystko sprawiło, że cena auta osiągnęła granice absurdu - Panther Rio w wersji Especial kosztował w 1976 roku 9445 funtów. Dla porównania, zwykłego Triumpha Dolomite Sprint można było mieć za 3283 funty. Zaś Jaguar XJ z 5,3 litrowym V12 kosztował wtedy 7496 funtów!Nic dziwnego więc, że Panther Rio nie sprzedawał się najlepiej. Mało kogo było na niego stać, zaś ci dość bogaci by go kupić nie chcieli auta bazującego na około trzy razy tańszym Triumphie. Zamiast zaplanowanych stu egzemplarzy, powstało wiec zaledwie 38 (w latach 1975-1977).Co ciekawe, nie zniechęciło to Roberta Jankela do pomysłu budowy drogiego auta opartego o tani, popularny samochód. Facet innymi słowy był pionierem tego, co do perfekcji opanował koncern VW, gdzie ta sama technika jest w Skodzie i wiele od niej droższym Audi. W 1976 roku zaprezentowano więc model Lima. Tym razem był to roadster przypominający nieco Allarda, oparty o... Vauxhalla Viva i jego nieco lepiej wyposażony wariant, czyli Vauxhalla Magnum.Nadwozie było zbudowane z włókien szklanych, co pozwalało na ograniczenie kosztów produkcji. Wedle jednego ze źródeł, w 1979 roku samochód ten kosztował 6400 funtów. Czyli w porównaniu do modelu Rio była to praktycznie okazja. Choć nadal drogo jak za włókno szklane na podwoziu Vauxhalla.Panther Lima TurboPod maska znalazł się silnik z Vauxhalla Magnum, czyli 2,3-litrowe R4 o mocy 108 KM. Oprócz niego, od 1979 oferowany był wariant... TURBO. Wyposażono go w 14-calowe felgi aluminiowe i napis TURBO na masce. A także turbosprężarkę. Całą przeróbkę silnika Vauxhalla na wersję turbodoładowaną opracowano w Południowej Kalifornii. Niestety, nie znalazłem informację jak nazywała się firma, która tego dokonała. W każdym razie efektem było 178 KM. Co przy masie nieco poniżej 900 kg dawało zupełnie porządne osiągi. Zbudowano jednak tylko 10 sztuk Limy Turbo. Wszystkich egzemplarzy Limy powstało zaś 897 w latach 1976-1982.Jak widać z nudnawych aut dla bogatych, Panther stawał się producentem osobliwych aut dla bogatych. Jednak jeśli chodzi o osobliwość, to nic nie mogło się równać z zaprezentowanym w 1977 roku modelem  Panther 6. Szóstka w nazwie oznaczała ilość kół - cztery sterowane z przodu (rozmiar 205/40R13) i dwa napędzane z tyłu (265/50R16). Samochód zainspirowany był oczywiście słynnym Tyrellem P34.No i jak przystało na pojazd inspirowany bolidem F1, postanowiono też dać mu odpowiednio mocny silnik. Konkretnie 8,2-litrowe V8 Cadillaca. A żeby na pewno mocy było dość, to dołożono jeszcze dwie turbosprężarki. Nie wiadomo ile to dokładnie miało mocy. Podobno 600 KM. Na pewno na tyle dużo, że w rozpędzaniu się nie przeszkadzał nawet 3-biegowy automat. Całość ważyła 1302 kg. Według konstruktorów, pojazd mógł rozpędzić się do 322 km/h, lecz nie znaleziono nikogo dostatecznie odważnego, by to sprawdzić.W każdym razie wszystko to zamontowano w otwartym nadwoziu (do wyboru był dach materiałowy lub hardtop) z, jak przystało na pojazd marki Panther, luksusowo wyposażonym wnętrzem. W środku była klimatyzacja, telefon, telewizor, elektrycznie ustawiane siedzenia, elektroniczna deska rozdzielcza i automatycznie uruchamiany system gaśniczy.Powstały dwa egzemplarze, jeden z kierownicą po prawej, drugi po lewej stronie. Nie wiadomo ile kosztowały i czy ktokolwiek je kupił.W każdym razie ów szalony pomysł ostatecznie dobił markę Panther i w 1980 roku ogłosiła ona upadłość. Uważni czytelnicy zapewne zauważyli, ze kilka z powyżej omawianych modeli było produkowanych jeszcze po 1980 roku. Jak? Cóż, teraz historia robi się jeszcze bardziej osobliwa. Otóż zbankrutowaną markę wykupili... Koreańczycy. Konkretnie bogaty miłośnik motoryzacji, pan Young Chull Kim z Jindo Corporation. W każdym razie w 1981 roku wznowiono produkcję modeli Lima, De Ville i J72. Od razu jednak zabrano się do projektowania następcy Limy - modelu Kallista. W tym aucie powrócono do aluminiowego nadwozia, a także zmieniono mechanikę Vauxhalla na elementy pochodzące z Forda. Do wyboru były więc silniki czterocylindrowe 1.6 i 2.0, a także V6 Cologne o pojemnościach 2.8 i 2.9 litra. Silniki były łączone z cztero- lub pięciobiegowymi skrzyniami ręcznymi lub trzybiegowym "automatem".Pod marką Panther, Kallista była produkowana do 1990 roku i stanowiła podstawowy i najlepiej sprzedający się model brytyjsko-koreańskiego producenta.Jednocześnie rozpoczęto prace nad czymś zupełnie innym. Young Chull Kim wiedział, że marka potrzebuje czegoś nowoczesnego. Auta, które nie wygląda jakby było zabytkiem już w momencie premiery. I które nie kosztuje absurdalnych pieniędzy. Zlecił on więc inżynierom opracowanie małego, dwuosobowego auta z centralnie umieszczonym silnikiem. W założeniach, samochód miał być szybszy od Fiata X1/9,a  jednocześnie kosztować dużo mniej od aut Porsche czy Ferrari. Tak powstał prototyp Panther Solo.źródło: http://www.autozine.orgZostał zaprezentowany w 1984 roku i opierał się mocno na technice z popularnych Fordów. Silnik pochodził z Escorta XR3i - było to 1.6 z rodziny CVH o mocy 105 KM. Planowano też wersję z silnikiem od Escorta RS Turbo - 1.6 turbo o mocy 132 KM. Tylne zawieszenie Solo było po prostu zamontowanym na odwrót przednim zawieszeniem Escorta. Z Forda był też układ kierowniczy i hamulce.Nadwozie, oparte na stalowej ramie, było dwuczęściowe - dół był wykonany z włókien szklanych, zaś góra z aluminium. Stąd też wzięło się dwukolorowe malowanie.Niestety, w tym samym czasie na rynek weszła Toyota MR2. Young Chull Kim przejechał się jednym z pierwszych egzemplarzy tego auta i stwierdził, że nie ma najmniejszych szans, by jego mała brytyjska firma mogła konkurować z MR2 pod względem ceny i jakości wykonania. Dlatego postanowił, że trzeba przekonstruować auto. Nadal miało mieć centralnie umieszczony silnik. Ale miało być dużo bardziej zaawansowane technicznie. Drogie, ale nadal tańsze od Ferrari i tym podobnych.Powstał więc Panther Solo 2. Silnik nadal był od Forda, jednak teraz od Sierry Cosworth - dwulitrowe, szesnastozaworowe R4 z turbodoładowaniem o maksymalnej mocy 204 KM. Napęd zaś był przekazywany na wszystkie cztery koła. Układ przeniesienia napędu był opracowany w firmie Ferguson i opierał się na podzespołach Sierry 4x4. Rozdzielał on moc w stosunku 33% na przód i 67% na tył. Skrzynia biegów zaś miała pięć przełożeń. źródło: http://www.autozine.orgNadwozie też było ciekawe. Nawet nie tylko jeśli chodzi o nietypowo chowane (bo obracane) przednie reflektory. Jest to jedno z niewielu czteroosobowych aut z silnikiem umieszczonym centralnie. Z przodu było w prawdzie sporo miejsca (choć kierownica nie była do końca naprzeciw fotela), ale mało było osób dość niskich by wygodnie siedzieć z tyłu. Koncepcja auta 2+2 wymusiła też dość spory jak na tego typu pojazd rozstaw osi: 2530 mm. Strukturą nośną była stalowa rama, na którą nałożono nadwozie z włókien szklanych i aluminium. A miejscami także kevlaru i włókien węglowych. Dało to imponującą w tamtych czasach sztywność nadwozia. Niestety też sporą masę - twierdzono w prawdzie, że auto waży 1235 kg, ale mało kto w to wierzył. Na osiągnięcie 100 km/h potrzebowało w każdym razie 6,8 sekundy. źródło: http://www.autozine.orgZawieszenie było konstrukcją własną firmy Panther, ale w aucie nadal było sporo elementów z Forda. Choćby układ hamulcowy z Granady (z ABS!). Z Forda było też wiele przełączników na desce rozdzielczej. Co niezbyt zachęcało do zakupu bogatych klientów. A bogaci być musieli, bo zamiast początkowo zakładanych 20 000 funtów, Solo 2 miało kosztować 40 000 funtów! Do tego jakość wykonania była bardzo słaba. Mimo to auto było chwalone za bardzo dobre prowadzenie. W latach 1989-1990 powstało około 20 sztuk tego pojazdu (dokładnych danych brak). źródło: http://www.autozine.orgYoung Chull Kim nie doczekał się wejścia Solo 2 na rynek - w 1987 roku sprzedał markę Panther firmie SsangYong. Nowy właściciel zakończył produkcję Kallisty w 1990 roku po czym zamknął zakłady w Wielkiej Brytanii i przeniósł wszystko do Korei. Do 1992 roku powstało tam jeszcze 78 sztuk zmodernizowanej, szerszej o 4 cm Kallisty. Tym razem jednak auto było oferowane jako SsangYong Kallista. Część z nich sprzedano w Europie. I na tym praktycznie zakończyła się historia marki Panther. Jeszcze w 2001 roku Robert Jankel odkupił prawa do marki Panther od koreańskich właścicieli i zamierzał zbudować nowy samochód, nazwany Solo 3. Miał on być produkowany w USA. Niestety, Jankel zmarł w 2005 roku i projekt nigdy nie został ukończony.Marka Panther przeszła bardzo ciekawą drogę. Budowała wysokiej jakości auta naśladujące dawne samochody, futurystyczne dziwadła, drogie i ekskluzywne auta bazujące na tanich i popularnych aż w końcu stałą się własnością Koreańczyków, którzy nie bardzo wiedzieli co z nią zrobić. Nigdy w sumie nie stworzyła auta które miałoby szanse na sukces rynkowy, a mimo to istniała przez wiele lat. Cóż, temat na Autobezsens jak się patrzy.

Honda Jazz (2002-2008), czyli proste i przestronne auto. Oto jego wady i zalety

Honda Jazz (2002-2008), czyli proste i przestronne auto. Oto jego wady i zalety

Pod względem przestrzeni, Jazz może powalczyć z samochodami kompaktowymi. Auto ma jednak kilka wad, o których trzeba wiedzieć przed zakupem. Honda Jazz drugiej generacji została...Post Honda Jazz (200Pod względem przestrzeni, Jazz może powalczyć z samochodami kompaktowymi. Auto ma jednak kilka wad, o których trzeba wiedzieć przed zakupem.Honda Jazz drugiej generacji została zaprezentowana w 2001 roku na salonie samochodowym w Genewie. To właśnie tym modelem japoński producent chciał zawalczyć o miejsce na europejskim rynku małych aut, gdzie królują takie konstrukcje jak Volkswagen Polo, Renault Clio czy Ford Fiesta. Do sprzedaży weszło w 2002 roku, a jego produkcję zakończono w 2008 roku, kiedy na rynku pojawiła się trzecia generacja modelu.W przeciwieństwie do większego Civica, Honda Jazz trafiająca na Stary Kontynent była produkowana w Japonii. Dla niektórych jest to wyznacznik jakości, ale i w tych autach zdarzają się usterki. Auto było również sprzedawane w USA i Japonii, tam jednak nosiło nazwę Fit. W 2005 roku auto przeszło facelifting. Zmiany nadwozia były jednak kosmetyczne.To małe auto pochodzące z Japonii było sprzedawane tylko w jednej wersji nadwoziowej. Wprawdzie producent twierdzi, że jest to 5-drzwiowy hatchback, ale stylistyką przypomina nieco małego vana.Pojemność bagażnika dorównuje kompaktomMimo że samochód ma 3,85 metra długości i jest krótszy od wspomnianej wcześniej konkurencji z podobnego rocznika produkcji, to w środku jest naprawdę sporo miejsca. Jeżeli chodzi o przestronność części pasażerskiej, Jazz może konkurować z hatchbackami klasy kompakt. Dochodzi do tego bardzo funkcjonalna możliwość składania siedziska tylnych siedzeń, dzięki czemu możemy przewieść większy ładunek za przednimi fotelami, nie składając oparcia tylnej kanapy.Nie obędzie się jednak bez łyżki dziegciu, gdyż auto cierpi na usterki elektryczne. W ubiegłych latach przeprowadzono nawet akcje serwisowe związane z tą kwestią. Usuwano m.in. problem z przełącznikiem świateł. Słaba stroną Hondy jest również klimatyzacja. Zatykające się kanały powietrza powodują, że szyby szybko parują. Wadą wnętrza jest również jego słabe wyciszenie.Honda Jazz – silnikiNiestety decydując się na Hondę Jazz do wyboru będziemy mieli tylko dwa silniki. Jest to wynik bardzo słaby. Dochodzi do tego brak diesla w ofercie. Wprawdzie jest to małe auto, ale nawet w tej klasie chcąc zawalczyć o europejskiego klienta, warto mieć taką jednostkę w ofercie. W benzyniakach nie znajdziemy również legendarnego rozwiązania Hondy, czyli zmiennych faz rozrządu V-TEC.Do wyboru mamy zatem benzynową jednostkę 1,2 litra 78 KM lub 1,4 litra 83 KM. Oba silniki mają oznaczenie i-DSI i są do siebie bardzo podobne. Liczą po cztery cylindry, osiem zaworów na jednym wałku rozrządu oraz dwie świece na cylinder. Nie są specjalnie elastyczne ani mocne. Do setki mocniejszy Jazz rozpędza się w 11,9 sekundy.Mimo różnicy w pojemności spalanie niewiele się różni. Auto średnio zużywa około 6,5 litra na 100 km w cyklu mieszanym, czyli mniej więcej tyle co konkurencja. Zaletą tych silników jest ich prostota, dzięki czemu nie sprawiają większych kłopotów. Warto jedynie raz na pewien czas wyregulować luzy zaworowe. Nie ma zatem co się zastanawiać nad słabszą wersją. I tak w obu przypadkach dynamiczna jazda w trasie może być męcząca.Warto dodać, że przy poszukiwaniu auta używanego należy darować sobie egzemplarze z automatyczną skrzynią CVT. Auto z tak małą mocą słabo z nią współpracuje, a dodatkowo jest dużo bardziej awaryjna od przekładni manualnej. Poza Europą w ofercie był również silnik 1,5 litra oraz możliwość zamówienia wersji z napędem 4×4.Honda Jazz test Europ NCAP – bezpieczeństwo:Honda Jazz – zawieszenie i… korozjaUkład zawieszenia zarówno z przodu, jak i z tyłu jest standardowy. W przedniej części znajdziemy kolumny McPherson, a z tyłu belkę skrętną. Jest to sprawdzone połączenia i w połączeniu stosunkowo niewielka masą auta, trwałe.Niestety Honda Jazz jest podatna na korozję, co jest domeną większości samochodów japońskich. Rdza może się pojawiać nie tylko na nadwoziu, ale także na elementach tylnego zawieszania. Warto zatem zadbać o nałożenie powłoki antykorozyjnej na podwozie u specjalisty.Honda Jazz – sprzedaż i oferta rynkowaW salonie mały Japończyk nie był tani w zakupie i dlatego jego sprzedaż w Polsce nie należała do najwyższych. Jednak ze względu na dobrą opinię, cieszy się sporym zainteresowaniem na rynku aut używanych. Jeśli więc szukasz Hondy Jazz w komisach, na giełdzie, czy ogłoszeniach w internecie, zapewne w większości natkniesz się na egzemplarze z importu. Ceny zaczynają się od około 10 tysięcy złotych. Za egzemplarze z końca produkcji trzeba zapłacić około 18 tysięcy złotych. Ceny Hondy są porównywalne do Volkswagena Polo i nieco wyższe od Forda Fiesty.Używana Honda Jazz – nasza opiniaPoza korozją i drobnymi usterkami wnętrza Honda Jazz to auto niezawodne. Niestety mały wybór silników oraz ich niska moc wykreślają osoby lubiące nieco dynamiczniejszą jazdę z grona potencjalnych nabywców. Jeżeli jednak komuś niedostatki mocy nie przeszkadzają i użytkuje auto przez większość czasu w mieście, to Jazz może mu się spodobać.Dużym plusem jest jego przestronność, dzięki czemu mogą się nim zainteresować osoby szukające auta klasy kompakt i zaoszczędzić w ten sposób trochę pieniędzy. Trzeba jednak pamiętać, że Jazz w trasie będzie sobie radził gorzej niż przykładowo Renault Megane czy Ford Focus.ZALETY:przestronne wnętrze i duży bagażnikmożliwość złożenia tylnego siedziska bez składania oparciaprosty i trwały silnik oraz zawieszenie, ale…WADY:… mały wybór silników oraz brak diesla w oferciepodatność na korozjęniska moc oferowanych silników nawet jak na tak małe autoHonda Jazz II – dane techniczne:Produkcja w latach: 2002 – 2008 Silniki: benzynowe: 1.2 i-DSI 78KM, 1.4 i-DSI 83KM Rodzaje skrzyń biegów: 5-biegowa manualna, 5-biegowa automatyczna CVTG Rodzaje napędu: przedni, AWD Długość: 3850 mm Szerokość: 1680 mm Wysokość: 1530 mm Masa własna: 1000 – 1050 kg Liczba miejsc: 5Sprawdź pozostałe opinie o autach używanych w naszym serwisie w tym miejscu.Post Honda Jazz (2002-2008), czyli proste i przestronne auto. Oto jego wady i zalety pojawił się poraz pierwszy w MotoDay.pl.

Replika Veyrona za 125 tys. dolarów

Replika Veyrona za 125 tys. dolarów

Budowanie replik samochodów wciąż dostępnych na rynku jest najczęściej fatalne w skutkach. Powstają samochody, które wykonane są przeciętnie, a ich ceny są bardziej niż odstraszające. Auto od Santana Budowanie replik samochodów wciąż dostępnych na rynku jest najczęściej fatalne w skutkach. Powstają samochody, które wykonane są przeciętnie, a ich ceny są bardziej niż odstraszające. Auto od Santana Innovative Design jest w tej kategorii ekstremum.Czytaj więcej w Autokult.pl