Przygotowanie auta na sezon letni

Przygotowanie auta na sezon letni

CarTech4x4 przedstawia klasyczną wyprawówkę

Samochód kupiliśmy do tuningu jako seryjny Nissan Patrol, auto nigdy nie jeździło w terenie - nawet tym lekkim, było to poprostu miejski samochód. Jak w każdym 10 letnim aucie było parę rzeczy do poprSamochód kupiliśmy do tuningu jako seryjny Nissan Patrol, auto nigdy nie jeździło w terenie - nawet tym lekkim, było to poprostu miejski samochód. Jak w każdym 10 letnim aucie było parę rzeczy do poprawienia. I tak po dokonaniu pełnego przeglądu z wymianami, w tym układ hamulcowy i kierowniczy, zadbaliśmy o całe wyposażenie fabryczne, aby było w pełni sprawne, od klimy począwszy na podśwetleniu zegarów oraz przełączników skończywszy.Czytaj więcej w Autokult.pl

Kiedy zakładać letnie opony i jak sprawdzić czy się nadają do jazdy

Kiedy zakładać letnie opony i jak sprawdzić czy się nadają do jazdy

Czy to już jest czas na letnie ogumienie?

Czy to już jest czas na letnie ogumienie?

Używana Toyota RAV4 2,0 [1995-2000] - SUV na każdą kieszeń - poradnik kupującego

Używana Toyota RAV4 2,0 [1995-2000] - SUV na każdą kieszeń - poradnik kupującego

To już ostatnie z aut z cyklu „Używany SUV na każdą kieszeń". Tym razem sprawdzimy rynkowego pewniaka, czyli Toyotę Rav-4, która w swoim czasie zajmowała pierwsze miejsca w rankingach niezawodności. JTo już ostatnie z aut z cyklu „Używany SUV na każdą kieszeń". Tym razem sprawdzimy rynkowego pewniaka, czyli Toyotę Rav-4, która w swoim czasie zajmowała pierwsze miejsca w rankingach niezawodności. Jak takie auto będzie się spisywało po wielu latach eksploatacji i na co warto zwracać uwagę?Czytaj więcej w Autokult.pl

Mitsubishi Space Star - test [wideo]

Mitsubishi Space Star - test [wideo]

W czasach kiedy coraz bardziej za atrakcyjność auta odpowiada jego "lifestylowy" charakter i wygląd trudno rywalizować z konkurencją będąc jedynie prostym graczem. Czy auta będące głosem rozW czasach kiedy coraz bardziej za atrakcyjność auta odpowiada jego "lifestylowy" charakter i wygląd trudno rywalizować z konkurencją będąc jedynie prostym graczem. Czy auta będące głosem rozsądku w tak formującym się świecie motoryzacji są warte uwagi?Czytaj więcej w Autokult.pl

Mercedes 500 SL R129 1993 – 25500 PLN – Warszawa

Wiadomo, że każdy z nas chciałby kupić auto w jak najlepszym stanie, by po prostu cieszyć się z jazdy. Czasami jednak warto mierzyć siły na zamiary, a samochód do poprawek może kosztować ledwie połowę tego, ile byśmy musieli zapłacić za wypielęgnowane cacko. Mercedes 500 SL R129...Wiadomo, że każdy z nas chciałby kupić auto w jak najlepszym stanie, by po prostu cieszyć się z jazdy. Czasami jednak warto mierzyć siły na zamiary, a samochód do poprawek może kosztować ledwie połowę tego, ile byśmy musieli zapłacić za wypielęgnowane cacko. Mercedes 500 SL R129 z ogłoszenia ma swoje niedociągnięcia, jednak wciąż mamy tu […] Post Mercedes 500 SL R129 1993 – 25500 PLN – Warszawa pojawił się poraz pierwszy w Giełda klasyków.

Mercedes SL 500 R129 1996 – 27000 PLN – Częstochowa

Wiadomo, że każdy z nas chciałby kupić auto w jak najlepszym stanie, by po prostu cieszyć się z jazdy. Czasami jednak warto mierzyć siły na zamiary, a samochód do poprawek może kosztować 1/3 tego, ile byśmy musieli zapłacić za wypielęgnowane cacko. Mercedes SL 500 R129 z...Wiadomo, że każdy z nas chciałby kupić auto w jak najlepszym stanie, by po prostu cieszyć się z jazdy. Czasami jednak warto mierzyć siły na zamiary, a samochód do poprawek może kosztować 1/3 tego, ile byśmy musieli zapłacić za wypielęgnowane cacko. Mercedes SL 500 R129 z ogłoszenia pochodzi ze słonecznej Kalifornii, co tradycyjnie dla ciepłego […] Post Mercedes SL 500 R129 1996 – 27000 PLN – Częstochowa pojawił się poraz pierwszy w Giełda klasyków.

Volkswagen Golf R420 potwierdzony. Będzie miał sporo mocy

Ponad 400 KM pod maską i napęd na cztery koła. To najważniejsze cechy nowego Golfa R420, ale nie tylko na nie warto zwrócić uwagę. Dr...Post Volkswagen Golf R420 potwierdzony. Będzie miał sporo mocy pPonad 400 KM pod maską i napęd na cztery koła. To najważniejsze cechy nowego Golfa R420, ale nie tylko na nie warto zwrócić uwagę.Dr Heinz-Jakob Neusser potwierdził w rozmowie z dziennikarzami magazynu CAR, że Volkswagen pracuje nad modelem Golf R420, który wejdzie do seryjnej produkcji jeszcze w tym roku. Patrząc na parametry, może to być najlepszy hot hatch ostatnich lat.Wcześniej Volkswagen przedstawił model Golf R400, ale ostatecznie stwierdził, że podniesienie nieco moc wersji koncepcyjnej, stąd nowa nazwa Golf R420. Tym samym pod maskę trafi około 420 KM generowanych z turbodoładowanego silnika o pojemności zaledwie dwóch litrów. Turbiny z pewnością będą miały sporo pracy. Auto dostanie też napęd na cztery koła.Jeśli chodzi o wygląd, auto będzie bardzo podobne do Golfa R i modelu koncepcyjnego Golf R400 (widoczny na zdjęciu powyżej). Dostanie co prawda nieco nowych dodatków, ale ze względu na to, że to projekt przeznaczony do produkcji seryjnej, musi być jak najbardziej zbliżony do swoich słabszych braci.Volkswagen podaje, że prezentacja modelu Golf R420 nastąpi we wrześniu tego roku na Targach Samochodowych we Frankfurcie. Do sprzedaży auto trafi pod koniec tego roku, a najpóźniej na początku 2016. Niemiecki koncern zdradził też, że do tego czasu zobaczymy jeszcze kilka innych, nowych odmian modelu Golf GTI.Jaka będzie cena Golfa R420? Magazyn CAR podaje, że będzie to mniej niż 50 tysięcy euro. Zatem różnica w cenie pomiędzy Golfem R, a R420 będzie dość spora bo ponad 10 tysięcy euro. Najtańszym z hot hatchy w ofercie Volkswagena pozostanie Golf GTI, którego można kupić za około 37 tysięcy euro.Post Volkswagen Golf R420 potwierdzony. Będzie miał sporo mocy pojawił się poraz pierwszy w MotoDay.pl.

Honda Jazz (2002-2008), czyli proste i przestronne auto. Oto jego wady i zalety

Honda Jazz (2002-2008), czyli proste i przestronne auto. Oto jego wady i zalety

Pod względem przestrzeni, Jazz może powalczyć z samochodami kompaktowymi. Auto ma jednak kilka wad, o których trzeba wiedzieć przed zakupem. Honda Jazz drugiej generacji została...Post Honda Jazz (200Pod względem przestrzeni, Jazz może powalczyć z samochodami kompaktowymi. Auto ma jednak kilka wad, o których trzeba wiedzieć przed zakupem.Honda Jazz drugiej generacji została zaprezentowana w 2001 roku na salonie samochodowym w Genewie. To właśnie tym modelem japoński producent chciał zawalczyć o miejsce na europejskim rynku małych aut, gdzie królują takie konstrukcje jak Volkswagen Polo, Renault Clio czy Ford Fiesta. Do sprzedaży weszło w 2002 roku, a jego produkcję zakończono w 2008 roku, kiedy na rynku pojawiła się trzecia generacja modelu.W przeciwieństwie do większego Civica, Honda Jazz trafiająca na Stary Kontynent była produkowana w Japonii. Dla niektórych jest to wyznacznik jakości, ale i w tych autach zdarzają się usterki. Auto było również sprzedawane w USA i Japonii, tam jednak nosiło nazwę Fit. W 2005 roku auto przeszło facelifting. Zmiany nadwozia były jednak kosmetyczne.To małe auto pochodzące z Japonii było sprzedawane tylko w jednej wersji nadwoziowej. Wprawdzie producent twierdzi, że jest to 5-drzwiowy hatchback, ale stylistyką przypomina nieco małego vana.Pojemność bagażnika dorównuje kompaktomMimo że samochód ma 3,85 metra długości i jest krótszy od wspomnianej wcześniej konkurencji z podobnego rocznika produkcji, to w środku jest naprawdę sporo miejsca. Jeżeli chodzi o przestronność części pasażerskiej, Jazz może konkurować z hatchbackami klasy kompakt. Dochodzi do tego bardzo funkcjonalna możliwość składania siedziska tylnych siedzeń, dzięki czemu możemy przewieść większy ładunek za przednimi fotelami, nie składając oparcia tylnej kanapy.Nie obędzie się jednak bez łyżki dziegciu, gdyż auto cierpi na usterki elektryczne. W ubiegłych latach przeprowadzono nawet akcje serwisowe związane z tą kwestią. Usuwano m.in. problem z przełącznikiem świateł. Słaba stroną Hondy jest również klimatyzacja. Zatykające się kanały powietrza powodują, że szyby szybko parują. Wadą wnętrza jest również jego słabe wyciszenie.Honda Jazz – silnikiNiestety decydując się na Hondę Jazz do wyboru będziemy mieli tylko dwa silniki. Jest to wynik bardzo słaby. Dochodzi do tego brak diesla w ofercie. Wprawdzie jest to małe auto, ale nawet w tej klasie chcąc zawalczyć o europejskiego klienta, warto mieć taką jednostkę w ofercie. W benzyniakach nie znajdziemy również legendarnego rozwiązania Hondy, czyli zmiennych faz rozrządu V-TEC.Do wyboru mamy zatem benzynową jednostkę 1,2 litra 78 KM lub 1,4 litra 83 KM. Oba silniki mają oznaczenie i-DSI i są do siebie bardzo podobne. Liczą po cztery cylindry, osiem zaworów na jednym wałku rozrządu oraz dwie świece na cylinder. Nie są specjalnie elastyczne ani mocne. Do setki mocniejszy Jazz rozpędza się w 11,9 sekundy.Mimo różnicy w pojemności spalanie niewiele się różni. Auto średnio zużywa około 6,5 litra na 100 km w cyklu mieszanym, czyli mniej więcej tyle co konkurencja. Zaletą tych silników jest ich prostota, dzięki czemu nie sprawiają większych kłopotów. Warto jedynie raz na pewien czas wyregulować luzy zaworowe. Nie ma zatem co się zastanawiać nad słabszą wersją. I tak w obu przypadkach dynamiczna jazda w trasie może być męcząca.Warto dodać, że przy poszukiwaniu auta używanego należy darować sobie egzemplarze z automatyczną skrzynią CVT. Auto z tak małą mocą słabo z nią współpracuje, a dodatkowo jest dużo bardziej awaryjna od przekładni manualnej. Poza Europą w ofercie był również silnik 1,5 litra oraz możliwość zamówienia wersji z napędem 4×4.Honda Jazz test Europ NCAP – bezpieczeństwo:Honda Jazz – zawieszenie i… korozjaUkład zawieszenia zarówno z przodu, jak i z tyłu jest standardowy. W przedniej części znajdziemy kolumny McPherson, a z tyłu belkę skrętną. Jest to sprawdzone połączenia i w połączeniu stosunkowo niewielka masą auta, trwałe.Niestety Honda Jazz jest podatna na korozję, co jest domeną większości samochodów japońskich. Rdza może się pojawiać nie tylko na nadwoziu, ale także na elementach tylnego zawieszania. Warto zatem zadbać o nałożenie powłoki antykorozyjnej na podwozie u specjalisty.Honda Jazz – sprzedaż i oferta rynkowaW salonie mały Japończyk nie był tani w zakupie i dlatego jego sprzedaż w Polsce nie należała do najwyższych. Jednak ze względu na dobrą opinię, cieszy się sporym zainteresowaniem na rynku aut używanych. Jeśli więc szukasz Hondy Jazz w komisach, na giełdzie, czy ogłoszeniach w internecie, zapewne w większości natkniesz się na egzemplarze z importu. Ceny zaczynają się od około 10 tysięcy złotych. Za egzemplarze z końca produkcji trzeba zapłacić około 18 tysięcy złotych. Ceny Hondy są porównywalne do Volkswagena Polo i nieco wyższe od Forda Fiesty.Używana Honda Jazz – nasza opiniaPoza korozją i drobnymi usterkami wnętrza Honda Jazz to auto niezawodne. Niestety mały wybór silników oraz ich niska moc wykreślają osoby lubiące nieco dynamiczniejszą jazdę z grona potencjalnych nabywców. Jeżeli jednak komuś niedostatki mocy nie przeszkadzają i użytkuje auto przez większość czasu w mieście, to Jazz może mu się spodobać.Dużym plusem jest jego przestronność, dzięki czemu mogą się nim zainteresować osoby szukające auta klasy kompakt i zaoszczędzić w ten sposób trochę pieniędzy. Trzeba jednak pamiętać, że Jazz w trasie będzie sobie radził gorzej niż przykładowo Renault Megane czy Ford Focus.ZALETY:przestronne wnętrze i duży bagażnikmożliwość złożenia tylnego siedziska bez składania oparciaprosty i trwały silnik oraz zawieszenie, ale…WADY:… mały wybór silników oraz brak diesla w oferciepodatność na korozjęniska moc oferowanych silników nawet jak na tak małe autoHonda Jazz II – dane techniczne:Produkcja w latach: 2002 – 2008 Silniki: benzynowe: 1.2 i-DSI 78KM, 1.4 i-DSI 83KM Rodzaje skrzyń biegów: 5-biegowa manualna, 5-biegowa automatyczna CVTG Rodzaje napędu: przedni, AWD Długość: 3850 mm Szerokość: 1680 mm Wysokość: 1530 mm Masa własna: 1000 – 1050 kg Liczba miejsc: 5Sprawdź pozostałe opinie o autach używanych w naszym serwisie w tym miejscu.Post Honda Jazz (2002-2008), czyli proste i przestronne auto. Oto jego wady i zalety pojawił się poraz pierwszy w MotoDay.pl.

Przemyślenia: auta do sportu

Przemyślenia: auta do sportu

Dziś praktycznie bez zdjęć, sam tekst. Temat dość niszowy i bez dziwnych aut. Ale od dłuższego czasu mi chodził po głowie i teraz się trafił mały impuls by zrobić wpis.Ostatnio na jednej z grup na FB pojawiło się ogłoszenie sprzedaży BMW E30. Auto przygotowane całkiem nieźle do rajdów z ceną prawie 50 000 zł. Sam widziałem tylko parę zdjeć i przeczytałem specyfikację, więc bez obejrzenia auta i sprawdzenia co i jak w nim jest w rzeczywistości zrobione, ciężko jest mi jednoznacznie ocenić, czy faktycznie auto jest warte swojej ceny. Z resztą, abstrahując od tego konkretnego egzemplarza, po moich doświadczeniach z E36, żadne auto marki BMW nie jest dla mnie warte nawet złotówki. Niezależnie od rocznika, stanu, modelu itd. No, ostatecznie za obecne M5 (serii F10) mogę dać te 1 zł 20 gr, bo nawet ładne jest. No ale to mój przypadek. Zmieniłem BMW na Opla i jeździ mi się lepiej.Wracając jednak do tematu, owe E30 tanie w każdym razie nie jest. Co skutkuje tym, że od razu rozpętała się burza w komentarzach. Opisana powyżej sytuacja nie jest ani pierwszą, ani ostatnią, w której cena auta przygotowanego do sportu wywołuje emocje. No i dziś jest taki przemyśleniowy wpis, gdzie próbuję się zastanowić jak to właściwie jest ze sprzedażą takiego samochodu.Bo samochód rajdowy/wyścigowy to specyficzny przypadek. Gdyby ktoś zasugerował cenę 50 000 zł za zwykłe BMW E30 to z miejsca byłby uznany za świra i nie byłoby problemu. Kontrowersje budzi to przygotowanie do sportu. Szczególnie, że jest to dość szerokie pojęcie. Dwa pozornie identyczne auta mogą się kompletnie różnić właśnie przez podejście do przekształcenia ich w rajdówki. Jedno może mieć porządną klatkę, świetne zawieszenie, wszystko składane na nowych częściach. Drugie może mieć takie same części, ale używane (a często i zużyte), klatkę pospawaną z byle jakich rur itd. Jednym można bez obaw jechać w zawodach i walczyć o dobre pozycje, drugim trzeba się cieszyć, jeśli w ogóle dojedzie się do mety. Wśród osób sprzedających auta do sportu są dwie szkoły. Jedna to wystawić jakoś tanio, żeby szybko się sprzedało i zaakceptować, że na tym hobby się traci. Auto wtedy w kilka chwil zmienia właściciela, a dotychczasowy użytkownik może szukać nowej rajdówki. Tak było z moim E36. Kosztowało 5500, zostało sprzedane za niewiele więcej. I to mimo, że podczas użytkowania władowałem w nie kilkanaście tyś na wyposażenie rajdowe i naprawy (szczególnie właśnie na naprawy - przeklęta bawarska "solidność"). Auto miało nadwozie w bardzo przyzwoitym stanie, zdrowy silnik, amortyzatory Bilstein B6 ze sprężynami Eibach, poliuretany (czyli zawieszeniowo to samo co wspomniane na początku E30). Plus fotele kubełkowe oraz pasy z homologacją FIA. Do tego pousuwane wszystkie awarie, wycieki, powymieniane czujniki (w większości na nowe). Nie była to profesjonalna rajdówka, ale do amatorskich imprez w sam raz. Obecny właściciel bardzo zadowolony. Ja w sumie też, bo kupił je ode mnie kolega, który dba o ten wóz. No i nie musiałem nawet pisać ogłoszenia, a potem walczyć z oglądaczami, którzy szukają auta bez najmniejszej rysy, co to Niemiec nim tylko od imigrantów uciekał. Czy coś takiego. "Auto dobrze utrzymane, wnętrze dokładnie umyte! Okazja!"Opel kosztował więcej. Ale ma klatkę bezpieczeństwa, skrzynię z elementami Quaife i jeszcze parę rajdowych bajerów. Gdy spojrzałem na ceny nowych części Quaife, które mam w nim zamontowane, to wyszło, że kupiłem samochód za nie tak dużo więcej niż kosztowała w nim skrzynia biegów. Owszem, auto nadal wymaga ogarnięcia paru rzeczy, tańszych i droższych, ale liczyłem się z tym je kupując. W końcu cena była dość rozsądna i jakoś jedną imprezę tym przejechałem. Robiąc lepszy wynik, niż kiedykolwiek w BMW.Dlaczego oba samochody zostały sprzedane relatywnie tanio? Bo to nic, że np. nowe amortyzatory przednie które zamontowałem w E36 kosztowały mnie 1600 zł. W momencie zamontowania ich w aucie i przejechania pierwszej imprezy, stały się one elementami używanymi. Nadal w świetnym stanie, ale używanymi. Więc dodawanie do ceny auta tyle, ile kosztują nowe takie amortyzatory nie wydaje się rozsądne. Podobnie z Oplem i jego skrzynią biegów. I tu dochodzimy do drugiej szkoły sprzedawania auta do sportu.Owa druga szkoła polega na oczekiwaniu, że inwestycja się zwróci. Albo przynajmniej wyjdziemy na zero. Wystawiamy więc rajdówkę za sumę cen części w niej zamontowanych. No bo w końcu przejechały tylko dwa rajdy. No to prawie jak nowe. Prawie. A teraz postawmy się w sytuacji kupującego: ma wydać pieniądze na rajdowe auto używane (i to w sporcie, a nie dojazdy na działkę i z powrotem), które kosztuje mniej więcej tyle, lub niewiele taniej, co zbudowanie takiego samego od podstaw. Do tego w przypadku samochodów do sportu zawsze jest ryzyko, że prosta naprawa zamieni się w kombinowanie "co autor miał na myśli" - w tych autach wiele rzeczy jest w końcu robionych wedle inwencji osoby, która je budowała (co jest absolutnie normalne). Innymi słowy szukamy klienta, który: ma dużo pieniędzy, chce się ścigać i bardzo zależy mu na czasie. Bo jakby takiemu klientowi na czasie nie zależało, to budowałby albo zleciłby budowę takiego wozu od podstaw, po swojemu. Tym samym zdajmy sobie pytanie: ilu jest niecierpliwych, bogatych klientów na rajdówki? No, delikatnie mówiąc niewielu.Zazwyczaj kończy się to rozmontowaniem auta na części i sprzedawaniem po kawałku (co pozwala w prawdzie odzyskać całkiem ładną sumę, ale zawsze jest ryzyko, że coś nam zostanie i nie będziemy mogli się tego pozbyć), albo przejściem do pierwszej szkoły. Ewentualnie, w ekstremalnych przypadkach, auto rdzewieje pod płotem bo właściciel z ceny nie zejdzie. A im bardziej rdzewieje, tym ta cena głupiej wygląda.I co w związku z tym? I nic. Jak widać wszystko zweryfikuje rynek. Jeśli cena za wspomniane na początku E30 jest za wysoka, auto nie zostanie sprzedane. Tyle w temacie. Czy sprzedający wtedy obniży cenę, czy da sobie spokój z próbą sprzedaży, czy wysadzi ten wóz w powietrze, to już jego/jej sprawa. Absurdalna jest natomiast dyskusja z tym powiązana.Od tych, którzy twierdzą, że rajdowe E30 318is da się złożyć za niewiele ponad 10 000 PLN (przez trudną dostępność bazowych aut, w tej cenie ciężko ostatnio kupić seryjne w znośnym stanie), po tych przeginających w drugą stronę. Totalnie rozbroił mnie ten argument jednego z obrońców ceny tego auta:No to jeśli wożenie auta na lawecie jest powodem do podbijania ceny, to uświadomiłem sobie właśnie, że strasznie dużo straciłem na E36. Na lawecie w prawdzie go nie woziłem (poza jednym przypadkiem), ale jakby policzyć ile paliwa poszło na dojazdy do mechanika! Jakie to jest niesamowite - to jak powiedzieć kupującemu: "Musi Pan/Pani zapłacić więcej, bo mieszkam w takim miejscu, że musiałem daleko wozić auto, żeby było zrobione". Wspaniała logika!Doprawdy, nie wiem czemu ludziom tak zależy na udowadnianiu wszystkim w internecie, że auto, którego w wielu wypadkach nie widzieli na oczy, jest lub nie jest warte swojej ceny. Jakieś kompleksy? Chęć udowodnienia jakimi to są znawcami handlu i tematyki budowy rajdówek? Z resztą, to dotyczy nie tylko tematu aut do sportu, ale aut ogólnie. Owszem, są świry, które wystawiają np. zardzewiałego Fiata 126p z 1998 roku za 100 000 PLN jako "KLASYK PRLU". Są też świry wystawiające tego samego Fiata za 20 000 zł jako "IDEALNA BAZA NA RAJDÓWKĘ". Ale z dyskusji z nimi i obrzucania się obelgami nie wynika nic. Można się pośmiać, pożartować. Ale robienie z tego powodu awantury w internecie gdzie grono zwolenników i przeciwników ceny walczy do zajeżdżenia klawiatur doprawdy nie ma sensu. Że jest to sztuczne podbijanie/zaniżanie ceny danego modelu/typu auta? Coś w stylu spekulacji? I jak niby obrzucanie się wyzwiskami na facebooku ma ten problem rozwiązać? Jak dla mnie wystarczy kupować/nie kupować (zależnie od tego po której stronie "wojny cenowej" się stoi). W sumie właśnie wyszło, że skoro nie powinno się robić awantur, to wpisu na blogu tym bardziej nie ma sensu tworzyć. No ale, że już go napisałem, a ten blog ma "bezsens" w nazwie, to publikuję.

Dowiedz się co kupujesz – silniki [część 1]

Autokult

Dowiedz się co kupujesz – silniki [część 1]

Kupowanie auta używanego bez wiedzy o nim jest dość ryzykowne, zwłaszcza nowszego, które może przysporzyć nie lada problemów. Są samochody, które stosunkowo udane mają ukryte w niektórych wersjach droKupowanie auta używanego bez wiedzy o nim jest dość ryzykowne, zwłaszcza nowszego, które może przysporzyć nie lada problemów. Są samochody, które stosunkowo udane mają ukryte w niektórych wersjach drogie w obsłudze rozwiązania. Warto o nich wiedzieć, ale nie lada wyzwaniem jest poznać wszystkie. Nie będę w tym artykule wymieniał wszystkich przykładów i konkretnych modeli, ale przeczytacie w nim na co należy zwracać uwagę i czego się wystrzegać.Czytaj więcej w Autokult.pl

Jak nie można parkować samochodu?

Jak nie można parkować samochodu?

Używany Ford Mondeo MK3. Największe problemy i wady modelu. Warto kupić?

Używany Ford Mondeo MK3. Największe problemy i wady modelu. Warto kupić?

Używane samochody pofirmowe -  na co zwrócić uwagę oraz zalety i wady takich ofert

Używane samochody pofirmowe - na co zwrócić uwagę oraz zalety i wady takich ofert

Kia Sorento I. Wady, zalety i problemy. Czy warto kupić używany model?

Kia Sorento I. Wady, zalety i problemy. Czy warto kupić używany model?

Powierzenie samochodu służbowego pracownikowi

Powierzenie samochodu służbowego pracownikowi

Test Hyundai IONIQ hybrid, czyli hybryda może się podobać

Test Hyundai IONIQ hybrid, czyli hybryda może się podobać

Hyundai był pierwszym producentem, który rozpoczął masową produkcję samochodów napędzanych wodorem. Do 2020 roku koreańska marka planuje zgromadzić w swojej ofercie 22 ekologiczne modele, w tym 12 hybryd, 6PHEV, 2 elektryczne oraz 2 wodorowe. Hyundai wjeżdża na parking z napisem ,,dbamy o ekologię" nowym modelem IONIQ, który będzie niebawem dostępny w 3 różnych wariantach napędu - elektryczny, hybrydowy typu plug-in oraz zwykły hybrydowy. Auto z głównego zdjęcia to klasyczna hybryda, która właśnie pojawiła się w ofercie Hyundai`ja. Czy IONIQ będzie mocnym, hybrydowym graczem na rynku?Jeśli chodzi o wygląd to moim zdaniem jest po prostu ładny i z pewnością będzie rzucał, rzuca się w oczy bardziej niż jego konkurencja. Czasem bywa tak, że marka wypuszczając nowy model na rynek opiera się na podzespołach, choćby płycie podłogowej na jakimś innym modelu. W przypadku IONIQ jest zupełnie odwrotnie. Jest to auto zbudowane na nowej, innej płycie podłogowej od pozostałych modeli Hyundai`ja. Najprawdopodobniej chodziło tutaj o to by uzyskać jak najniższe spalanie razem z jak najmniejszym oporem powietrza, który w przypadku IONIQ wynosi zaledwie 0,24.Wymiary. Auto posiada 447cm długości x 182cm szerokości x 145 wysokości. Prześwit w IONIQ wynosi 14cm, czyli standardowo jak na ten segment. Jeśli chodzi o wygląd to cały prezentuje się dość atrakcyjnie, zwłaszcza jak na hybrydę. Tyłek dość ładnie nakreślony, jak widać na powyższym zdjęciu kolor marina blue bez wątpienia jest jednym z ciekawszych w ofercie. Zintegrowany tylny zderzak który powiedzmy dzieli tylną szybę na dwie części dodaje sportowego akcentu. Niestety takie umiejscowienie zderzaka wydaje się jakby zabierało dość dużo pola widzenia. Tak pomyślałem, gdy IONIQa zobaczyłem pierwszy raz. Po przejechaniu kilkunastu kilometrów wcześniejsza teoria została obalona i w praktyce owszem, nieco mniej widać, ale nie wpływa to jakoś znacząco na bezpieczeństwo, zwłaszcza, gdy na pokładzie jest kamera cofania, z której obraz jest dość dobrej jakości, a pomocnicze linie bez problemu pomogą zaparkować nawet na ciasnym marketowym parkingu.Z przodu mamy bardzo duży grill na którym osadzono logo producenta - charakterystyczny wzór dla nowych modeli Hyundai`ja - generalnie chyba tylko ta część kojarzy mi się z innymi modelami. W aucie są biksenony HID otoczone ledami w kształcie litery ,,C", a niżej w zderzaku światła do jazdy dziennej - także ledy powiedzmy odwrócona litera ,,L". Hyundai chcąc odchudzić auto wykonał z aluminium część elementów,  takich jak maska, klapa bagażnika czy choćby zaciski hamulcowe oraz niektóre elementy zawieszenia.Wnętrze IONIQ`a jest wykonane z ekologicznych materiałów takich choćby jak pył wulkaniczny (plastikowe elementy). Tapicerka, która jest dość miła w dotyku i wygodna, gdzieś tam w swoim składzie posiada trzcinę - nie tylko ekolodzy są zadowoleni. Na pokładzie nie znajdziemy ostrych fajerwerków chociaż guzików i tak jest sporo - wszystko jednak dość ładnie poukładane tworząc elegancką spójną całość. Inne wnętrze jakie dotychczas można było spotkać w Hyundai`ju, ale to dobrze - inne auto od pozostałych modeli, więc niech się wyróżnia. Tu gdzie trzeba plastiki miłe w dotyku, delikatnie uginające się pod palcami. Na duży plus jest także spory wyświetlacz na konsoli środkowej.Cały ten system multimedialny zwłaszcza audio marki Infiniti, która to już nie pierwszy raz dostarcza ,,granie" do Hyundai`ja spisywał się świetnie nawet przy jakichś tam mocniejszych, bitowych utworach.  Nawigacja działała naprawdę szybko, bardzo przypadła mi do gustu, a dość intuicyjnie menu sprawiało, że wszystko co trzeba można było znaleźć i ładnie, a przede wszystkim czytelnie to wyglądało podczas słonecznego dnia. Z tego co się dowiedziałem to w IONIQu są mapy TomToma, które przez 10 lat będą podlegać bezpłatnej aktualizacji.Brak przepychu nie oznacza, że na pokładzie jest brak nowoczesności. Przy podłokietniku znajduje się miejsce wydzielone na ipada. Przy skrzyni biegów wyjście USB, AUX czy system bezprzewodowego ładowania telefonu, gdzie wystarczy położyć naszego smyrfona w wydzielonej skrytce, aby ten zaczął się ładować - sprawdzałem, działa jak należy.W IONIQ nie brakuje także takich systemów jak aktywny tempomat SCC, system autonomicznego hamowania AEB (również sprawdzone - działa nieźle), system ostrzegania w martwym polu BSD, a także system znany już z innych modeli marki, LKAS - utrzymanie auta w obrębie danego pasa ruchu, który w Hyundai`ju działał zawsze tak jak działać taki system powinien. Oczywiście to nie wszystkie cuda elektroniki, a jedynie nieliczne z tych o których myślę warto wiedzieć.Wieniec kierownicy z jednej strony dość masywny, ale w moim ulubiony kształcie litery D. Leżąc dobrze w dłoniach dawał pewne prowadzenie, a rozmieszczone guziki sprawiają, że ergonomia jest na wysokim poziomie.Tuż za kierownicą cyfrowy wyświetlacz TFT, który może różnie wyglądać w zależności od trybu jazdy (EKO lub SPORT). Co ważne równie dobrze czytelny jak nawigacja.Bagażnik w IONIQ posiada 443 litry pojemności. Wydaje się jakby niewiele, ale gdy popatrzymy na niego nieco dłużej uświadamiamy sobie, że sporo się tam może zmieścić. Można także złożyć oparcie tylnej kanapy co powiększy nie tylko optycznie przestrzeń załadunkową do 1505litrów. Podłoga wprawdzie nie jest płaska po złożeniu oparcia, ale litraż się zwiększa. Roleta bagażnika jest na prowadnicach, a na podłodze mamy siatkę tak aby nasze zakupy nie latały jak mucha po pustym polu.To co widać na tym powyższym zdjęciu to manualne otwieranie klapki wlewu paliwa - wystarczy pociągnąć i wlew się otwiera. Taki bajer jakby ktoś podjechał pod stację i zapomniał użyć przycisku przy kierownicy to zawsze może otworzyć bagażnik i pociągnąć za linkę.W bagażniku pod podłogą nie zabrakło także miejsca na ekstra koło, które to wiadomo,oby nigdy nikomu nie było potrzebne.Na  tylnej kanapie bardzo dużo miejsca pod warunkiem, że mamy do 180cm wzrostu. Mam 185cm i niestety nie mogłem się wygodnie wyprostować. Nowy Hyundai Ioniq nie jest specjalnie dużym autem, ale mimo to na środkowym niskim tunelu nie zabrakło nawiewów dla pasażerów siedzących z tyłu, którzy z pewnością docenią ich obecność nie tylko w te letnie gorące, ale także chłodne zimowe dni i noce. Podłokietnik na środku wygodnej kanapy (tym razem z ciekawości postanowiłem przejechać się z tyłu by sprawdzić odczucia pasażerów podczas jazdy nie tylko po równym asfalcie, ale także po nierównościach) sprawia, że 4 osoby średniej wielkości w bardzo przyzwoitych warunkach będą pokonywać nawet dalsze trasy. Z przodu jak to z przodu, zawsze lepiej. Zaczynając od plastików na drzwiach, a na wolnej przestrzeni dla kierowcy i jego pasażera obok kończąc. Fotele wygodne, ciut wyprofilowane więc nasze cztery litery nie są w bezładzie na zakrętach. Siedzi się dość nisko, a co ciekawe środek ciężkości znajduje się 3mm niżej niż jest to w aktualnym VW Golfie GTI.Sercem hybrydy są dwa silniki. Jeden z nich to spalinowy benzyniak o pojemności 1.6, 4 cylindrowiec generujący 105KM oraz 147Nm. Drugi, elektryczny (synchroniczny z magnesami stałymi) generuje 43,5KM oraz 170Nm. Łącznie daje nam to całkiem spory wynik. Ioniq posiada napęd na przednią oś. Ciekawostką jest tutaj także skrzynia - żaden tam bezstopniowy CVT, a dwusprzęgłowa automatyczna, sześciostopniowa DCT. Sprint do setki zajmuje 10,8 sekundy chociaż wydaje się jakby to było znacznie szybciej. Średnie spalanie przy takiej solidnej jeździe oscylowało w okolicach 5 litrów na 100km/h. Pojemność zbiornika paliwa to 45 litrów - wydaje się, że jest to niewiele, ale jeżeli będziemy jeździć eko to starczy na naprawdę spory dystans. Podczas jednostajnej prędkości moc jest dostarczana przez silnik elektryczny lub benzynowy w zależności od tego co w danej chwili jest bardziej efektywne. Hyundai w IONIQ`u zamontował akumulatory polimerowe, litowo-jonowe o wyższej gęstości, a zarazem wydajności.Podsumowanie. IONIQ pomimo tego, że jest nowym modelem to już na wstępie dobrze zaczął. Dużą przewagę będzie mu dawać dostępność 3 wariantów napędu. Klasyczna, bazowa hybryda, którą przyszło mi jeździć bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Dobrze wyciszona kabina uświadamiała mi zwłaszcza korku jak duże znaczenie ma hałas w naszym życiu. Na plus na pewno też jest zawieszenie, które dość dobrze tłumiło wszelakie nierówności i to nie tylko te chwilowe. Cennik IONIQ`a rozpoczyna się od 105 900, a najdroższa werjsa 124 900. Aktualnie jest jednak promocja w salonach i najtańszy IONIQ to wydatek 99 900zł. Do czego można się przyczepić? Za specjalnie nie ma do czego, ale na pewno jest to ta widoczność do tyłu chociaż eliminuje ją całkowicie kamera cofania. Można by dodać mały bagażnik, ale gdzieś ten silnik elektryczny i inne eko akumulatory trzeba było poupychać kosztem czegoś innego. Minusik także za to, że miejsca na tylnej kanapie przeznaczone są dla osób do 180cm wzrostu - rozumiem, że musi być jak najbardziej opływowy kształt itd, ale o minusach, nawet tych niewielkich wspomnieć muszę. Czy cena też jest minusem? Rzecz względna, bo dobre auto musi kosztować, a na tle konkurencji źle na pewno nie jest. Jednym z atutów IONIQ`a poza niskim spalaniem to zawieszenie, które doskonale radzi sobie na naszych nie zawsze pięknych, polskich drogach. Nabywając IONIQ otrzymujemy 5-letnią gwarancję bez limitu kilometrów. Na baterię oraz na zespół napędowy jest 8lat gwarancji lub 200 000km. AMStrefa Kulturalnej Jazdy

Wartość rezydualna pojazdów segmentu C – benzyna

Wartość rezydualna pojazdów segmentu C – benzyna

Akcesoria przydatne podczas podróży - samochodem na wakacje [cz.3]

Akcesoria przydatne podczas podróży - samochodem na wakacje [cz.3]

Decydując się na wakacyjną wyprawę autem i robiąc listę bagaży, warto pamiętać o specyfice wybranego środka transportu. Oprócz standardowych kolumn typu odzież, elektronika, kosmetyki i leki warto dopDecydując się na wakacyjną wyprawę autem i robiąc listę bagaży, warto pamiętać o specyfice wybranego środka transportu. Oprócz standardowych kolumn typu odzież, elektronika, kosmetyki i leki warto dopisać do niej akcesoria samochodowe. W artykule przybliżę, o jakich przedmiotach warto pamiętać, gdy wybiera się samochód jako główny środek transportu.Czytaj więcej w Autokult.pl

Szkoła Auto Škoda po 10 latach działalności

Szkoła Auto Škoda to jedna z najstarszych, a z pewnością największa szkoła doskonalenia techniki jazdy w Polsce. W tym roku obchodzi swoje 10 urodziny. Oto historia projektu.Czytaj więcej w Autokult.pSzkoła Auto Škoda to jedna z najstarszych, a z pewnością największa szkoła doskonalenia techniki jazdy w Polsce. W tym roku obchodzi swoje 10 urodziny. Oto historia projektu.Czytaj więcej w Autokult.pl

Nie lubisz koloru swojego samochodu? Jest na to sposób.

Nie lubisz koloru swojego samochodu? Jest na to sposób.

Od pewnego czasu dość modne staje się oklejanie samochodów folią. Moda ta spowodowana jest między innymi kosztami tj. folia jest tańszą alternatywą od wizyty u profesjonalnego lakiernika. Taniej obkleić auto niż je pomalować - takie są fakty.Kupując nowe auto z salonu mamy paletę kolorów otrzymaną od sprzedawcy i sami decydujemy jaki będzie miał kolor nasz wymarzony pojazd. Kupując używany samochód problem wzrasta bowiem kolor raczej już nie ma tak dużego znaczenia, albo inaczej - nie mamy nic do powiedzenia i bierzemy czyt. kupujemy jeżeli po prostu auto jest w dobrym stanie technicznym. Zarówno w pierwszym jak i w drugim przypadku kolor naszego auta może się nam najzwyczajniej w świecie znudzić. Co wtedy? Malowanie czy folia? - oto jest pytanie. Zarówno malowanie jak i oklejanie jest nie lada sztuką i wyzwaniem. Nie chodzi mi tutaj o oklejenie samochodu folią z internetowej stonki kupionej na metry, ale położenie dowolnie wybranego koloru folii w profesjonalnej firmie. Gdy patrzymy na obojętnie jaki samochód to pierwsza rzecz na jaką zwracamy uwagę to właśnie kolor danego pojazdu. Potem felgi, szyby itd. Niewątpliwą zaletą zmiany koloru auta poprzez folię jest szybkość działania. Zmienić kolor auta to dłuższa chwila, a zmienić możemy na tydzień, miesiąc rok lub ile tylko dusza zapragnie. W dodatku, gdy nam się znudzi folia to zawsze możemy ją odkleić pozostawiając oryginalny lakier. Sprzedając auto z folią na lakierze bardzo łatwo udowodnić właśnie poprzez jej odklejenie bezwypadkowość auta. Gorzej sytuacja będzie wyglądać gdy zmienimy kolor u lakiernika - ciężko będzie wówczas komuś uwierzyć, że przemalowaliśmy auto na inny kolor tylko dlatego, że poprzedni nam się znudził, a nie dlatego, że trzeba było zamalować szpachlę.  Oczywiście jak już wspomniałem jeżeli chcemy by coś było zrobione dobrze, a nigdy wcześniej tego nie robiliśmy to czasem trzeba to oddać w ręce fachowców, którzy zmieniają kolory aut codziennie. Średnio zmiana koloru samochodu trwa jakieś 2-4 dni. Przed oklejeniem auto należy dokładnie wypucować, odtłuścić i niestety rozebrać (chyba największa wada profesjonalnej zmiany koloru auta - tudzież właśnie dlatego lepiej dać tę robotę w ręce fachowców). Po przyklejeniu ostatniego skrawka auto nie nadaje się od razu do jazdy - nie ma tak szybko! Pojazd musi swoje odczekać w odpowiednich warunkach tak, aby folia się utrwaliła i nie odpadła na pierwszym zakręcie lub przy niekorzystnych warunkach atmosferycznych. Jeśli chodzi o koszty to oczywiście uzależnione będą one od wielkości naszego pojazdu oraz od zastosowanej folii do zmiany koloru. Można ,,zafoliować" auto za tysiąc, dwa, a można i za kilkanaście. Nasz pojazd to ważna rzecz, zwłaszcza jeżeli jesteśmy motomaniakiem. Nie wystarczy więc wpisać w google zmiana koloru auta w Krakowie czy innym mieście i wybrać pierwszą lepszą z brzegu firmę. Warto wcześniej zaznajomić się opiniami na forach internetowych czy choćby popytać wśród znajomych co sądzą o tej czy tamtej firmie.AMStrefa Kulturalnej Jazdy

Dopasuj wnętrze auta do swoich potrzeb – tuning od środka

Zewnętrzny tuning samochodu bywa często widoczny gołym okiem, a jak jest z poprawianiem wnętrza i dopasowywaniem go do własnego stylu? Podpowiadamy co warto wymieniać i na co zwracać uwagę samodzielnie tuningując auto od środka.   Co to jest tuning? Na początku tuning miał na...Zewnętrzny tuning samochodu bywa często widoczny gołym okiem, a jak jest z poprawianiem wnętrza i dopasowywaniem go do własnego stylu? Podpowiadamy co warto wymieniać i na co zwracać uwagę samodzielnie tuningując auto od środka.   Co to jest tuning? Na początku tuning miał na celu poprawiać osiągi samochodów. Zaczęło się od modyfikowania silników i innych […]

Skoda Fabia I. Niezawodna jak Volkswagen z dawnych lat?

Skoda Fabia I. Niezawodna jak Volkswagen z dawnych lat?

Używany Opel Vectra C – godny polecenia, ale kilka faktów Cię zaskoczy

Używany Opel Vectra C – godny polecenia, ale kilka faktów Cię zaskoczy

Sprawdzamy największe wady i zalety popularnego w Polsce auta klasy średniej. Co się w nim psuje najczęściej, a za co należy ten model pochwalić? Mało...Post Używany Opel Vectra C – godny polecenia, aSprawdzamy największe wady i zalety popularnego w Polsce auta klasy średniej. Co się w nim psuje najczęściej, a za co należy ten model pochwalić?Mało kto wie, że Vectra C wiele części dzieli z Fiatem Cromą. Nie jest to wcale wada, gdyż najlepsze diesle w tym Oplu pochodzą właśnie z włoskiego koncernu. Niemieckie auto jest przestronne i stosunkowo niezawodne. Może poza zawieszeniem. Zacznijmy jednak od historii tego pojazdu.Opel Vectra C zadebiutowała w 2002 roku. Warto dodać, że niemiecki producent każdej kolejnej generacji tego modelu nadaje kolejne litery alfabetu. Łatwo wywnioskować zatem, że jest to już trzecia generacja Vectry. Początkowo była ona dostępna tylko w wersji sedan, ale jeszcze w tym samym roku, pojawiła się odmiana liftback (wraz z tylną klapą, podnosiła się również tylna szyba) o dodatkowym oznaczeniu GTS. Rok później wprowadzono na rynek odmianę kombi, która została wdzięcznie nazwana caravan. Miała ona o 13 cm dłuższy rozstaw osi, dzięki czemu więcej miejsca było w środku. Na tym samym, zmodyfikowanym podwoziu powstał Opel Signum. Opel Vectra C powstawał w niemieckiej fabryce w Russelsheim, a także w Anglii i Egipcie. Na rynku brytyjskim był oferowany pod marką Vauxhall, a w Australii jako Holden. W 2005 roku przeprowadzono facelifting w wyniku którego zmieniono maskę, przednie reflektory, zderzak oraz błotniki.Stylistykę Vectry C trzeba nazwać zachowawczą. Jest ona jednak o wiele ładniejsza od swojego poprzednika. Za najbardziej sportową uznawana jest wersja liftback, która w przeciwieństwie do sedana była dostępna również w sportowej odmianie OPC. Z kolei sportową wersję Vectry oferowano również w rodzinnej wersji kombi. Na pochwałę zasługuje zabezpieczenie antykorozyjne, co nie jest bez znaczenia w zimie na zasolonych drogach.Opel należy do koncernu General Motors, dlatego nie dziwi fakt, że podobne podzespoły znajdziemy w innych markach należących do koncernu. Auto powstało na płycie podłogowej GM Epsilon I, którą dzieli z takimi samochodami jak Cadillac BLS oraz Saab 9-3. Przy konstruowaniu Opla Vectry, GM współpracowało z Fiatem od którego Opel przejął niektóre silniki diesla. Z kolei owocem współpracy dla Włochów było powstanie Fiata Cromy.Auto mierzy 4,6 metra w przypadku wersji sedan i liftback oraz 4,8 metra w przypadku kombi. Vectra może się pochwalić jednym z największych bagażników w klasie. Wnętrze jest równie przestronne, gdyż na tylnej kanapie bez problemu wygodnie zasiądą trzy osoby. Na materiały wykończeniowe nie można narzekać. Odmienne uczucia budzi natomiast stylistyka kokpitu. O ile do wyglądu zegarów można się przyzwyczaić, to konsola środkowa jest brzydka i szara. Kiepsko wygląda również wyświetlacz wkomponowany jakby na siłę pomiędzy kratki wentylacyjne. Jedynym elementem, który zasługuje na pochwałę jest drążek zmiany biegów, który dobrze leży w dłoni. W podstawowej wersji wyposażenia Essentia, znajdziemy m.in. ABS, ESP, sześć poduszek powietrznych, elektryczne szyby i ręczną klimatyzację. Nieco bogatsze odmiany to Elegance i Cosmo.Silniki Opel Vectra C – diesle Fiata i benzyniaki GMDo wyboru było sześć silników benzynowych i cztery diesle. Do tego auta polecamy jednak jednostkę diesla. Odrzucić należy silniki 2,0 oraz 2,2 DTI. Miały one problemy z rozszczelniającymi się układami wtryskowymi, a także już w momencie wejścia samochodu na rynek, były dość przestarzałe. Zdecydowanie najlepszy jest silnik CDTi pochodzący z koncernu Fiat (Multijet). Trzonem oferty jest jednostka 1,9 litra występująca w trzech wariantach mocy (100, 120 i 150 KM). Jeżeli klient chce kupować części w ASO, to warto wybrać się do Fiata, gdyż zapłaci się mniej. Jest jeszcze silnik 3,0 V6, który dużo pali i jest drogi w naprawach.Więcej niż jeden silnik godny polecenia jest wśród benzyniaków. Słabsze jednostki 1,6 i 1,8 dobrze znoszą przeróbki na gaz. Dużo odpowiedniejsze osiągi zapewnia jednak wersja 2,2 litra. W 2004 roku zainstalowano w nim bezpośredni wtrysk benzyny. W konsekwencji zwiększyła się jego awaryjność. Nie można jednak wymienić jakiś szczególnych przypadłości. Silniki 2,8 i 3,2 litra to już propozycja dla amatorów szybkiej jazdy. Jednostkę 2,8 litra montowano w wersjach OPC, która przyspiesza od 0 do 100 km/h w mniej niż 7 sekund.Problemy Opel Vectra C – usterkowe i drogie w naprawie zawieszenieZ przodu zastosowano układ McPhersona, natomiast z tyłu system wielowahaczowy. Spore problemy generują wahacze przednie. Wykonano je z lekkich stopów i mają niewymienne tuleje, przez co w przypadku awarii trzeba je wymienić w całości. Ceny nowego zamiennika zaczynają się od około 190 złotych za sztukę. Wahacz do Vectry markowej firmy np. Lemforder lub TRW, to już wydatek rzędu 500 złotych. Optymistyczną wiadomością jest to, że można próbować szukać elementów używanych z części wymontowanych nie tylko z innej Vectry, ale także Fiata Cromy czy Saaba 9-3, gdyż zawieszenia w tych autach konstrukcyjnie były takie same.Doglądać należy również tylnego zawieszenia, które lubi tracić zbieżność. W takim wypadku warto sprawdzić tuleje dolnych wahaczy, które również wykonano z aluminium. Tutaj także ewentualna wymiana będzie sporo kosztować, bo zainwestować trzeba w cały wahacz, a nie tylko w tuleje. Jest on jednak nieco tańszy. Za nowy zamiennik dobrej jakości zapłacimy około 180 złotych.Opel Vectra C – warto kupić?Auto z pewnością zasługuje na uwagę. Oferta rynkowa jest ogromna, a jego popularność przekłada się na duży wybór części zamiennych oraz atrakcyjne ceny usług serwisowych, oczywiście poza ASO. Problemem mogą być drogie części zawieszenia. Wiele elementów można jednak szukać w egzemplarzach powypadkowych oraz tych, które przyjechały do nas z Wielkiej Brytanii.Ceny Vectry zaczynają się od około 10 tysięcy złotych. Radzimy jednak, aby wydać kilka tysięcy więcej. Rozsądne egzemplarze dostaniemy za 16 tysięcy złotych. Za wersje po faceliftingu zapłacimy 19-20 tysięcy złotych. W zamieszczanych ofertach nie ma co wierzyć w niskie przebiegi. Stan licznika na poziomie 180 tysięcy kilometrów jest w tym przypadku na porządku dziennym. Trzeba również uważać na sprowadzane egzemplarze, które nie zawsze są tak bezwypadkowe, jako to deklaruje sprzedawca.ZALETY:szeroka oferta rynkowaprzestronne wnętrze i duży bagażnikWADY:usterkowe i drogie w naprawie zawieszeniebrzydkie wnętrzeOpel Vectra C – dane techniczne:Produkcja w latach: 2002 – 2008 Silniki: benzynowe: 1.6 ECOTEC 100KM, 1.6 TWINPORT ECOTEC 105KM, 1.8 ECOTEC 140KM, 1.8 ECOTEC 122KM, 2.0 turbo ECOTEC 175KM, 2.0 Turbo 175KM, 2.2 i 16V 155KM, 2.2 16V 155KM, 2.2 ECOTEC 147KM, 2.2 147KM, 2.8 V6 turbo ECOTEC 280KM, 2.8 V6 turbo ECOTEC 250KM, 2.8 V6 turbo ECOTEC 230KM, 3.2 i V6 24V 211KM, diesle: 1.9 CDTI 120KM, 1.9 CDTI 150KM, 1.9 CDTI 16V 150KM, 1.9 CDTI ECOTEC 120KM, 1.9 CDTI ECOTEC 100KM, 2.0 DTI ECOTEC 100KM, 2.2 DTI ECOTEC 125KM, 3.0 V6 CDTI ECOTEC 184KM, 3.0 V6 CDTI ECOTEC 177KM Rodzaje skrzyń biegów: 5 i 6-biegowa manualna, 5 i 6-biegowa automatyczna Rodzaje napędu: przedni Długość: coupe: sedan, liftback: 4596 mm, kombi: 4822 mm, kombi FL: 4840 mm Szerokość: 1798 mm Wysokość: sedan, liftback: 1460 mm, kombi: 1500 mm Masa własna: 1393 kg Liczba miejsc: 5Sprawdź pozostałe opinie o autach używanych w naszym serwisie w tym miejscu.Post Używany Opel Vectra C – godny polecenia, ale kilka faktów Cię zaskoczy pojawił się poraz pierwszy w MotoDay.pl.

Zobacz jak powstawało Bugatti Veyron Grand Sport Vitesse La Finale

Zobacz jak powstawało Bugatti Veyron Grand Sport Vitesse La Finale

Bugatti opublikowało krótki materiał wideo pokazujący proces montażu ostatniego egzemplarza kultowego Bugatti Veyrona. Auto przechodzi do historii, ale na zawsze pozostanie w pamięci miłośników motoryBugatti opublikowało krótki materiał wideo pokazujący proces montażu ostatniego egzemplarza kultowego Bugatti Veyrona. Auto przechodzi do historii, ale na zawsze pozostanie w pamięci miłośników motoryzacji i warto z łezką w oku obejrzeć jak powstawała ta imponująca maszyna.Czytaj więcej w Autokult.pl

McLaren P1 GTR zostanie pokazany w Genewie

Jeszcze mniejsza masa sprawi, że auto będzie niczym przyklejone do toru. McLaren potwierdził właśnie, że w marcu tego roku zaprezentuje nową wersję modelu P1 z...Post McLaren P1 GTR zostanie pokazany Jeszcze mniejsza masa sprawi, że auto będzie niczym przyklejone do toru.McLaren potwierdził właśnie, że w marcu tego roku zaprezentuje nową wersję modelu P1 z oznaczeniem GTR. Pokaz odbędzie się podczas targów motoryzacyjnych w Genewie. Auto zostanie odchudzone, dzięki czemu osiągnie jeszcze lepszy stosunek mocy do masy. Teraz będzie on wynosić 690 KM na tonę. Dzięki temu ogólna moc auta wzrośnie o około 10 procent.Auto zostanie także pozbawione wszelkiego rodzaju niepotrzebnych gadżetów w środku, tak żeby kierowca mógł maksymalnie skupić się na jeździe. Spodziewamy się dodatkowo sportowej kierownicy z różnymi przełącznikami, które będą odpowiedzialne za zmianę charakteru prowadzenia pojazdu. Trochę jak w Formule 1.Poniżej znajdziecie kilka zdjęć auta pochodzących z testów na torze oraz krótki filmik. McLaren P1 GTR jest obecnie testowany w Europie oraz w Katarze.McLaren P1 GTR – zdjęcia: prev nextjQuery(document).ready(function($){$("#postCarousel101").carouFredSel({next:"#postCarousel101_next",prev:"#postCarousel101_prev",auto:false,circular:false,infinite:true,width:"100%",scroll:{items:1,wipe:true}});});Post McLaren P1 GTR zostanie pokazany w Genewie pojawił się poraz pierwszy w MotoDay.pl.

Renault Clio III – wady, problemy i zalety używanego modelu

Renault Clio III – wady, problemy i zalety używanego modelu

Jak przygotować samochód do nadchodzącej zimy?

Kierowco! Nie daj się zaskoczyć zimie! Przeczytaj, jak w 6 krokach sprawić, by Twoje auto sprawdziło się również w trudnych warunkach pogodowych. Poza oczywistą zmianą opon, warto wymienić także płyn w chłodnicy. Przy okazji kup zimowy płyn do spryskiwaczy i […]Kierowco! Nie daj się zaskoczyć zimie! Przeczytaj, jak w 6 krokach sprawić, by Twoje auto sprawdziło się również w trudnych warunkach pogodowych. Poza oczywistą zmianą opon, warto wymienić także płyn w chłodnicy. Przy okazji kup zimowy płyn do spryskiwaczy i […]

Felgi aluminiowe - jak poprawnie o przygotowac je do sezonu letnigo

Wielkimi krokami zbliża się termin zmiany kół zimowych na letnie. Już niedługo większość właścicieli założy na swoje auta, wraz z letnim ogumieniem, piękne i ozdabiające auto felgi aluminiowe. Ale co Wielkimi krokami zbliża się termin zmiany kół zimowych na letnie. Już niedługo większość właścicieli założy na swoje auta, wraz z letnim ogumieniem, piękne i ozdabiające auto felgi aluminiowe. Ale co zrobić aby te felgi faktycznie ozdabiały, a nie czyniły auto brzydkim? Jak przygotować je do sezonu, aby pięknie lśniły i łatwo się czyściły?Czytaj więcej w Autokult.pl