Najszybsze auto w historii Kii - oficjalna zapowiedź

Autokult

Najszybsze auto w historii Kii - oficjalna zapowiedź

Nowy Ford Focus RS 2016 [test]

Motofilm

Nowy Ford Focus RS 2016 [test]

Oto jeden z tych samochodów, którego nikomu nie trzeba przedstawiać. Focus RS to auto, któremu po przejażdżce masz ochotę oddawać pokłony. Ale Ford zawsze słynął z tego, że "RS" obok nazwy modelu oznacza coś, co nieusuwalnie pozostaje w historii motoryzacji. I wierz mi - nowy Focus RS nie jest wyjątkiem. Technologia idzie do przodu. Inżynierowie Forda doskonale o tym wiedzą, dlatego zrezygnowali z napędu na przód na rzecz napędu na cztery koła. Niektórzy mieli ku temu pewne obawy, ale w rezultacie powstało coś, co przypadnie do gustu każdemu miłośnikowi motoryzacji. Ford Focus RS - obiektywnie - jest piękny, zadziorny i jednocześnie funkcjonalny. Nie będę jednak ukrywał, że poprzednia generacja dawała wrażenia brutalniejszej. Wszystko z powodu zastosowania wyłącznie pięciodrzwiowej konfiguracji drzwi. Dużo też zależy od koloru nadwozia, bo o ile biały lakier powoduje, że Focus RS wtapia się w tłum, to dostępny niebieski błękit jest absolutnym majstersztykiem. Zderzaki, spojlery, hamulce Brembo, a nawet 19-calowe koła powstały specjalnie dla tej wersji modelu Focusa. W rezultacie Focus RS jest wytrzymalszy, lżejszy oraz bardziej aerodynamiczny od "cywilnego" modelu. Na szczególną uwagę zasługuje tylne światło przeciwmgielne umieszczone centralnie na wzór tych z F1. Nadwozie mierzy 4,390 mm długości, 1,823 mm szerokości i 1,472 mm wysokości. Ze współczynnikiem oporu powietrza Cd 0,355 nowy Ford Focus RS jest o 6% bardziej aerodynamiczny niż poprzedni model. Tworzy też 9% mniejszy opór, zwiększając wydajność przy dużych prędkościach, jednocześnie zmniejszając zużycie energii. Wewnątrz panuje sportowa atmosfera, choć w porównaniu do poprzedniej generacji jest mniej agresywnie. Nie brakuje foteli Recaro, zegarów z wskaźnikiem doładowania, temperatury i oleju na środkowej konsoli, fantastycznych przeszyć czy podpisów RS. Na pokładzie można znaleźć także kamerę cofania oraz 10-głośnikowy system audio Sony (naprawdę dobrej jakości). Siedzenia są wygodne i perfekcyjnie trzymają w zakrętach, choć na dalsze podróże nieco zbyt twarde. Nowa jest też świetnie leżąca w dłoniach kierownica, aluminiowe pedały i unikatowe ikonki na desce rozdzielczej. Całość została wykonana z materiałów wysokiej jakości, a system multimedialny należy do intuicyjnych (szerzej na ten temat możesz poczytać tutaj). Dodam tylko, że pojemność bagażnika wynosi 260 l lub 1045 l po złożeniu tylnej kanapy. Pod maską Focusa RS siedzi 2,3 l silnik EcoBoost o mocy 350 KM. Jest to ta sama jednostka, która występuje w Mustangu, ale nieco zmodernizowana, dzięki czemu moc wzrosła o 10%. Motor charakteryzuje się doskonałą reakcją na minimalne wciśnięcia gazu. Maksymalny moment obrotowy wynosi potężne 440 Nm lub 470 Nm (przez 15 sekund) między 2.000 a 4.500 rpm. Przekładnia i sprzęgło zostały jednak wyposażone w bardziej wytrzymałe komponenty w celu sprostania wymaganiom zwiększonego momentu obrotowego. Sprint 0-100 km/h trwa 4,7 s. Wskazówka prędkościomierza zatrzymuje się na oficjalnie na 266 km/h, ale nam udało się rozpędzić auto do 280 km/h. Bardzo przyjemny dla ucha dźwięk wydobywający się z wydechu powoduje, że kierowca ma stałą chęć dynamicznej jazdy. Fani "strzałów" z pewnością będą zachwyceni. Jeśli chodzi o spalanie, średnie zużycie paliwa podczas normalnej jazdy wyniosło 8,5 l na 100 km. Agresywna jazda wiąże się z wynikiem na poziomie około 15 l paliwa na 100 km. Silnik dysponuje jednak funkcją Start/Stop, natomiast emisja CO2 spadła o 22% w porównaniu z poprzednikiem do 175 g/km CO2. Jazda Focusem RS powoduje, że podczas testu czułem się jak dziecko, któremu uśmiech nawet na moment nie schodzi z twarzy. Skręca i prowadzi się idealnie. Napęd na cztery koła zapewnia doskonałe prowadzenie i przyjemność z jazdy, łącząc nienagannie doskonałą trakcję i przyczepność. Co więcej, jeden guzik (DRIFT MODE) całkowicie zmienia charakter auta i zamienia go w driftowóz... W dodatku taki, który bardzo łatwo opanować. To wszystko gra też rolę domowego spokojnego hatchbacka, przyjemnie pokonującego nierówności na drogach (mimo twardszych sprężyn). W jaki sposób Ford stworzył tak dobry samochód? Wszystko zaczyna się od ludzi. Nad tym modelem pracował Tyrone Johnson, który o sportowej jeździe ma ogromne pojęcie, a prace nad napędem Focusa RS trwały aż dwa lata. Ford jednocześnie odrzuca pogląd, że czteronapędowy hatchback nie daje przyjemności z jazdy. Ba, zabawa jest jeszcze lepsza. Ceny za nowego Focusa RS startują od 152.150 złotych.

Znamy ceny nowego Mini Countrymana (2017)

Autokult

Znamy ceny nowego Mini Countrymana (2017)

Tak wygląda nowy Mercedes Klasy E Coupe 2017

Motofilm

Tak wygląda nowy Mercedes Klasy E Coupe 2017

Model ten zostanie oficjalnie zaprezentowany na początku roku w Detroit. Jednak w sieci już teraz pojawiły się zdjęcia broszur, które odsłaniają tajemnicę, jak wygląda nowa Klasa E Coupe. Nie zabraknie dwóch 12,3-calowych wyświetlaczy cyfrowych oraz systemu audio Burmester z 23-głośnikami. Stylistycznie auto jest bardzo podobne do większego brata S Coupe. Do różnic zaliczamy właściwie inne wymiary oraz oświetlenie. Samochód powstanie na platformie MRA i będzie oferowany w wersjach E220d (2,0 l silnik wysokoprężny o mocy 194 KM), E200, E300 (oba z 2,0 l silnikiem o mocy odpowiednio 184 KM i 245 KM) oraz E400 4Matic (3,0 l V6 o mocy 333 KM i 480 Nm). W marcu 2017 roku podczas Salonu Motoryzacyjnego w Genewie należy spodziewać się klasy E63 AMG Coupe oraz Cabriolet.

Czy obowiązek jazdy na światłach w dzień poprawia bezpieczeństwo?

Autokult

Czy obowiązek jazdy na światłach w dzień poprawia bezpieczeństwo?

Nowe Suzuki Ignis wchodzi na polski rynek [cennik]

Motofilm

Nowe Suzuki Ignis wchodzi na polski rynek [cennik]

Suzuki Ignis oficjalnie wchodzi na polski rynek. Małe, miejskie auto może zostać wyposażone w napęd na cztery koła 4x4 (sprzęgło wiskotyczne), który pozwoli na pewne pokonywanie tras pokrytych śniegiem, deszczem lub błotem. Prześwit samochodu wynosi aż 18 cm. Decydenci Suzuki klasyfikują Ignisa jako "ultrakompaktowego SUV-a". W rzeczywistości auto na rynku nie ma konkurencji. Będzie to jedynie Panda 4x4, choć tutaj istotną rolę odgrywa cena. Oprócz stylowego nadwozia, nowy Ignis oferuje doskonałą widoczność, kompaktowe rozmiary ułatwiające eksploatację, przestronną kabinę pasażerską, pojemny bagażnik oraz doskonałe właściwości jezdne - nawet na wyboistych drogach. Celem projektantów było stworzenie kultowego crossovera o cechach charakterystycznych dla Suzuki. Ignis wyróżnia się prostymi liniami i przetłoczeniami, które podkreślają charakter tego modelu, a jednocześnie zawiera wiele elementów stylizacyjnych nawiązujących do innych modeli Suzuki, jak Cervo i pierwszej generacji Vitara czy Swift poprzedniej generacji. W modelu Ignis zastosowano wiele elementów wykonanych z lekkiej stali o wysokiej wytrzymałości, co pozwoliło uzyskać niską masę własną samochodu przy zachowaniu wysokiej sztywności konstrukcyjnej. Całość uzupełnia układ SHVS typu „mild hybrid”, zapewniający doskonałe osiągi i niskie zużycie paliwa. Na pokładzie modelu Ignis znalazły się kamery stereo, które wykrywają obiekty znajdujące się przed samochodem, ustalając ich rozmiar i kształt. Dzięki temu możliwe jest wykorzystanie zawansowanych rozwiązań, jak system zapobiegania kolizjom Dual Camera Brake Support (DCBS), system ostrzegania o niezamierzonym zjechaniu z pasa ruchu oraz system ostrzegania o niekontrolowanych ruchach samochodu. Kierowca może podłączyć swój smartfon do pokładowego systemu i uzyskać dostęp do kompatybilnych aplikacji poprzez ekran dotykowy modelu Ignis. Za sprawą kart SD z mapami można też korzystać z systemu nawigacji satelitarnej. Nowy Suzuki Ignis oferowany będzie w bogatej gamie 14 kolorów nadwozia, łącznie z trzema nowymi barwami oraz wersjami dwutonowymi. Dwa akcenty kolorystyczne wnętrza doskonale uzupełniają kolory lakierów, dzięki czemu każdy przyszły właściciel Ignisa wybierze dla siebie połączenie odpowiadające swoim preferencjom i gustom. Auto startuje od 49.900 złotych. Cennik nowego Suzuki Ignis:

Mercedes oficjalnie zapowiada E-klasę Coupe

Autokult

Mercedes oficjalnie zapowiada E-klasę Coupe

Kilka miesięcy temu Audi zaprezentowało nową odsłonę modelu A5. Niebawem na rynek trafi mocny konkurent dla auta z Ingolstadt, w postaci nowego Mercedesa E Coupe.Czytaj więcej w Autokult.pl

Sportowe podsumowanie tygodnia #1

Autokult

Sportowe podsumowanie tygodnia #1

KRÓL JEST TYLKO JEDEN

Autokult

KRÓL JEST TYLKO JEDEN

Co zawiera bezpieczny olej silnikowy?

Motofilm

Co zawiera bezpieczny olej silnikowy?

Mówisz - olej silnikowy, myślisz - ciecz, którą zmieniasz lub dolewasz co kilka tysięcy kilometrów. Czy należysz do tej grupy osób? Jeśli tak, powinieneś wiedzieć, że w rzeczywistości "sprawa olejowa" jest zdecydowanie bardziej skomplikowana dosłownie pod każdym względem. Wiosną w Hamburgu miałem okazję przekonać się, jak wygląda produkcja i testy olejów silnikowych Shell. Tym razem pod lupę wziąłem budowę oleju silnikowego. Co wchodzi w jego skład? Co zawiera bezpieczny olej silnikowy? Stały czytelnik mojego bloga na pewno już odróżnia olej mineralny od syntetycznego i wie, że olej syntetyczny góruje nad mineralnym. Jeśli nie, zapraszam do wcześniej opublikowanych wpisów. Ten pierwszy (mineralny) powstaje na bazie stosownych frakcji ropy naftowej, które charakteryzują dobre właściwości smarne. Drugi (syntetyczny) to szereg procesów chemicznych, pozwalających na zachowanie najwyższej czystości, parametrów i wydajności. W praktyce możliwe jest nawet dopasowanie cieczy olejowej do konkretnych warunków pracy. Prosty przykład pochodzi od Shell i fabryki, którą miałem okazję niedawno odwiedzić. Naukowcy marki opracowali uwaga (!) niemalże 3 500 patentów. Tak. Trzy i pół tysiąca patentów, które pozwalają na eliminowanie z olejów zanieczyszczeń, wysoką stabilność lepkości w wysokich temperaturach pracy i w rezultacie wydłużyć żywot silnika oraz zwiększyć jego parametry. Bardzo ważną sprawą są również dodatki. Te stanowią zazwyczaj od 10-25 % i pozwalają stworzyć olej dostosowany do różnych warunków pracy. Olej silnikowy w moim Lexusie - Shell Helix Ultra 5W-40 - zapewnia przede wszystkim ochronę podczas jazdy, ale również podczas zapłonu. Czy wiedziałeś, że olej (ten dobry) tworzy aktywną powłokę na częściach ruchomych? To ma ogromne znaczenie w przypadku dużych obciążeń. Jak powiedział jeden z najlepszych ekspertów do "spraw olejowych" - Cezary Wyszecki (przeczytaj wywiad) - "dodatki uszlachetniające zawarte w olejach przeciwdziałają utlenianiu". Jak wszystko, również i olej silnikowy naturalnie starzeje się. Dodatki Shell Helix Ultra spowalniają ten proces i jednocześnie poprawiają skuteczność oraz trwałość oleju. Co więcej substancje antykorozyjne uwalniają metalowe elementy przed korozją. To wszystko oznacza, że olej silnikowy z niezbędnymi dodatkami jest nie tylko elementem ułatwiającym tarcie poszczególnych elementów silnika, ale ma też ogromny wpływ na funkcje czyszczenia i ochrony. Nie straszne są mu nawet zmiany temperatury czy inne szkodliwe dla jednostki napędowej procesy. Mówimy np. o spalaniu detonacyjnym czy samozapłonowi mieszanki, podczas których mechanizmy są bardzo obciążane i wymagają odpowiedniej ochrony. Warto również wiedzieć, że proces spalania paliwa powoduje pozostawanie związków kwasowych, a te silnie oddziałują na metal. Olej z odpowiednimi dodatkami potrafi w znacznym stopniu zneutralizować ich działanie. Olej syntetyczny Shell Helix Ultra został wyposażony we wszystkie wyżej wymienione dodatki, które mają za zadanie - mówiąc kolokwialnie - wyrzucać śmieci. Oznacza to, że wraz z wymianą cieczy olejowej usuwane są wszystkie zanieczyszczenia zebrane przez Shell Helix Ultra. Stan licznika kilometrów po zalaniu mojego Lexusa olejem Shell Helix Ultra wynosi obecnie 13.000 km. W ciągu najbliższych dwóch miesięcy planuje przejechać jeszcze 4.000 - 5.000 km. Spodziewajcie się zatem relacji wymiany oleju na początku przyszłego roku... Przy okazji: Zobacz zdjęcie z wizyty w Centralnym Laboratorium Shell w Hamburgu!

Programy dla małych firm: Kia i Audi

Autokult

Programy dla małych firm: Kia i Audi

Programy dla małych firm: Nissan i Hyundai

Autokult

Programy dla małych firm: Nissan i Hyundai

Autokult

Programy dla małych firm: Renault i Volkswagen

Importerzy aut proponują specjalne programy pozwalające na korzystne zakupy ich samochodów małym firmom i podmiotom prowadzącym jednoosobową działalność gospodarczą. Postanowiliśmy dowiedzieć się co oferują przedstawiciele kilku marek zadając im podobne pytania. W pierwszym odcinku informacje dotyczące Renault i Volkswagena.Czytaj więcej w Autokult.pl

Kontrowersyjny Mercedes S Cabrio od Carlssona

Autokult

Kontrowersyjny Mercedes S Cabrio od Carlssona

Volvo V60 Polestar - najszybsze szwedzkie kombi

Autokult

Volvo V60 Polestar - najszybsze szwedzkie kombi

Volvo V60 Polestar - zdjęcia

Autokult

Volvo V60 Polestar - zdjęcia

Bez kolców i na fali, czyli test Citroen C4 Cactus 1.2 PureTech 110 Rip Curl

STREFA KULTURALNEJ JAZDY

Bez kolców i na fali, czyli test Citroen C4 Cactus 1.2 PureTech 110 Rip Curl

,,Stare" auto z logiem szewronów na masce wciąż mające świeży wygląd.Citroen Cactus produkowany jest w Madrycie od 2014 roku i nadal budzi wiele emocji na drodze.Rip Curl to nie tylko nazwa limitowanej edycji wciąż ciekawego i nietuzinkowego Cactusa. Znawcy sufringu więdzą, że jest to marka będąca symbolem tego sportu od 1969 roku. Przy aucie znajdziemy kilka detali wyróżniających jeszcze bardziej ten wyróżniający się z tłumu samochód.W tym aucie nawet pasy bezpieczeństwa także dają jasny przekaz, że w środku nie wieje nudą.Nieco ponad rok temu testowałem już Cactusa, ale w innej stylistyce, takiej zwykłej chociaż nie wiem czy o tym aucie tak można, wypada pisać. Generalnie w środku bez większych zmian poza kilkoma detalami jak kropeczki na wielkim kufrze po stronie pasażera czy właśnie kolor pasów bezpieczeństwa.AIRBUMPy- charakterystyczny element Cactusów. Jeżeli ktoś Ci powie ,,no wiesz, to takie auto co ma te fajne drzwi, które chronią przed rysami parkingowymi" to myśli Citroen model Cacuts. Airbumpy to poliuretan wypełniony kapsułkami powietrza. Jego zadaniem jest chronić te elementy w samochodzie, które najczęściej ulegają uszkodzeniu na parkingach. Airbumpy występują na każdej stronie Cactusa, czyli boki oraz przód i tył. Ich wymiana powinna być tańsza niż naprawa wgniecionych, zarysowanych drzwi zatem nie tylko wygląd ale także głębszy sens to ze sobą niesie.Na  pokładzie tuż obok kilku schowków, wyjścia USB i 12V znajdziemy magiczne pokrętło Grip Control za pomocą którego możemy wybierać jeden spośród kilku trybów jazdy (tryb normalny, wyłączona kontrola trakcji, narysowany kaktus, czyli tryb jazdy po piachu, tryb jazdy po mokrym piasku, czyli błocie oraz ostatni - tryb jazdy po śniegu). Dodatkowo 16.5cm prześwit w zupełności wystarczy by czuć się dobrze i pewnie nie tylko w miejskiej dżungli, ale także w lekkim terenie.Cactus to jedno z nielicznch aut, które nie różnią się nieczym od swojego pierwowzoru czyli prototypu. Za to jak najbardziej należy się szacun bo zwykle na targach oglądamy jakieś prototypy, które i tak po ulicach nie będą jeździć. Cytryna zaryzykowała, zrobiła inaczej i z pewnością się to opłaciło. Wnętrze to minimalizm w najczystrzej postaci. Nie uświadczymy tu zbyt wielu guzików czy pokręteł. Włączanie, wyłączanie klimatyzacji, siła nawiewu, ustawianie zakresu temperatury  - to wszystko, a nawet więcej czyli prawie wszystkim sterujemy za pomocą funkcji ukrytych w sporych rozmiarach wyświetlaczu. Jedno pokrętło i 4 przyciski - reszta dostępna pod dotykiem. Wieniec kierownicy mocniej spłaszczony u dołu i mniej od góry - dość ciekawe, a zarazem wygodne rozwiązanie sprawiające, że kierownica dobrze leży w dłoniach, nawet takich dużych jak moje. Generalnie więcej przyciskow znajdziemy na kierownicy niż na desce rozdzielczej. Mimo wszystko po dwóch dniach ogarniamy to całe wbrew pozorom mało skomplikowane centrum dowodzenia.Tylne drzwi dość ciekawie zaprojektowane. Niewielki acz wygodny podłokietnik a nad nim niewielka skrytka. Większą znajdziemy na dole. Jedyne do czego mogę się tutaj przyczepić to brak możliwości opuszczania tylnej szyby - jest jedynie uchylana.Zazwyczaj za kierownicą w nowym aucie są spore zegary lub dużych rozmiarów wyświetlacz. W Cactusie jest wyświelacz, ale bardzo niewielki. Prędkościomierz, poziom paliwa, liczba przejechanych kilometrów, eko podpowiadacz sugerujący zmianę biegów by zaoszczędzić trochę paliwa - w tym aucie takie rozwiązanie w zupełności wystarczy. Nie jest to rajdówka więc obrotomierz, czy klasyczne zegary są po prostu zbędne. Tu się nie patrzy na prędkość. Tu się wszyscy patrzą na Ciebie kiedy nim kierujesz.Airbumpy, niewielkie rozmiary, dobra zwrotność i wisienka na torcie, czyli kamera cofania. Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie jakość - niezależnie od pory dnia i nocy oglądany obraz jest dużo więcej niż bardzo przyzwoity.Na  pokładzie testowanego Cactusa dominuje welurowa acz wygodna tapicerka. Pozycja za kierownicą daje dobrą widoczność. Duże, szerokie siedziska foteli sprawiają, że o ciasnocie mowy być nie może.Z tyłu bez luksusów, ale też nie można powiedzieć, że jest niewygodnie. Cztery, nawet duże osoby nie będą narzekać dopóki nie wpuszczą między siebie choćby jedną mizerną.Bagażnik o pojemności 358L lub 1170 po złożeniu tylnej kanapy. W porównaniu do pierwszego Cactusa którego miałem okazję testować ten ostatni ma dzieloną kanapę, więc nie musimy wybierać czy chcemy zabrać ze sobą pasażerów czy ich bagaże. Kompromisem jest więc dzielona kanapa. Źródła światła, miejsce pod podłogą na koło zapasowe - standardy, więc nie ma się do czego przyczepić i co zachwalać.Silnik to jednostka benzynowa 1.2 110KM 205Nm. Takie a nie inne serce auta w zupełności wystarcza do przemieszczania się po miejskiej dżungli. Kiedy trzeba jest wbrew pozorom czym depnąć i setkę widzimy w dokładnie 9.3sekundy co przy średnim spalaniu na poziomie 6.5L/100km uważam za przyzwoity wynik. Niby nie jest to małe auto, ale silnik nie męczył się z masą pojazdu, która wynosi 1020kilogramów. Jeżeli miałbym się do czegoś przyczepić to skrzynia biegów. Dla kogoś kto lubi spokojną jazdę, bez szaleństw jest ona jak najbardziej ok. Gorzej sytuacja wygląda, gdy będziemy chcieli się powygłupiać na sportowo - trzeba się trochę przyzwyczaić bo nie jest łatwo.49 900 zł - tyle kosztuje najtańszy Citroen Cactus w salonie. Cena auta rodem ze zdjęć to już wydatek 75 790zł. Z jednej strony sporo, ale z drugiej otrzymujemy auto, które nie tylko wyróżnia się na ulicy pośród innych, zwykłych aut, ale także wśród pozostałych Cactusów. Dobre miejskie auto, które także w dłuższych trasach będzie zadowalać kierowcę i jego pasażerów, a silnik i cena auta zadba o portfel kierowcy. Jeżeli ktoś z Was szuka nietuzinkowego, a zarazem niedrogiego auta, które będzie powodowało odwracanie głowy na ulicy nie tylko jego właściciela to z pewnością powinniście się zaznajomić bliżej z tą cytryną.   Plusy  Minusy  cena mało precyzyjna skrzynia biegów atrakcyjny wygląd tylne szyby tylko uchylane duże siedziska foteli wysoka jakość kamery cofania kierownica silnik – osiągi, spalanie Dane techniczne Silnik 1.2 Benzyna Moc maksymalna 110 KM Maks. moment obrotowy 205 Nm Skrzynia biegów manualna, pięciobiegowa Napęd przedni Bagażnik min/max 358/1170 l Pojemność zbiornika paliwa 50 l Wymiary (dł./szer./wys.) 4157/1729/1530 [mm] Rozstaw osi 2595 mm Masa własna 1020 kg Średnie spalanie 6.5L/100km V-max 188 km/h Przyspieszenie 0-100 km/h 9,3 s Startuje w salonach od 49 900 zł Cena wersji testowej 72 590 zł Cena auta ze zdjęć 75 790 zł AMStrefa Kulturalnej Jazdy

Aston Martin wznowi produkcję modelu DB4 G.T.

Autokult

Aston Martin wznowi produkcję modelu DB4 G.T.

Nowe Porsche 911 GT3 dostanie silnik o mocy 500 KM i manual

Autokult

Nowe Porsche 911 GT3 dostanie silnik o mocy 500 KM i manual

Już możesz kupić Alpine Première Édition

Autokult

Już możesz kupić Alpine Première Édition

Nowa akcyza nie dla dostawczaków?

Autokult

Nowa akcyza nie dla dostawczaków?

Nowy Suzuki Ignis (2016) - zdjęcia

Autokult

Nowy Suzuki Ignis (2016) - zdjęcia

Nowy Suzuki Ignis: crossover, który poprawia nastrój

Autokult

Nowy Suzuki Ignis: crossover, który poprawia nastrój

Suzuki Ignis to podobnie jak Baleno powrót do przeszłości, a konkretnie do dawno nieużywanej nazwy. Koncepcja samochodu nie uległa dużej zmianie, a technicznie różnic jest jeszcze mniej. Jednak odbiór obu samochodów to dwa zupełnie inne światy.Czytaj więcej w Autokult.pl

100 Volkswagenów Transporterów w polskiej Policji

Autokult

100 Volkswagenów Transporterów w polskiej Policji

Dodge Challenger GT AWD do zabawy w każdych warunkach

Autokult

Dodge Challenger GT AWD do zabawy w każdych warunkach

Najciekawsze sedany na bazie hatchbacków cz. 1

Autokult

Najciekawsze sedany na bazie hatchbacków cz. 1

PREMIUMMOTO

Audi Q2 – test i wrażenia z pierwszej jazdy

Blog motoryzacyjny PremiumMoto.pl Audi Q2 – test i wrażenia z pierwszej jazdy Audi Q2 – samochód, którego nie da się opisać jednym hashtagiem. To również pierwszy model z rodziny Q z parzystą liczbą w nazwie. A to oznacza, że mamy do czynienia z bardziej „młodzieżową” i sportową odmianą crossovera od Audi. Właśnie dlatego nie mogłem odmówić sobie wzięcia udziału w pierwszych jazdach testowym Q2. Chciałem się przekonać, czy niewielkie, uterenowione Audi faktycznie wymyka się wszelkim rynkowym ramom. Audi Q2 – test i wrażenia z pierwszej jazdy czytaj na Blog motoryzacyjny PremiumMoto.pl

BMW zelektryfikuje swoją gamę do 2020 roku

Autokult

BMW zelektryfikuje swoją gamę do 2020 roku

Silniki elektryczne coraz częściej goszczą we współczesnych autach. Zarówno w roli indywidualnych źródeł napędu jak i wspomagaczy jednostek spalinowych w systemach hybrydowych. BMW zapowiedziało, że do 2020 roku każdy z modeli marki będzie dostępny w wersjach wykorzystujących napęd elektryczny.Czytaj więcej w Autokult.pl

Lexus zapowiada nowego LS-a - premiera już w styczniu

Autokult

Lexus zapowiada nowego LS-a - premiera już w styczniu

Mercedes-AMG GT R najlepszym sportowym autem świata?

Autokult

Mercedes-AMG GT R najlepszym sportowym autem świata?