BASISTA ZA KIEROWICĄ
Śmignąwszy: Megapełzacz
Nareszcie x 2.Po pierwsze - nareszcie nowy wpis. No bo przecież ile można? 11 dni od poprzedniego! TO ZA DŁUGO, ZA CO CI PŁACIMY, GAMONIU?! Nie, czekaj...Po drugie - nareszcie, po długiej serii testów germańskiego żelaza, i to głównie napędzanego mazutem, coś na F!!! Fantastycznie! Fenomenalnie! Fspaniale! Fsamąporę!!!Chociaż nie. Nie do końca na F. Przede wszystkim na P - bo Peugeot. Po drugie na V - bo van. No i w końcu na D - bo duży. Bardzo duży.Czyli BD.Jeden z mych kolegów-współgraczy wyposażył się pewien czas temu w dziecię nr 2. Oczywiście za tzw. moich czasów (czyli gdy sam byłem dziecięciem) rodzinie 2+2 wystarczał zazwyczaj Kaszlak, tym lepiej sytuowanym - Polonez, a większości ludu pracującego autobus lub tramwaj. O ile przyjechał. I o ile dało się doń wcisnąć. Teraz jednak, wzbogaciwszy się nieco, doświadczamy zjawiska apetytu rosnącego w miarę jedzenia. Dlatego właśnie kolega ów doszedł do wniosku, że jego dotychczasowy wehikuł, czyli Peugeot 406 w kąbiaczu, już nie zdanża. Po pierwsze dlatego, że wiek i zmęczenie materiału nieco osłabiają pokładane weń zaufanie (troszkę niesłusznie, gdyż 406 to cholernie solidne żelazo - jedynie elektronika potrafi czasem upić się jakimś Bordeaux czy innym Chateau Lacośtam i zachowywać zgodnie ze swym stanem), po drugie zaś, prawdaż, bagaże. No i przestrzeń w środku. A jako, że dobre doświadczenia z 406 poskutkowały sympatią do Króla Zwierząt, wybór padł na kolejnego Peugeota - tym razem na największy czysto osobowy model marki, czyli słusznych rozmiarów vana 807.Tak - Peugeot 807 jest duży. Bardzo. A do tego, będąc vanem, nie marnuje zbyt wiele miejsca na długą, zmysłową maskę czy elegancki, służący do przewozu prestiżu w stanie lotnym zad i większość swych zalet kryje we wnętrzu.A jest ono wielkie.Przede wszystkim - ogromną gratką dla dzieciatej rodziny są przesuwane tylne drzwi. Szczególnie, jeśli są elektrycznie sterowane. O ile łatwiejsze jest zamontowanie fotelika z potomkiem (lub, jeśli ów potomek jest już nieco większy, zalogowanie go do zamocowanego już fotelika)! O ile mniej problemów nastręcza wymeldowanie onej latorośli, szczególnie, gdy musimy jeszcze tachać bagaże! Zalety elektrycznie odsuwanych tylnych drzwi są w kontekście rodzinowozu nie do przecenienia. A i dorosłym bardzo łatwo wskakiwać na wygodne, osobne siedzenia - acz w ich przypadku sensowniejszą opcją jest manualne zamknięcie odrzwi, gdyż trwa to po prostu o wiele krócej.Przejdźmy jednak do przodu, gdyż dzieją się tam rzeczy jeszcze ciekawsze, niż w tylnych kwaterach.Gdy tylko zaprezentowano drugą generację Eurovana (Citroen C8/Peugeot 807/Fiat Ulysse/Lancia Phedra), projekt deski rozdzielczej trzepnął mnie bezlitośnie w gałki oczne i śliniącego się z zachwytu posłał na glebę. Te niemalże wiszące zegary, ten pałąk nad nimi, te zamszopodobne wstawki - to wygląda genialnie. GENIALNIE. Do tego przyzwoity montaż (nie perfekcyjny - po prostu przyzwoity) i bardzo wygodne fotele sprawiają, że za kierownicą 807 można poczuć się naprawdę wyśmienicie. Co prawda pozycja za kierownicą jest dość specyficzna, ale łatwo się do niej przyzwyczaić. A jeszcze łatwiej przyzwyczaić się do świetnej widoczności.Kilka słów warto poświęcić genialnie wyglądającym wskaźnikom.Tak, prezentują się wręcz fantastycznie, jednak jest z nimi drobny problem: umiejscowienie na samym środku deski rozdzielczej sprawia, że spoglądając na nie trzeba na chwilę oderwać wzrok od tego, co dzieje się bezpośrednio przed nami. Owszem, również do tego można się bez większych problemów przyzwyczaić (wszak nie sprawdzamy prędkości czy obrotów co 10 sekund), jednak widać, że ciekawy dizajn (oraz - nie oszukujmy się - chęć zmniejszenia kosztów opracowania i produkcji wersji na kraje z ruchem lewostronnym) ma swoją cenę.Pomiędzy prędkościomierzem a obrotomierzem znajduje się kolorowy ekran komputera pokładowego. Chyba właśnie tutaj najdobitniej widać wiek konstrukcji: grafika i kolory przypominają nieco ekran Sagema, którego miałem jakieś 11-12 lat temu. Swoją drogą, nie był to zły telefon. I niewykluczone, że ekran został wyprodukowany przez tę właśnie firmę, do której zresztą jeszcze wrócimy.Wiadomo jednak, że to nie zestaw wskaźników, a pojemność wnętrza i funkcjonalność są najważniejszymi cechami vana. To, że kierowca i pasażerowie 807 mają godne warunki podróży, już wiemy. Pytanie, co z bagażami.Otóż, jeśli tylko trzeci rząd siedzeń zostanie w garażu (czy na balkonie, czy w piwnicy), jest okrutnie dobrze.Gdy na pokładzie znajduje się 7 osób, bagażnik może łyknąć 324 litry. Taka pojemność wystarcza w kompaktowym hatchbacku, jednak gdy jedziemy gdzieś w siódemkę wielkim vanem, trzeba będzie ograniczyć bagaże do średniej wielkości plecaków. Co innego, gdy wybieramy się w drogę w pięcioro. Wyjęcie trzeciego rzędu siedzeń oznacza, że do dyspozycji jest 830 litrów przestrzeni ładunkowej. A to już jest naprawdę dużo. Wystarczająco, by zmieścić np. ekwipunek zespołu chałturniczego. Wiadomo, że nie wejdzie naraz duży zestaw perkusyjny, paka Marshalla i lodówa Ampega, jednak niewielkie bębny, zestaw statywów i gitary mieszczą się bez najmniejszego problemu. I to do linii okien. Ładując po dach prawdopodobnie udałoby się wcisnąć jeszcze ze dwa średniej wielkości wzmacniacze.Wiadomo jednak, że samochód służy głównie do jeżdżenia. A 807 jeździ naprawdę przyjemnie.W rodzinnym vanie jedną z najważniejszych kwestii jest komfort. I tutaj trudno jest się do czegokolwiek przyczepić. W wielkim Peugeocie jesteśmy rozpieszczani nie tylko ogromem przestrzeni i wygodnymi fotelami, ale także nastawioną na dobre samopoczucie pasażerów pracą zawieszenia. Jego nastawy są zdecydowanie ukierunkowane na komfort jazdy - jest miękko, ale nie na tyle, by pasażerowie zapadali na chorobę morską. Co więcej, na ołtarzu wygody nie poświęcono dobrego prowadzenia. Owszem, czuć, że mamy tu do czynienia niemalże z autobusem, jednak nie jest to jacht pełnomorski kładący się na burtę przy byle zmianie kierunku.Co ciekawe, rozmiary osiemsetsiódemki nie znajdują odbicia w zwrotności. Francuskim (a w zasadzie francusko-włoskim) vanem manewruje się zaskakująco łatwo. Niejeden przedstawiciel segmentu C mógłby zostać zawstydzony promieniem skrętu wielkiej rodzinnej kobyły.Do relaksującego charakteru największego z Peugeotów wyśmienicie pasuje układ napędowy, który znalazł się pod maską tego egzemplarza - konkretnie zaś miękko brzmiący silnik V6 o pojemności 2,9 l sprzężony z automatyczną skrzynią biegów. Dźwięk widlastej jednostki pieści zmysł słuchu, zaś automat rozleniwia, szczególnie w dłuższej trasie, czyli tam, gdzie duży van czuje się najlepiej. Niestety, ponad 200 koni (źródła nie są zgodne co do konkretnej liczby - podane wartości wahają się od 204 do 211 KM) nie czyni z ciężkiego vana rakiety - przyspieszenie do 100 km/h trwa ponad 10 sekund. Zapewne jest to winą po części masy, a po części dość leniwego automatu, które to elementy sprawiają zresztą, że wielki Pełzacz lubi sobie wypić. W mieście 807 w tej wersji potrafi schłeptać nawet ponad 15 litrów na 100 km! Oczywistym wyjściem wydaje się tu instalacja gazowa, w którą zresztą wyposażony był tenże egzemplarz.Jako, że mamy tu do czynienia z kooperacją francusko-włoską, dla miłośników stereotypów oczywistym staje się powątpiewanie w niezawodność. I, niestety, będą mieli oni trochę racji - Eurovan nie słynie ze szczególnej solidności. Problemy nastręcza głównie instalacja elektryczna oraz elektroniczne gadżety - kontrolki zapalają się wedle własnego nieprzewidywalnego humoru, zaszwankować potrafi mechanizm elektrycznego otwierania drzwi, śniedzieją styki i często przepalają się żarówki. Do tego nadspodziewanie szybko kończą swój żywot cewki zapłonowe wspomnianej już firmy Sagem - wymiana na Delphi lub Valeo ponoć rozwiązuje ten problem. Co do tego egzemplarza - znajduje się on w rękach mego współgracza od dość niedawna i na szczęście nie wystąpiły jeszcze żadne poważniejsze problemy. I oby tak zostało.Podsumowanie, czyli zady i walety:Peugeot 807 to kawał wygodnego, pojemnego rodzinowozu - do tego nader przyjemnego w prowadzeniu. Nie, nie jest ideałem - osiągi nie powalają, tak samo, jak niezawodność. Na szczęście rzadko zdarzają się poważne problemy. Dlatego kupując takie auto warto zostawić sobie górką trochę więcej funduszy na ogarnięcie wszystkiego na dzień dobry. Pozwoli to na bezproblemowe cieszenie się niezwykle wygodnym, pojemnym samochodem, który na dodatek połknie masę sprzętu. A jeśli - tak, jak ja - lubisz vany, każda podróż będzie po prostu przyjemna.Plusy:wygodaprzestrzeńbagażnik (przy dwóch rzędach siedzeń)widocznośćrelaksujący charakterstylówa (szczególnie we wnętrzu)Minusy:przeciętne osiągispore zużycie paliwa w wersji V6problemy z elektryką i elektronikąniedostatki ergonomiiCo nim wozić:Peugeotem 807 - tak, jak większością dużych vanów - można przewieźć masę sprzętu. Jeśli jednak chcesz nim targać jedynie basiwa i nagłośnienie, świetnym wyborem będą basy Vigier i Lazarus oraz któryś z większych zestawów MarkBassa. Zmieszczą się, zabrzmią godnie i do tego powstały w odpowiednich krajach.